Recenzja książki Roberta F. Barkowskiego „Tajemnice początków Państwa Polskiego 966”

W tym roku obchodzimy jedną z najważniejszych rocznic – 1050 rocznicę Chrztu Polski. Świetnie się złożyło, że w rocznicę jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski ukazała się na rynku wydawniczym publikacja Roberta Barkowskiego „Tajemnice początków Państwa Polskiego 966”. Autor w swojej pracy nie tylko nam ukazuje jak organizowało się polskie państwo z czasów Mieszka I, z uwzględnieniem jego przodków, ale przede wszystkim politykę wewnętrzną, stosunki z sąsiadami oraz co najważniejsze – zespolenie plemion zamieszkujących obszar Polski pod władzą Mieszka I. Książka polskiego mediewisty to dla historyków świetny materiał do analizy – od czasów Mieszka I, który organizował państwo, a kończąc na jego synu – Bolesławie Chrobrym – pierwszym królu Polski, który zakończył scalanie ziem polskim. Autor ponadto zajmuje się niektórymi tajemnicami związanymi z początkami naszego państwa, jak również analizuje i porównuje najczęściej pojawiające się domysły, interpretacje oraz opinie na temat tworzącej się Polski pod rządami księcia Mieszka I. Dzięki temu czytelnik może prześledzić, jakie istniały bądź wciąż istnieją, teorie odnoszące się do organizacji państwa Polan, chrystianizacji naszego kraju oraz jej założyciela – księcia Mieszka I.

Robert Barkowski podzielił swoją publikację na trzy rozdziały, w których skrupulatnie opisał okres przedpaństwowy Polski, jej początki, a więc tworzenie, organizację i scalanie ziem w ramach państwa polskiego oraz budowę księstwa. Autor próbuje odpowiedzieć na najważniejsze pytania, jakie mogą nurtować czytelnika – skąd się wzięli Słowianie na ziemiach polskich, jakie inne plemiona przechodziły przez nasze terytorium, skąd Polanie przybyli na teren Wielkopolski oraz jakie określenie odnosiło się do nazewnictwa Polski? Barkowski krok po kroku analizuje gdzie była kolebka Piastów, jakie były ich główne ośrodki, a także kto stał na ich czele. Dzięki temu czytelnik zostaje wprowadzony w najważniejsze kwestie dotyczące tworzącej się Polski. To niewątpliwie pozwala mu zrozumieć dalsze losy naszego kraju, które stawały się coraz bardziej skomplikowane, przede wszystkim ze względu na położenie geopolityczne i sąsiadów – Słowian Połabskich, Czechów i Rusinów i Niemców.

Czytaj dalej

Prace w schronie w Bytomiu – Miechowicach wchodzą w decydujący etap

Wnętrze schronu w Bytomiu – Miechowicach, fot. Tomasz Sanecki

Jeden z najważniejszych etapów adaptacji schronu w Bytomiu – Miechowicach został zakończony. W obiekcie została podłączona do prądu instalacja elektryczna, dzięki czemu możliwe jest jego osuszenie za pomocą pochłaniacza wilgoci oraz montaż wystawy prezentującej wydarzenia ze stycznia 1945 roku.

Podłączenie instalacji elektrycznej do prądu umożliwi nam prowadzenie dalszych prac przy adaptacji schronu. Teraz osuszamy schron pochłaniaczem wilgoci tak, aby uzyskać 65% – 70% wilgotności w schronie – mówi Ireneusz Okoń, bytomski miłośnik historii, który zajmuje się schronem. Kolejnym etapem prac będzie zamontowanie wystawy prezentującej wydarzenia związane z wkroczeniem Armii Czerwonej do Miechowic w styczniu 1945 roku – dodaje Okoń.

