Recenzja książki Jerzego Rostkowskiego „Podziemia III Rzeszy. Tajemnice Książa, Wałbrzycha i Szczawna – Zdroju”

coverbigTajemnice Dolnego Śląska to w 2015 roku temat, który nie schodzi z czołówek gazet. Co rusz pojawiają się informacje o złotym pociągu czy odkryciu kolejnych sztolni. Wątkiem podziemi III Rzeszy, a także tajemnic, jakie ukryte są w Wałbrzychu, pod zamkiem Książ oraz w innych miejscach Dolnego Śląska zajął się Jerzy Rostkowski – poszukiwacz tajemnic II wojny światowej i III Rzeszy Niemieckiej. Podejmując ten temat autor książki przez lata zbierał materiały do jej napisania. Relacje świadków, dokumenty archiwalne, wycinki z gazet, dostępne publikacje dotyczące tajemnic Dolnego Śląska pozwoliły mu na stworzenie pracy obejmując najważniejsze kwestie dotyczące zagadek, jakie kryje Dolny Śląsk.

Autor nie zraził się nawet ostrzeżeniami od rzekomych „strażników” skarbów oraz osób mających coś do ukrycia, a chcących, aby Rostkowski zachował milczenie i nigdy nie opublikował swoich odkryć. Uważny czytelnik bowiem zauważy, jak wiele cennych informacji zawartych zostało w pracy Jerzego Rostkowskiego. Nie tylko są w nich wskazówki, gdzie mogą znajdować się największe tajemnice, a wraz z nimi skarby III Rzeszy Niemieckiej, ale także opisane zostały miejsce i osoby, o których historia przez wiele lat milczała.

Rostkowski przedstawiając tajemnice Dolnego Śląska podjął się także opisania innych zagadnień ściśle związanych z tym regionem Polski. Przypomnijmy, że do 1945 roku Dolny Śląska wchodził w skład Niemiec i nawet po wkroczeniu tutaj w 1945 roku wojsk radzieckich, Niemcy liczyli, że mimo przegranej wojny, region ten, zasobny w węgiel kamienny, brunatny, rudę miedzi i inne surowce mineralne wróci do nich. Tak się jednak nie stało. Cały region został przyłączony do odrodzonej Polski. Dopiero jednak kilkadziesiąt lat po upadku III Rzeszy Niemieckiej zaczęły wychodzić na jaw kolejne tajemnice nazistów. Autor oprócz znanych nam miejscowości, jak Wałbrzych, zamek Książ oraz Szczawno – Zdrój przytacza także historię osób związanych z tym regionem jak: Werner von Braun – twórca V1 i V2, Hubertus Strughold – nazywany w Stanach Zjednoczonych ojcem medycyny kosmicznej, zaś w czasie wojny był zbrodniarzem wojennym czy Hans Kammler – nadzorujący powstawanie tajnych broni nazistowskich Niemiec.

Czytaj dalej

Recenzja książki Rogera Moorhousea „Pakt Diabłów. Sojusz Hitlera i Stalina”

Moorhouse_Pakt-diablow_popr_500pcx„Dwudziestego trzeciego sierpnia 1939 roku Stalin wzniósł toast za zdrowie Hitlera. Choć obaj dyktatorzy nigdy się nie spotkali, porozumienie, które zawarli owego dnia, miało zmienić świat. Znane jako pakt nazistowsko – sowiecki, pakt Hitler – Stalin czy też układ Ribbentrop – Mołotow obowiązywało niespełna dwa lata – położył mu kres zbrojny atak Hitlera na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku – a mimo to zawarcie go było jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach drugiej wojny światowej”

Nie sposób się nie zgodzić z autorem tych słów, brytyjskim historykiem, który w publikacji „Pakt diabłów. Sojusz Hitlera i Stalina” postarał się pokazać czytelnikowi wszystkie aspekty zawartego w sierpniu 1939 roku sojuszu oraz współpracę, jaka nawiązała się po jego podpisaniu pomiędzy państwami, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej pałały do siebie nienawiścią.

