Recenzja książki Jamesa P. Duffy`ego i Vincenta L. Ricci „Führer musi zginąć! Plany i próby zabicia Adolfa Hitlera”

Liczba zamachów na życie Adolfa Hitlera w trakcie sprawowania przez niego władzy w Niemczech do dziś jest niezliczona. Wiemy tylko o tych najbardziej spektakularnych, jak między innymi: Georga Elsera czy Otto von Staufenberga. Wśród osób planujących zamach byli przede wszystkim najwyżsi dostojnicy III Rzeszy Niemieckiej, którzy próbowali ratować Niemcy przez zagładą, ale nie brakowało osób dążących do przejęcia władzy po Führerze. Jamesa P. Duffy i Vincent L. Ricci na łamach swojej publikacji pokazali w jaki sposób próbowano dokonać zamachu na Hitlera, jakimi środkami się posługiwano oraz kto stał w głównej mierze na czele spisku mającego na celu zamordowanie wodza III Rzeszy.

W pierwszym rozdziale autorzy skupili się na kwestii lojalności wobec Adolfa Hitlera. Głównie odnosi się ona do dowódców wojskowych, którzy przysięgali wierność Führerowi. Wielu jednak z nich, jak: Ludwig Beck, Hans Oster, Carl-Heinrich von Stülpnagel czy Claus von Staufenberg byli zagorzałymi przeciwnikami Hitlera. Czy należał do nich także Erwin Rommel? Na to pytanie próbują odpowiedzieć Duffy i Ricci, którzy sugerują, że „Lis pustyni” nie brał bezpośredniego udziału w żadnym z zamachów, a także nie był związany ze spiskowcami. Prawdopodobnie jednak wiedział o spisku na życie Hitlera, ale zdecydował się nie przeszkadzać zamachowcom.

Czytaj dalej

Recenzja książki Kennetha Alforda i Theodore P. Savas „Skarby Nazistów. Poszukiwanie łupów III Rzeszy”

Do dziś nie wiemy, ile naziście zrabowali i ukryli złota, kosztowności, drogocennych obrazów i innych skarbów, które przez sześć lat wojny pozyskiwali z podbitych krajów. Zajęcie Czechosłowacji, Polski, Francji, Belgii, Holandii, krajów bałkańskich oraz wojna w Rosji otwarło przed prominentnymi politykami III Rzeszy Niemieckiej dostęp do nieograniczonych bogactw. O nich właśnie piszą dwaj amerykańscy pisarze Kenneth Alford i Theodore Savas, którzy w swojej publikacji pokazali, jak za dnia nazistowscy politycy pracowali dla Hitlera, a nocą napełniali swoje kieszenie zrabowanym łupem. Wraz z chylącą się ku upadkowi III Rzeszą Niemiecką esesmani ładowali zrabowane w podbitej Europie złoto, dewizy i klejnoty do pociągów, samochodów i na ciężarówki, a potem ruszali w austriackie góry. Tam ukrywali swoje łupy, by nie wpadły w ręce aliantów i uciekali. Tropem esesmanów, którzy odpowiedzialni byli zarówno za rabowanie złota, klejnotów, pieniędzy, dzieł sztuki, jak również ich ukrywanie, ruszyli autorzy książki. Pokazali oni, że prowadzone po wojnie intensywne śledztwo pozwoliło odzyskać przynajmniej część zrabowanych skarbów. Większa ich część pozostała jednak nieodkryta. Co jednak stało się z nimi, a także jakie losy były ich bezprawnych właścicieli? To jest główny temat książki „Skarby Nazistów. Poszukiwanie łupów III Rzeszy”.