Czytaj dalej

Recenzja książki Richarda Hargreavesa „Ostatnia twierdza Hitlera. Breslau 1945”

„Niegdyś w tym mieście szalała straszliwa bitwa. Oblężenie Breslau – jak wtedy nazywało się to miasto bronione przez Niemców w 1945 roku. To miasto znajdowało się w okrążeniu dłużej niż Berlin (dziesięć dni), Budapeszt (sześćdziesiąt dni), a nawet Stalingrad (siedemdziesiąt trzy dni). W tej bitwie wysiłek obrońców poszedł jednak na marne. Nie osiągnęli bowiem niczego poza tym, że miasto, które jeszcze na początku 1945 roku było niemal nietknięte przez wojnę, do czasu kapitulacji w dniu 6 maja zamieniło się w morze ruin”

Tak wyglądała sytuacja Wrocławia /niemieckie Breslau/, który w czasie II wojny światowej był jednym z niewielu miast III Rzeszy Niemieckiej, które do końca broniło się przed Armią Czerwoną. Skutki tej obrony były opłakane, miasto zostało zamienione w ruinę, a jego mieszkańcy przeżyli w nim gehennę. Zanim jednak brytyjski dziennikarz przeszedł do opisu wydarzeń, jakie rozgrywały się w Festung Breslau, opisał pokrótce historię tego wspaniałego miasta. Z opisu czytelnik dowie się jak prężnie się rozwijało, stając się chlubą Niemiec, a później III Rzeszy Niemieckiej, gdzie nie brakowało prominentnych polityków reżimu nazistowskiego. Autor jednak głównie skupia się w swojej publikacji na mieszkańcach Wrocławia, którzy żyjąc w tym mieście z jednej strony świętowali wielkie zdobycze Rzeszy Niemieckiej, zaś z drugiej byli świadkami przerażających wydarzeń, jakie rozgrywały się na ulicach tego dolnośląskiego miasta.

Czytaj dalej

Prace w schronie w Bytomiu – Miechowicach nabierają tempa

Schron w Bytomiu – Miechowicach z założoną instalacją elektryczną, fot. Tomasz Sanecki

Kolejny etap prac adaptacyjnych schronu w Bytomiu – Miechowicach za nami. W obiekcie zainstalowana została instalacja elektryczna, zaś przed nim ustawiono jednoosobowy schron przeciwlotniczy, będący kolejną atrakcją tego miejsca.

Montaż instalacji elektrycznej w schronie był niezbędny, aby w przyszłości udostępnić obiekt. To kolejny etap prac, który mamy za sobą. Teraz czekamy na podłączenie do prądu – mówi Ireneusz Okoń, bytomski miłośnik historii, który zajmuje się schronem. Ciekawostką jest zamontowanie przed obiektem jednoosobowego schronu przeciwlotniczego – Einmannbunker. Będzie to z pewnością atrakcja dla każdego, kto nas odwiedzi. W czasie II wojny światowej miały one chronić wartownika przed odłamkami bomb i ostrzałem artyleryjskim – mówi Ireneusz Okoń.

Czytaj dalej

Recenzja książki Volkera Koopa „Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera”

„Werwolf (wilkołak) bez wątpienia należy do tych struktur SS, wokół których im dalej od zakończenia II wojny światowej, tym więcej krąży legend. Reichsführer SS Heinrich Himmler powołał tą organizację do życia we wrześniu 1944 r. Jego wilkołaki miały za zadanie nękać jako partyzanci wkraczające na terytorium Niemiec wrogie armie aktami sabotażu i terroru, a także likwidować zdrajców, podejmujących współpracę z siłami okupacyjnymi”

Werwolf założony został we wrześniu 1944 roku przez Himmlera, kiedy wojska alianckie zarówno na Zachodzie, jak i Wschodzie Europy niszczyły armie niemieckie. Dla Reichsführera SS była organizacją, która dzięki sabotażowi oraz terrorowi i zastraszaniu tych Niemców, podejmujących współpracę z aliantami, miała opóźniać działania wrogich armii, zaś ludność cywilną zmusić do dalszego posłuszeństwa. Działalność Werwolfu to jednak niezliczone zbrodnie przeciwko ludzkości. Mimo to, już po wojnie wielu jej członków nie zasiadło na ławie oskarżonych, nie poniosło odpowiedzialności za terror, a jeśli nawet, to było łagodne wyroki skazujące lub wręcz ułaskawiano oskarżonych.