Rogera Moorhousea pisze dalej:

„A zatem układ nazistowsko – sowiecki wywarł wielki wpływ na losy świata. (…) jego tragiczne skutki najbardziej odczuła ludność środkowej i wschodniej Europy, dotknęły one bezpośrednio około 50 milionów ludzi. Ułatwiając wojnę Hitlera, pakt ten przyniósł okrutną okupację zachodniej części Polski, z towarzyszącymi temu zbrodniami i innymi aktami przemocy”

Bez wątpienia brytyjski historyk postawił słuszną tezę odnośnie podpisanego 23 sierpnia 1939 roku paktu Ribbentrop – Mołotow. Sojusz niemiecko – radziecki po pierwsze skierował agresję Niemiec na Polskę, umożliwił Związkowi Radzieckiemu zajęcie wschodnim ziem polskich, a także państw nadbałtyckich oraz dał szansę nazistowskich Niemcom, już po pokonaniu Polski, na zwrócenie się na zachód Europy, przeciwko Holandii, Belgii oraz Francji. Związek Radziecki był sumiennym sojusznikiem hitlerowskich Niemiec, dostarczając im niezbędne materiały do prowadzenia wojny. Dla Stalina sojusz ten także odwlekał w czasie wojnę z Niemcami, którą przywódca Związku Radzieckiego uważał za nieuniknioną.

Czytaj dalej

Recenzja książki Davida G. Williamsona „Polski ruch oporu 1939 – 1947”

coverbig„W grudniu 1942 r. lord Selborne (minister wojny gospodarczej, odpowiedzialny za operacje specjalne na terenie okupowanej przez Niemców Europy” zauważył, że spośród podbitych narodów europejskich jedynie Polacy mogli szczycić się tym, że nie pojawił się wśród nich żaden Quisling. Wynikało to po części z faktu, że Niemcy nie kryli się z zamiarem wymazania Polski z mapy Europy i skazania Polaków na los wiecznych niewolników. Dlatego właśnie możliwości kolaboracji politycznej były niewielkie. Ponadto w Polsce żywa była tradycja romantycznego buntu, która inspirowała inteligencję i korpus oficerski”

Formacje polskiego podziemia niepodległościowego stanowiły największą tego typu grupę w okupowanej Europie. Takie przesłanie stara się ukazać czytelnikowi Dawid Williamson, który na łamach publikacji „Polski ruch oporu 1939 – 1947” przedstawił polski naród walczący z okupantem, walczący o przetrwanie i nie poddający się uciskowi ze strony zarówno nazistowskich Niemiec, jak również Związku Radzieckiego.

Początek książki to wprowadzenie czytelnika w wir wydarzeń, w jakich znalazła się Polska u schyłku lat trzydziestych XX wieku. Odrodzone państwo polskie po 123 latach niewoli było słabe, a walka o granice z Niemcami i Rosją, mimo że przyniosła Polsce wolność, spowodowała także chęć rewanżu obydwu tych krajów na Rzeczpospolitej. Autor pisząc o postępach Adolfa Hitlera, który w 1933 roku przejął władzę w Niemczech, a następnie realizował konsekwentnie swoją politykę zagraniczną /zagarnięcie Austrii i Czechosłowacji/, stara się nakreślić czytelnikowi sytuację w jakiej znalazła się Polska. Nasz kraj otoczony zewsząd wrogami /Niemcy, Rosja, Litwa/, mający jedynie gwarancje niepodległości na papierze udzielone przez Francję i Wielką Brytanię, według autora był skazany z góry na porażkę. Co ważne, na co zwraca uwagę David G. Williamson, już w czasie planowania organizacji wojsk polskich na wypadek wojny, zakładano, że działania partyzanckie i konspiracyjne będą miały szczególnie znaczenie, jako jeden z elementów oporu wobec okupanta.