Czytaj dalej

Recenzja książki Volkera Koopa „Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera”

„Werwolf (wilkołak) bez wątpienia należy do tych struktur SS, wokół których im dalej od zakończenia II wojny światowej, tym więcej krąży legend. Reichsführer SS Heinrich Himmler powołał tą organizację do życia we wrześniu 1944 r. Jego wilkołaki miały za zadanie nękać jako partyzanci wkraczające na terytorium Niemiec wrogie armie aktami sabotażu i terroru, a także likwidować zdrajców, podejmujących współpracę z siłami okupacyjnymi”

Werwolf założony został we wrześniu 1944 roku przez Himmlera, kiedy wojska alianckie zarówno na Zachodzie, jak i Wschodzie Europy niszczyły armie niemieckie. Dla Reichsführera SS była organizacją, która dzięki sabotażowi oraz terrorowi i zastraszaniu tych Niemców, podejmujących współpracę z aliantami, miała opóźniać działania wrogich armii, zaś ludność cywilną zmusić do dalszego posłuszeństwa. Działalność Werwolfu to jednak niezliczone zbrodnie przeciwko ludzkości. Mimo to, już po wojnie wielu jej członków nie zasiadło na ławie oskarżonych, nie poniosło odpowiedzialności za terror, a jeśli nawet, to było łagodne wyroki skazujące lub wręcz ułaskawiano oskarżonych.

Czytaj dalej

Recenzja książki Christophera Ailsby „Waffen – SS. Piekło na froncie wschodnim”

foto1Fanatyczne oddanie, ślepe posłuszeństwo wobec przełożonych, wierność zasadom oraz pogarda dla śmierci. To cechy oddziałów Waffen – SS, które wykorzystywały je do niewyobrażalnych zbrodni popełnianych głównie na Wschodzie, a zwłaszcza podczas kampanii rosyjskiej, począwszy od 1941 roku. Temat ten poruszył w swojej publikacji Christopher Ailsby, który ukazał cały system nienawiści w jakim działały oddziały Waffen – SS. Opisy zbrodni dokonywanych przez te jednostki są przerażające, jednak autor książki ukazując je czytelnikowi, chciał pokazać do czego zdolny jest człowiek fanatycznie zapatrzony w zbrodniczą ideologię.

Czytaj dalej

Recenzja książki Volkera Koopa „Bormann. Pierwszy po bestii”

Martin Bormann przez cały czas rządów Adolfa Hitlera pozostawała w jego cieniu. Nie przemawiał na wiecach, szerokiej opinii publicznej był mniej znany niż Goebbels, Himmler, Göring czy Hess, a jednak mimo to, właśnie on zyskał ogromny wpływ na Hitlera. Był jednym z najbardziej znienawidzonych funkcjonariuszy nazistowskich, budził strach wśród swoich współpracowników, a także mawiano o nim, że jest człowiekiem od brudnej roboty. W jaki sposób Martin Bormann skupił w swoim ręku tak wielką władzę, że nawet Himmler i Göring obawiali się, aby nie użył jej przeciwko nim. Czy sekretarz Hitlera miał tajemną wiedzę o wszystkim prominentnych działaczach nazistowskich? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Volker Koop, wybitny niemiecki publicysta i autor kilkudziesięciu książek poświęconych historii Niemiec.

„Bormann pragnął władzy i używał jej, aby dać upust swoim osobistym antypatiom i na przykład prowadzić walkę z Kościołami. Cenę za jego dążenie do władzy płacili ludzie w Niemczech oraz opanowanych i okupowanych przez Niemcy krajach – dlatego współczucie lub choćby sympatia dla Bormanna byłyby zupełnie nie na miejscu”

Czytaj dalej

Recenzja książki Katrin Himmler i Michaela Wildta „Himmler. Listy Ludobójcy”

Himmler_listy_ludobojcy„Centralnym punktem niniejszej publikacji jest wymiana listów pomiędzy Heinrichem a Margą Himmlerami, prowadzona w latach 1927-45. Pisane odręcznie listy Heinricha Himmlera pochodzące ze zbioru znalezionego przez Archiwum Federalne w Koblencji zostały w całości przetranskrybowane i przedrukowane tu w oryginalnej formie, a zatem zgodnie z zasadami obowiązującej ówcześnie pisowni, jak również ze wszystkimi błędami gramatycznymi i ortograficznymi”