Czytaj dalej

Kaplica, która służyła chorym

Kaplica Świętego Ducha przy ul. Krakowskiej w Bytomiu, źródło: www.bytom.pl

Przy ul. Krakowskiej w Bytomiu stoi jeden z najmniejszych kościołów w naszym mieście, będący kościołem filialnym parafii pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Mowa oczywiście o Kościele pw. Świętego Ducha. Jego historia rozpoczęła się w 1299 roku, kiedy to książę bytomski Kazimierz II przeniósł z Chorzowa do Bytomia Szpital Świętego Ducha prowadzony przez Zakon Kanoników Regularnych Stróżów Grobu Świętego w Jerozolimie, popularnie zwanych Bożogrobcami.

Decyzja księcia Kazimierza II oznaczała nie tylko przenosiny szpitala, ale także rozpoczęcie budowy drewnianej kaplicy, która miała służyć wiernym, korzystającym z pomocy szpitala prowadzonego przez Bożogrobców. Szpital, jak również kaplica zostały ze względu na zagrożenie epidemiologiczne usytuowane poza murami miasta. Zgodnie z prawem kanonicznym kaplica Świętego Ducha miała charakter półpubliczny, gdzie dostęp do niej mieli głównie pensjonariusze szpitala i jego opiekunowie. Mimo to w kaplicy odbywały się wszystkie nabożeństwa, a także czynności kościelne. Ciekawostką jest fakt, że kaplicę odwiedził w 1460 roku wielki polski kronikarz Jan Długosz, który nie tylko wizytował szpital Bożogrobców, ale także modlił się w kaplicy. Inną z kolei interesującą informacją jest fakt, że kaplica Świętego Ducha była jedyną w okolicy świątynią katolicką, bowiem pozostałe kościoły należały do luteran.

Czytaj dalej

Sensacyjne odkrycie w Bytomiu – Miechowicach

Wnętrze schronu przeciwlotniczego w Bytomiu – Miechowicach z lat 1942-1944, fot. Ireneusz Okoń

Podziemia, szczeliny, sztolnie, tunele, informacje o „Złotym pociągu” rozpalają wyobraźnie miłośników tajemnic II wojny światowej. Swoje sekrety zaczyna odkrywać również Bytom, a jedną z nich jest sensacyjne odkrycie w Miechowicach.

Informacje na jego temat krążyły wśród mieszkańców Miechowic od lat. Świadkowie pamiętali miejsce jego ukrycia, znajdujące się na podwórku nieczynnej już w Miechowicach szkoły. Budynek to również perełka wśród obiektów pamiętających czasy II wojny światowej. Widoczne są na nim ślady walk ze stycznia 1945. Wiadomości te postanowili sprawdzić miłośnicy historii Bytomia: Ireneusz Okoń, Jan Hodor, dr Adam Kubacz, Andrzej Habraszka, Mariusz Tazbir, Marek Kaczorkiewicz, Jerzy Lipka oraz członkowie Stowarzyszenia „Pro Fortalicium” – Tomasz Wojdyła oraz Dariusz Pietrucha. Już pierwsze prace ręczne potwierdziły relacje świadków – na podwórku nieczynnej szkoły istniał przeciwlotniczy schron z czasów II wojny światowej.

Czytaj dalej

Recenzja książki Krzysztofa Krzyżanowskiego „Skarb Generała”

„Sprawą Szczeliny zajmowałem się dwa długie lata. Osoby, którym relacjonowałem fragmenty moich ustaleń, reagowały na nie wzruszeniem ramion, niedowierzaniem pomieszanym z prawdziwym zawodem albo zaskoczeniem. Nie wszyscy lubią, kiedy z piedestału spada pomnik legendy i kiedy w pył sypią się romantyczne historie o skarbach i bogactwach. Przez cały czas pracy nad książką byłem jednak wierny swojemu prywatnemu przekonaniu, które od dawna wyznają. Prawda jest zawsze najciekawsza. Będę szczęśliwy, jeśli opisana przeze mnie historia Szczeliny będzie przekazywana dalej w prawdziwej wersji”

W opisie publikacji, która znajduje się na okładce książki oraz na stronie Wydawnictwa Technol tutaj jest informacja, że książka ta wstrząśnie środowiskiem eksploracyjnym oraz wszystkimi pasjonatami skarbów. I to jest sedno publikacji Krzysztofa Krzyżanowskiego. Ja uważam, że wstrząsnęła nie tylko ww. środowiskiem, ale także historykami. Jako historyk po tej publikacji, w której autor obnażył sprawę „Szczeliny Jeleniogórskiej” nie mam już wątpliwości, że wiele informacji, artykułów, relacji dotyczących ukrytych skarbów, złotego pociągi czy innych miejsc, gdzie naziści mieli ukrywać ogromne skarby jest wyssana z palca!