Czytaj dalej

Recenzja książki Marka Lawrenca Schrada „Imperium wódki. Alkohol, władza i polityka w Rosji carskiej”

1„Nie mam zamiaru ani dowartościować alkoholu, ani też złośliwie wyśmiewać się z rosyjskiego pijaństwa. Książka nie ma na celu przyganiać wschodniemu stylowi życia ani też wyrażać antyrosyjskiej histerii, lecz wskazać, w jak zróżnicowany sposób alkohol wpływa na zjawiska polityczne w historii Rosji i je katalizuje”

Rosja słynie z wódki, która nie tylko zajmuje centralne miejsce w życiu wielu Rosjan, ale również ma ogromne znaczenie dla zrozumienia rosyjskiej historii i polityki. Dla wielu czytelników tytuł może sugerować pewne skojarzenia, jednak nie to właśnie było intencją autora. Mark Schrad próbuje ukazać dzieje Rosji, w której wódka oczywiście odgrywała ważną rolę, ale była również sposobem na prowadzenie polityki. Działo się to zarówno w czasach Rosji carskiej, jak również w XX wieku, po upadku caratu i objęciu władzy w Rosji przez komunistów. Wódka wykorzystywana była nie tylko do biesiadowania, uczt, pijatyk, ale także, jak pokazuje autor była skutecznym orężem w walce politycznej. Ukazuje to dobrze Mark Schrad już we wprowadzaniu do książki, pisząc:

„Jak Stalin wykorzystywał alkohol w celu podsycania podziałów, strachu, zdezorientowania i niepewności swoich podwładnych, tak późniejsze sowieckie przywództwo pielęgnowało tę długą autokratyczną tradycję trzymania za pomocą wódki społeczeństwa w szachu – rozpitego podzielonego (zatomizowanego) i niezdolnego do zagrożenia władzy”

To, że Stalin wykorzystywał wódkę podczas pijatyk ze swoimi współpracownikami celem poznania ich prawdziwych intencji /dzięki wódce rozwiązywał się język co niektórym/ zostało potwierdzone przez świadków tych wydarzeń. Jak jednak wódkę wykorzystywali władcy carskiej Rosji, na to pytanie stara się odpowiedzieć autor książki. Tą kwestię rozpoczął od ukazania czasów Iwana Groźnego, który jak pisze:

„Nawet nie posługując się gwałtem, Iwan widział w pijaństwie wymarzone narzędzie szantażowania poddanych. Gdy upojeni bojarzy biesiadowali, śpiewali i rzucali oszczerstwami i sprośnościami, Iwan często nakazywał skrybom zapisywać ich słowa. Nazajutrz rano przedstawiał swym wykształconym zwykle, lecz akurat skacowanym potakiwaczom kompromitujące zapisy”

Czytaj dalej

Recenzja książki Antony Beevora „Stalingrad”

Beevor_Stalingrad_2015_500pcxPo raz kolejny mam przyjemność recenzować książkę Antony’ego Beevora i po raz kolejny się nie zawiodłem. Tym razem autor publikacji specjalizujących się w problematyce II wojny światowej zajął się tematem jednej z najważniejszych bitew tego okresu, która była zwrotem w wojnie niemiecko-radzieckiej – bitwą pod Stalingradem. Dogłębna analiza tematu, cenna baza źródłowa, powołanie się na relacje świadków tamtych wydarzeń w sumie dały obraz bitwy, która dla obydwu stron konfliktu miała decydujące znaczenie. Dla Rosjan oznaczała początek drogi ku zwycięstwu, zaś dla Niemców oznaczała początek końca.

Już w pierwszym rozdziale „Obosieczny miecz Barbarrosy brytyjski historyk zwraca uwagę na bardzo ważny fakt z okresu poprzedzającego agresję nazistowskich Niemiec na Rosję, a mianowicie dotyczącego całkowitej ignorancji ze strony władz Związku Radzieckiego, w tym także Stalina jeśli chodzi o informacje dotyczące zbliżającej się agresji. Informacje te przekazywali radzieccy agenci, dochodziły także wiadomości o ruchach wojsk niemieckich na granicy, a mimo to zignorowano je całkowicie. Beevor pisze:

„Schulenburg, dyplomata starej daty, który wierzył w powiedzenie Bismarcka, że Niemcy nigdy nie powinni wszczynać wojny z Rosją, miał istotne powody, aby się dziwić ignorancji Kremla. Przeszło dwa tygodnie temu zaprosił na prywatny lunch Diekanozowa, który akurat przyjechał do Moskwy, i ostrzegł go o planach Hitlera”

„Natomiast Diekanozow, zdumiony taką rewelacją, natychmiast zaczął podejrzewać, że był to jakiś podstęp. Stalin, reagując w taki sam sposób, wybuchnął na posiedzeniu Biura Politycznego: Dezinformacja wstąpiła teraz na salony ambasadorskie!”