Czytaj dalej

Recenzja książki Henrika O. Lunde „Dynastia wojowników. Wojny Szwecji 1611 – 1721”

Szwecja w XVII i na początku XVIII wieku stanowiła mocarstwo europejskie, które decydowało o losach Starego Kontynentu. W tym okresie Imperium Szwedzkim rządziło dwóch największych w historii tego kraju wojowników – Gustaw Adolf i Karol XII. Zarówno jeden, jak i drugi zginęli na polu walki, gdzie spędzili większość swojego życia. Zanim jednak dokonali swojego żywota spustoszyli i podbili pół Europy Środkowo – Wschodniej i Wschodniej, a także osiągnęli sukcesy na terenie dzisiejszych Niemiec. Okres dynastii wojowników od 1611 do 1721 roku opisał pochodzący z Norwegii oficer armii Stanów Zjednoczonych Henrik O. Lunde. Jego praca to szczegółowa i dogłębna analiza Państwa Szwedzkiego w okresie największej świetności, kiedy Morze Bałtyckie praktycznie stało się „morzem wewnętrznym” tego imperium. O książce Henrika Lunde po jej przeczytaniu mogę powiedzieć jedno – rewelacyjna publikacja, która dla historyków interesujących się dziejami XVII i XVIII-wiecznej Europy jest obowiązkowa!

W swojej publikacji norweski pisarz zwraca szczególną uwagę na prowadzone wojny i bitwy, w których szwedzkie wojska odnosiły wspaniałe zwycięstwa. Nie zabrakło jednak także dotkliwych porażek, jak Kircholm w 1605 roku, Kłuszyn w 1610 roku czy Połtawa w 1709 roku, którą można uważać za początek upadku wielkiej Szwecji. Początek pracy Henrika Lunde to jednak przybliżenie kształtu Szwecji, jej ustroju, panujących i związków z Danią oraz Norwegią. Dalej autor przechodzi już do prowadzonych na początku XVII wieku konfliktów z Polską, z którą szwedzcy władcy walczyli aż do początku XVIII wieku. Lunde nie zapomniał także wspomnieć o reformach, jakie przeprowadzali szwedzcy królowie, zwłaszcza Gustaw Adolf. Jego taktyka, udoskonalenie stosowania broni, armat i wykorzystania kawalerii zmieniły niejednokrotnie bieg historii Europy. Co ważne, Lunde zauważa słusznie, że szwedzcy władcy potrafili wykorzystać odpowiedni moment, aby włączyć się w bieg najważniejszych wydarzeń. Tak było w przypadku wojny trzydziestoletniej. Gustaw Adolf wykorzystując niepowodzenie duńskiego króla Chrystiana IV, pobitego przez wojska ligi katolickiej, skorzystał z okazji i stał się obrońcom protestantyzmu, aktywnie włączając się do wojny, która pochłonęła miliony ofiar w Europie. I mimo że Gustaw Adolf zginął pod Lützen w 1632 roku, wojna ta i zwycięstwa szwedzkie przyczyniły się do wzrostu potęgi tego państwa, będącego od tej pory mocarstwem europejskim. Autor zauważa jeszcze jeden, bardzo istotny fakt. Szwecja mająca w chwili rozpoczęcia wojny trzydziestoletniej 1,3 do 1,5 mln ludności potrafiła nie tylko wystawić wielką armię, ale także ją utrzymać. W myśl sentencji Gustawa Adolfa „wojna powinna się sama finansować”, Szwedzi potrafili utrzymać swoją armię, zaciągnąć najemników, wyżywić ich, uzbroić dzięki kontrybucjom ściąganym od podbitych krajów i miast. To umożliwiło tak długotrwałe prowadzenie wojny, który zakończyła się dla Szwedów wielkim zwycięstwem.