Czytaj dalej

Recenzja książki Lecha Kotarskiego „Tajny poligon III Rzeszy”

-okladki-978-83-60762-55-4Co roku do nadmorskiej Łeby przyjeżdża tysiące turystów z całej Polski. Ich cel to przede wszystkim morskie kąpiele, wypoczynek na plażach oraz zwiedzanie Słowińskiego Parku Narodowego. W Łebie jest jednak coś, o czym niewielu turystów wie. To pozostałości po tajnym poligonie III Rzeszy Niemieckiej, który służył nazistom do prób na tajną bronią – rakietami.

Tematem tym zajął się Lech Kotarski, eksplorator, historyk i znawca II wojny światowej. W swojej publikacji opisał nie tylko niemieckie tajne działania nad rakietami Rheinbote – Posłaniec Renu, Rheintochter – Córa Renu czy Feuerlilie – rakiety przeciwlotniczej, ale także stara się odpowiedzieć na pytania: co to była tajemnicza lufa, po co naziści budowali ogromne radary i dlaczego Rosjanie i Amerykanie nic nie wiedzieli o tajnym poligonie w nadmorskiej Łebie. Kotarski obala także mity dotyczące pobytu na poligonie w Łebie i prowadzeniu tam prac doświadczalnych nad V-2 przez Wernera von Brauna.

Autor publikacji nie tylko wyjaśnia dlaczego Niemcy wybrali właśnie Łebę na miejsce prób doświadczalnych nad rakietami, ale także opisuje poszczególne fazy prac nad nimi, prowadzonych przez najlepszych niemieckich konstruktorów, jak: dr Heinrich Klein czy dr inż. Walter Dornberger. Program rakietowy, jak zaznacza w swojej publikacji Kotarski, był dla Adolfa Hitlera i najwyższych dostojników III Rzeszy Niemieckiej priorytetem, zwłaszcza, kiedy wojska Armii Czerwonej zbliżały się coraz szybciej do granic Niemiec. Dlatego też, na co zwraca uwagę historyk, program rakietowy przejęło SS i dr. Hans Kammler, który stał się pod koniec wojny jedną z najbardziej wpływowych osób w Rzeszy, ale także jednym z największych i najbrutalniejszych zbrodniarzy wojennych. Autor podejmując temat przejęcia przez SS programu rakietowego sugeruje, że Kammler i jego zwierzchnicy nie mieli żadnych oporów, aby głowice rakiet, które testowano w Łebie były wyposażone w broń chemiczną.

Czytaj dalej

Recenzja książki Martina Winstone „Generalne Gubernatorstwo. Mroczne serce Europy Hitlera”

coverbigGeneralne Gubernatorstwo będące kolonią III Rzeszy Niemieckiej w samym środku Europy było miejscem przeklętym dla ludzi w niej żyjących. Despotyczne rządy Hansa Franka, wszechobecne bezprawie, korupcja i pogarda dla ludzkiego życia była codziennością w GG. To tutaj przeprowadzono największą w historii ludzkości operację ludobójczą – Einsatz Reinhardt /Akcję Reinhardt/ w trakcie której zamordowano około 2 mln Żydów. Tym samym Generalne Gubernatorstwo stało się największym ośrodkiem Holocaustu.

Brytyjski historyk Martin Winstone swoją pracę kierował głównie do czytelników w Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Tam wciąż wiedza na temat ziem polskich pod okupacją niemiecką jest znikoma, ale co najważniejsze, istnieje wiele przekłamań, które ukazują Polskę w czasie okupacji w złym świetle. Publikacja Winstona miejmy nadzieję, że wpłynie na inne postrzeganie Polski oraz będzie cennym materiałem dla historyków anglojęzycznych.

Autor publikacji idąc chronologicznie na początku swojej pracy w skrócie przedstawia sytuację Polski we wrześniu 1939 roku, a więc jej klęskę w starciu z wojskami niemieckimi. Wówczas to zapadają także decyzje odnośnie podbitych ziem polskich, a jedną z najważniejszych jest wspomniana w pracy data 12 października 1939 roku, kiedy to Adolf Hitler zatwierdził dekret o ustanowieniu Generalnego Gubernatorstwa z Hansem Frankiem jako generalnym gubernatorem i Seyssem – Inquartem, jako jego zastępcą. Od tego momentu rozpoczyna się mroczna historia tego miejsca, które pochłonęło kilko milionów istnień ludzkich.

Czytaj dalej

Pod Patronatem Mojego Historycznego Bloga – Władimir Bieszanow „Czerwony Blitzkrieg”

unnamedNiektórzy ze współczesnych badaczy oceniają umowę Stalina z Hitlerem jako cyniczny, lecz całkowicie pragmatyczny dokument – tak przecież postępowali wszyscy politycy, i Stalina z Mołotowem można postawić w szeregu wcale nie lepszych od nich:

„Życie jest bardziej zróżnicowane niż stare twierdzenia prawnicze, a umowy międzypaństwowe są przestrzegane tak długo, jak jest to wygodne”.

Jeśli się zważy, jaki cel przyświecał Stalinowi, to można przyznać, że istotnie postąpił rozsądnie i pierwszą partię z Hitlerem rozegrał doskonale. Ale niesmak pozostał. Doskonale określił to George Kennan (amerykański dyplomata):

,,Ona [Rosja] starała się pozostać poza wojną, wchodząc w układ z tymi, którzy ją wywołali, układ, który faktycznie umożliwił i przyspieszył rozpoczęcie wojny oraz przewidywał podział zdobyczy z agresorem jako nagrodę za życzliwą zgodę na agresję”.

Książka pod Patronatem Mojego Historycznego Bloga

Czytaj dalej

Recenzja książki Annie Jacobsen „Operacja Paperclip”

operacja-paperclip„To jest książka o nazistowskich naukowcach i tajemnicach amerykańskiego rządu. O tym, jak urzędnicy państwowi potrafią ukrywać przed opinią publiczną mroczną prawdę w imię bezpieczeństwa narodowego, oraz o nieprzewidywalnych, często przypadkowych okolicznościach, dzięki którym ta prawda wyszła na jaw. Operacja Paperclip była przedsięwzięciem amerykańskiego wywiadu, który po wojnie sprowadził do Ameryki niemieckich naukowców i zawarł z nimi tajne umowy”

Ten powyższy fragment prologu już na samym początku publikacji uzmysławia czytelnikowi czego może spodziewać się po książce Annie Jacobsen, amerykańskiej dziennikarce. Autorka wprowadza nas w świat tajemnic i tajnych operacji, jakie wywiad amerykański prowadził jeszcze zanim zakończyła się II wojna światowa w Niemczech. Specjalne grupy wywiadu poszukiwały nie tylko zbrodniarzy wojennych, ale przede wszystkim nazistowskich niemieckich naukowców, którzy w czasie wojny tworzyli dla Hitlera tajną broń V-2, odrzutowe samoloty, superczołgi oraz innego rodzaju maszyny, które miały dać zwycięstwo III Rzeszy Niemieckiej.

Czytaj dalej

Recenzja książki Leszka Adamczewskiego „Burza nad Provinz Pommern”

416Za każdym razem kiedy biorę do ręki książkę poznańskiego dziennikarza i pisarza Leszka Adamczewskiego wiem, że nie będę mógł się od niej oderwać. Nie inaczej było teraz. Recenzuję już kolejną, chyba ósmą publikację tego pasjonata historii i znowu nie tylko poszerzyłem swoją wiedzę z okresu II wojny światowej, ale jestem pełen podziwu dla kunsztu języka i sposobu, w jaki Adamczewski przekazuje swoją wiedzę i informacje czytelnikom.