Czytaj dalej

Miała być w Radzionkowie, powstała w Bytomiu – parafia św. Stanisława biskupa i męczennika

Parafia św. Stanisława biskupa i męczennika w Bytomiu, źródło: https://www.facebook.com/Parafia-pw-%C5%9Bw-Stanis%C5%82awa-bpa-i-m-w-Bytomiu-358300554230348/

Należy do jednej z najmłodszych parafii w Bytomiu. Jej historia początkowo związana była z Radzionkowem, bowiem to właśnie w granicach radzionkowskiej parafii Świętego Wojciecha w latach osiemdziesiątych XX wieku zaczęto rozbudowywać osiedle, zwane dzisiaj Osiedlem im. Generała Jerzego Ziętka. Powstające nowe bloki, co wiązało się ze wzrostem liczby mieszkańców nowobudowanego osiedla, a tym samym parafian spowodowało, że ksiądz biskup Henryk Bednorz podjął decyzję o wybudowaniu nowego kościoła. Pierwsze starania rozpoczął na początku lat osiemdziesiątych XX wieku ksiądz Karol Nawa, proboszcz Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Radzionkowie – Rojcy. Lokalizacja kościoła na Rojcy nie znalazła jednak uznania zarówno w oczach kapłanów, jak również wiernych, dlatego też rozpoczęto długo trwające negocjacje z władzami Bytomia.

Dzięki osobistym staraniom biskupa Henryka Bednorza władze Bytomia wyraziły 4 marca 1985 roku zgodę na lokalizację nowego kościoła na terenie powstającego osiedla. Dwa miesiące później, 17 czerwca biskup Bednorz mianował księdza Dominika Szaforza budowniczym kościoła, który już w styczniu 1986 roku rozpoczął ogradzanie terenu przeznaczonego na nowy kościół. Z kolei 2 kwietnia 1986 roku podczas pielgrzymki kapłańskiej do Rzymu, Ojciec Święty Jan Paweł II poświęcił kamień węgielny pod budowę kościoła i udzielił błogosławieństwa dla budującej się nowej parafii.

Czytaj dalej

Recenzja książki Romualda Owczarka „Zapomniane fabryki zbrojeniowe Hitlera”

II wojna światowa pełna jest tajemnic i zagadek związanych z tajemniczymi podziemiami, sekretnymi broniami czy tajnymi operacjami, które miały zmienić bieg wojny. Coraz częściej na jaw wychodzą jednak kolejne tajemnice III Rzeszy Niemieckiej, a dotyczące fabryk i zakładów zbrojeniowych, dzięki którym Adolf Hitler miał wygrać wojnę. Wśród nich nie brakuje fabryk, które umieszczono na Dolnym Śląsku, a mających niebagatelne znaczenie dla gospodarki III Rzeszy i prowadzonej na wielu frontach wojny przez nazistowskie Niemcy.

Temat zapomnianych i tajemniczych fabryk zbrojeniowych Hitlera został w szczegółowy sposób opisany przez Romualda Owczarka. Ten pasjonat historii podjął się opisania nieznanych faktów dotyczących fabryk, które hitlerowcy umieszczali na Dolnym Śląsku. Jak słusznie zauważył autor wobec nasilających się nalotów aliantów na fabryki zbrojeniowe III Rzeszy, najwyżsi dostojnicy Rzeszy Niemieckiej, w tym Adolf Hitler zmuszeni zostali do podjęcia decyzji o przeniesieniu części produkcji w rejony nienarażone na bombardowania. Za jeden z takich obszarów niemieckie dowództwo uznało właśnie Dolny Śląsk.

Czytaj dalej

Na patronkę wybrali Świętą Barbarę

image-2

Źródło: Parafia pw. Świętej Barbary w Bytomiu, www.barbarabytom.asn.pl

Przełom XIX i XX wieku to gwałtowny rozwój Bytomia. Powstające kopalnie węgla kamiennego, rozwój przemysłu ciężkiego przyczynił się także do wzrostu liczby mieszkańców naszego miasta. Jeszcze na początku XX wieku Bytom i jego okoliczne wioski należał terytorialnie do parafii Najświętszej Marii Panny, gdzie liczba wiernych z każdym rokiem rosła, osiągając w latach dwudziestych XX wieku ponad 27 tysięcy osób. To spowodowało, że rada parafialna Najświętszej Maryi Panny podjęła 30 kwietnia 1926 roku decyzję o budowie nowego kościoła, który przejąłby część wiernych. Projekt zyskał poparcie kardynała Adolfa Bertrama, który zobowiązał się ofiarować główny ołtarz do nowej świątyni.