Tym razem poznański pisarz skupił się na losach Prowincji Pomorskiej, w której Niemcy prowadzili badania nad tajną bronią – V2, ale także być może dokonali pierwszej próby jądrowej na Rugii oraz ukryli największe skarby III Rzeszy Niemieckiej. Autor opisuje także między innymi: kwestię podróży Adolfa Hitlera w pierwszych dniach wojny 1939 roku pociągiem pancernym na front, tajemnice dział Swinemünde, a także sukcesy Wernera von Brauna, który w Peenemünde prowadził badania nad bronią V-2, która według Hitlera miała mieć zbawcze działanie i zakończyć pomyślnie dla Niemiec II wojnę światową. Tak się jednak nie stało, o czym wspomina w publikacji także Adamczewski, twierdząc słusznie, że V-2 nie mogła zmienić losów wojny, tym bardziej, że w 1944 roku Niemcy przegrywały już na wszystkich frontach. Sprawa budowy rakiet, które miały dać zwycięstwo III Rzeszy Niemieckiej jest poruszana kilkakrotnie przez autora. Wspomina on także o dość tajemniczej osobie, jaką był Gruppenführer SS i generał porucznik Waffen SS – Hans Kammler. To on miał być odpowiedzialny za produkcję V-2 oraz innych rakiet, co prowadziło nie tylko do śmierci tysięcy przymusowych robotników, ale zamieniło w koszmar życie mieszkańców Londyna, na które spadały rakiety V-2.

Czytaj dalej

Recenzja książki Hansa Georga Eismanna „Pod dowództwem Himmlera”

5431„…Himmler chciał osobiście kierować bitwą. Wydawał na oślep rozkazy pojedynczym batalionom, dopóki nie udało się położyć kresu tej praktyce. Pamiętam w szczególności, że Himmler, który najwyraźniej nie wiedział, jak się mierzy odległości na mapie i bezustannie mylił skale używane na zwykłych mapach sztabu generalnego, wysłał z Piły całkowicie osamotniony batalion z prostym i jasnym zadaniem natarcia na nieprzyjaciela…”

Hans Georg Eismann – pierwszy oficer sztabu generalnego Herresgruppe „Weichsel” – Grupy Armii Wisła w swoich wspomnieniach z końca II wojny światowej od stycznia do maja 1945 roku ukazuje nam nie tylko, jak wyglądała ostatnia próba uratowania III Rzeszy Niemieckiej, ale także jak nieudolnie prowadzono walkę w ostatnich dniach II wojny światowej w Europie. Negatywną postacią we wspomnieniach autora jest oczywiście Heinrich Himmler, szef SS, który zostając dowódcą Grupy Armii Wisła nie miał żadnego pojęcia ani doświadczenia w dowodzeniu wojskami lądowymi, co miało dla armii niemieckiej katastrofalne skutki w starciu z Armią Czerwoną.

Czytaj dalej

Recenzja książki Pierre de Villemaresta „Bormann i Gestapo Müller na usługach Stalina“

BormannMartin Bormann i Heinrich Müller to dwaj wysoko postawieni członkowie zbrodniczego aparatu III Rzeszy Niemieckiej. Do dziś ich powojenne losy nie zostały wyjaśnione i wciąż wzbudzają sensację i wiele domysłów, jakoby mieli oboje przeżyć upadek nazistowskich Niemiec i ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości. Jedną z osób, która zażarcie całe życie próbowała odpowiedzieć na pytania: Co się stało po wojnie z Bormannem i Müllerem oraz czy faktycznie oboje byli na usługach wywiadu radzieckiego był członek ruchu oporu, francuski dziennikarz i były agent Pierre de Villemaresta.