Podczas kolejnych obrad podjęto także decyzję, że patronką nowobudowanego kościoła będzie patronka górników – Święta Barbara. Z kolei w maju 1928 roku wyłoniona została komisja budowy nowego kościoła na czele której stanął ksiądz proboszcz Józef Niestrój. On również rozpoczął zbiórkę pieniędzy na budowę świątyni, które pochodziły od władz Bytomia, mieszkańców miasta oraz bytomskich parafii. Dzięki temu władze kościelne zleciły śląskiemu architektowi Teodorowi Ehlowi zaprojektowanie i budowę nowego kościoła, która rozpoczęła się już jesienią 1928 roku. Teodor Ehl to jeden z najwybitniejszych śląskich architektów, który miał na swoim koncie blisko trzydzieści obiektów budowlanych w tym nie tylko kościoły, ale także hale fabryczne czy budynki użyteczności publicznej.

Budowa kościoła postępowała bardzo szybko. Rozpoczęto ją w październiku 1928 roku, a zakończono już w listopadzie 1929 roku. 24 listopada 1929 roku poświęcono kamień pamiątkowy, a także zakończono prace nad dachem nowej świątyni. Zanim jednak odprawiono pierwszą mszę w kościele pw. Świętej Barbary /msze zgodnie z decyzją księdza Niestrója miały się odbywać po niemiecku i polsku/ musiały zakończyć się prace wewnątrz świątyni. W lipcu 1930 roku zmarł prowadzący prace budowlane ksiądz Józef Niestrój, którego zastąpił ksiądz wikary Maruska. Jak się okazało prace wewnątrz budynku trwały dłużej niż budowa samego kościoła i zakończyły się dopiero w pierwszej połowie 1931 roku. 10 maja 1931 odbyła się konsekracja kościoła pw. Świętej Barbary. W uroczystościach połączonych z obchodami 700-lecia istnienia kościoła Najświętszej Marii Panny wziął udział arcybiskup wrocławski Adolf Bertram, który poświęcił nie tylko nową świątynię, ale także umieszczone w głównym ołtarzu relikwie św. męczenników Fidelisa i Jukundy.

Niestety czas konsekracji nowej świątyni w Bytomiu przypadł na okres wielkiego kryzysu gospodarczego na świecie. Udało się zbudować i wykończyć nowy kościół, ale zabrakło już środków finansowych na budowę plebani. Proboszcz kościoła Świętej Barbary Alfred Hrabowsky oraz wikariusze mieszkali w wynajętych mieszkaniach, dlatego też już po konsekracji świątyni rozpoczęto starania o nowe środki pieniężne na budowę plebani. Trudna sytuacja gospodarcza w Niemczech i idący za tym brak środków finansowych spowodowały jednak, że nowa plebania powstała dopiero w 1937 roku. Tym samym została oficjalnie zakończona cała budowa wszystkich obiektów należących do parafii pw. Świętej Barbary. Liczba parafian w 1931 roku wynosiła około 10 tysięcy wiernych, zaś pod koniec wojny wyniosła prawie 12 tysięcy.

Sytuacja parafii zmieniła się wraz z zakończeniem II wojny światowej. Bytom został przyłączony do odrodzonej Polski, a parafia znalazła się w granicach Opolskiej Administracji Apostolskiej. Liczba wiernych wraz z rozwojem miasta wzrastała i już w 1948 roku wynosiła 12 500 mieszkańców, a w połowie lat 60-tych XX wieku wzrosła do 13 tysięcy. Obecnie ze względu na spadek liczby mieszkańców miasta, liczba wiernych wynosi zaledwie około 6 tysięcy osób.

Tomasz Sanecki

Bytom, 30 listopada 2015 r.