Losy Martina Bormanna – wszechwładnego szefa kancelarii NSDAP oraz Heinricha Müllera – Gruppenführera SS to jedna z największych zagadek końca II wojny światowej. Tą zagadkę próbuje na łamach swojej książki rozwikłać Pierre de Villemaresta, który nie tylko działał w ruchu oporu, ale także po zakończeniu II wojny światowej był agentem w Europie Środkowo – Wschodniej. W 1970 roku Villemaresta założył Europejskie Centrum Informacji zajmujące się analizami faktów często ignorowanych przez media. Jedną z takich spraw jest historia Bormanna i Müllera, którzy według autora książki nie tylko przeżyli II wojnę światową, ale jako agenci sowieccy bądź powiązani z wywiadem radzieckim spokojnie dożyli starości. Czy tak faktycznie było dowiemy się ze świetnej publikacji francuskiego dziennikarza i pisarza, który podjął temat do dziś niewygodny dla wielu państw, a mających największych udział w zwycięstwie nad III Rzeszą Niemiecką.

Czytaj dalej

Recenzja książki Andrzeja Toczewskiego „Festung Küstrin 1945”

indeks„Bitwy i walki toczone przez wojska radzieckie o wyzwolenie Ziemi Lubuskiej i zdobycie środkowej Odry były wyjątkowo zacięte i krwawe. Należały do najcięższych jakie armia radziecka stoczyła na ziemiach polskich. Dowództwo wroga zamierzało w walkach nad Odrą wyczerpać i osłabić nacierające wojska radzieckie, by zapewnić sobie czas na przegrupowanie nowych sił i stworzenie warunków do wykonania przeciwuderzenia. Hitlerowcy jasno zdawali sobie sprawę z tego, że jeżeli wojska radzieckie przełamią linię Odry, stworzą sobie dogodne warunki do sprawnej realizacji końcowego celu wojny, jakim było uzyskanie powodzenia na kierunku berlińskim i zdobycie stolicy III Rzeszy”

Szczególnie ważnym miastem, które miało zatrzymać nacierające wojska radzieckie był właśnie Kostrzyn. Ta twierdza, jak się okazało strzegła strategicznych dróg prowadzących do Berlina, dlatego też jak pisze autor publikacji dowództwo nad twierdzą powierzono osławionemu katowi Warszawy – Gruppenführerowi SS Heinzowi Reinefarthowi. Dla nazistów, którzy przygotowywali się do obrony stolicy III Rzeszy /Niemcy mieli świadomość, że wojska radzieckie wkrótce przełamią linię Odry i ruszą na Berlin/ walki o twierdzę miały nie tylko wykrwawić Rosjan, ale dać Wehrmachtowi czas na przygotowanie i przegrupowanie wojsk do obrony stolicy. Takie też było zamierzenie dowództwa niemieckiego oraz propagandy goebbelsowskiej, która próbowała wymóc w ten sposób jeszcze większą wolę walki wśród obrońców tego miasta.

Czytaj dalej

Recenzja książki Paula Hama „1914. Rok końca świata”

1914Rok 1914 to znamienna data w historii ludzkości. Ponad 100 lat temu wybuchła I wojna światowa, która pochłonęła miliony ofiar w ludziach. Rok 1914 zachwiał największymi imperiami europejskimi. Był początkiem ich rozpadu, bowiem żadne z trzech mocarstw – Niemcy, Austro – Węgry, Rosja, ale także Francja i Wielka Brytania nie były już takie same, jak przed wojną. Europa po 1914 zmieniła się diametralnie. Co było przyczyną tego konfliktu? Dlaczego największe potęgi europejskie rzuciły się na siebie nawzajem? Czy była to zaplanowane przez mocarstwa wojna, czy też zbieg okoliczności, a może przez lata narastały antagonizmy, które przyczyniły się do wybuchu I wojny światowej? Temat ten podjął w swojej książce australijski historyk Paul Ham, który analizuje nie tylko wszystkie przyczyny „Wielkiej Wojny”, ale wprowadza także czytelnika w wir wydarzeń pierwszych dni konfliktu.

Publikacja została podzielona na cztery części, w których australijski historyk analizuje sytuację polityczną po 1870 roku w Europie, tworzenie się bloków politycznych, sojuszy, wyścig zbrojeń, a także narastających konfliktów na Starym Kontynencie, które przyczyniły się do wybuchu jednego z największych konfliktów zbrojnych na świecie.

Czytaj dalej