Recenzja książki Jerzego Rostkowskiego „Podziemia III Rzeszy. Tajemnice Książa, Wałbrzycha i Szczawna – Zdroju”

coverbigTajemnice Dolnego Śląska to w 2015 roku temat, który nie schodzi z czołówek gazet. Co rusz pojawiają się informacje o złotym pociągu czy odkryciu kolejnych sztolni. Wątkiem podziemi III Rzeszy, a także tajemnic, jakie ukryte są w Wałbrzychu, pod zamkiem Książ oraz w innych miejscach Dolnego Śląska zajął się Jerzy Rostkowski – poszukiwacz tajemnic II wojny światowej i III Rzeszy Niemieckiej. Podejmując ten temat autor książki przez lata zbierał materiały do jej napisania. Relacje świadków, dokumenty archiwalne, wycinki z gazet, dostępne publikacje dotyczące tajemnic Dolnego Śląska pozwoliły mu na stworzenie pracy obejmując najważniejsze kwestie dotyczące zagadek, jakie kryje Dolny Śląsk.

Autor nie zraził się nawet ostrzeżeniami od rzekomych „strażników” skarbów oraz osób mających coś do ukrycia, a chcących, aby Rostkowski zachował milczenie i nigdy nie opublikował swoich odkryć. Uważny czytelnik bowiem zauważy, jak wiele cennych informacji zawartych zostało w pracy Jerzego Rostkowskiego. Nie tylko są w nich wskazówki, gdzie mogą znajdować się największe tajemnice, a wraz z nimi skarby III Rzeszy Niemieckiej, ale także opisane zostały miejsce i osoby, o których historia przez wiele lat milczała.

Rostkowski przedstawiając tajemnice Dolnego Śląska podjął się także opisania innych zagadnień ściśle związanych z tym regionem Polski. Przypomnijmy, że do 1945 roku Dolny Śląska wchodził w skład Niemiec i nawet po wkroczeniu tutaj w 1945 roku wojsk radzieckich, Niemcy liczyli, że mimo przegranej wojny, region ten, zasobny w węgiel kamienny, brunatny, rudę miedzi i inne surowce mineralne wróci do nich. Tak się jednak nie stało. Cały region został przyłączony do odrodzonej Polski. Dopiero jednak kilkadziesiąt lat po upadku III Rzeszy Niemieckiej zaczęły wychodzić na jaw kolejne tajemnice nazistów. Autor oprócz znanych nam miejscowości, jak Wałbrzych, zamek Książ oraz Szczawno – Zdrój przytacza także historię osób związanych z tym regionem jak: Werner von Braun – twórca V1 i V2, Hubertus Strughold – nazywany w Stanach Zjednoczonych ojcem medycyny kosmicznej, zaś w czasie wojny był zbrodniarzem wojennym czy Hans Kammler – nadzorujący powstawanie tajnych broni nazistowskich Niemiec.

Czytaj dalej

Recenzja książki Włodzimierza Antkowiaka „Złoty Pociąg i Tajemnice Skarbów Polski”

8241Czy Złoty Pociąg istnieje i dlaczego wzbudził tak ogromną sensację w tym roku? Jakie skarby kryją się w podziemiach Gór Sowich, Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, w głębiach Bałtyku i polskich jezior na Mazurach? Dlaczego wiele instytucji rządowych i wojewódzkich w Polsce nie jest zainteresowanych ich wydobyciem? Co udało się jeszcze odkryć poszukiwaczom i eksploratorom podziemi w naszym kraju? Na te pytania szuka odpowiedzi pisarz, dziennikarz i podróżnik Włodzimierz Antkowiak.

Swoją książkę autor rozpoczął od najbardziej sensacyjnej wiadomości nie tylko w Polsce, a dotyczącej Złotego Pociągu. Antkowiak nie tylko zastanawia się czy kolejne zgłoszenie dotyczące złotego pociągu jest prawdziwe, ale także dlaczego władze tak sceptycznie podchodzą do takich rewelacji. Co ważne autor kilku poczytnych prac dotyczących poszukiwania skarbów uważa, że kolejne zgłoszenia dotyczące ukrytych skarbów są dowodem na to, że prawdopodobnie są one prawdziwe i gdzieś czekają na odkrywców. W dalszej części pracy Włodzimierz Antkowiak prezentuje poszczególne miejscowości nie tylko Dolnego Śląska, ale także innych rejonów naszego kraju, gdzie mają się znajdować lub zostały już odnalezione skarby pochodzące z okresu II wojny światowej.

Czytaj dalej