Tak wygląda struktura publikacji, którą opisują autorzy książki Katrin Himmler i Michael Wildt. Prezentując czytelnikowi listy Heinricha Himmlera do żony Margi oraz jej listy do męża zostało upublicznione jedno z najważniejszych źródeł II wojny światowej. Po wojnie krążyły oczywiście plotki o pamiętnikach Adolfa Hitlera, których do dziś jednak nigdy nie odnaleziono, oczywiście jeśli w ogóle istniały. Zupełnie inaczej wygląda historia listów Himmlera do żony, które zostały odnalezione po wojnie w Gmund nad jeziorem Tegern. Z kolei listy Margi – żony Himmlera niedawno zostały ujawnione w Izraelu i od razu stały się prawdziwą sensacją. Publikacja Katrin Himmler i Michaela Wildta obejmuje obszerną wymianę korespondencji pomiędzy małżonkami z okresu od 1927 roku do zakończenia wojny w 1945 roku. Dla historyków śledzących życie Heinricha Himmlera, jego postawę wobec nazistowskiej ideologii, zbrodniczych planów oraz sytuacji rodzinnej, to jedno z najważniejszych źródeł. Jakiekolwiek relacje świadków nie mogą się z nim równać, bowiem zawarte w nich są prawdziwe odczucia Reichsführera SS, jego poglądy oraz wizja, jaką roztaczał w związku ze swoją działalnością.

Czytaj dalej

Recenzja książki Davida G. Williamsona „Polski ruch oporu 1939 – 1947”

coverbig„W grudniu 1942 r. lord Selborne (minister wojny gospodarczej, odpowiedzialny za operacje specjalne na terenie okupowanej przez Niemców Europy” zauważył, że spośród podbitych narodów europejskich jedynie Polacy mogli szczycić się tym, że nie pojawił się wśród nich żaden Quisling. Wynikało to po części z faktu, że Niemcy nie kryli się z zamiarem wymazania Polski z mapy Europy i skazania Polaków na los wiecznych niewolników. Dlatego właśnie możliwości kolaboracji politycznej były niewielkie. Ponadto w Polsce żywa była tradycja romantycznego buntu, która inspirowała inteligencję i korpus oficerski”

Formacje polskiego podziemia niepodległościowego stanowiły największą tego typu grupę w okupowanej Europie. Takie przesłanie stara się ukazać czytelnikowi Dawid Williamson, który na łamach publikacji „Polski ruch oporu 1939 – 1947” przedstawił polski naród walczący z okupantem, walczący o przetrwanie i nie poddający się uciskowi ze strony zarówno nazistowskich Niemiec, jak również Związku Radzieckiego.

Początek książki to wprowadzenie czytelnika w wir wydarzeń, w jakich znalazła się Polska u schyłku lat trzydziestych XX wieku. Odrodzone państwo polskie po 123 latach niewoli było słabe, a walka o granice z Niemcami i Rosją, mimo że przyniosła Polsce wolność, spowodowała także chęć rewanżu obydwu tych krajów na Rzeczpospolitej. Autor pisząc o postępach Adolfa Hitlera, który w 1933 roku przejął władzę w Niemczech, a następnie realizował konsekwentnie swoją politykę zagraniczną /zagarnięcie Austrii i Czechosłowacji/, stara się nakreślić czytelnikowi sytuację w jakiej znalazła się Polska. Nasz kraj otoczony zewsząd wrogami /Niemcy, Rosja, Litwa/, mający jedynie gwarancje niepodległości na papierze udzielone przez Francję i Wielką Brytanię, według autora był skazany z góry na porażkę. Co ważne, na co zwraca uwagę David G. Williamson, już w czasie planowania organizacji wojsk polskich na wypadek wojny, zakładano, że działania partyzanckie i konspiracyjne będą miały szczególnie znaczenie, jako jeden z elementów oporu wobec okupanta.

Czytaj dalej

Recenzja książki Lecha Kotarskiego „Tajny poligon III Rzeszy”

-okladki-978-83-60762-55-4Co roku do nadmorskiej Łeby przyjeżdża tysiące turystów z całej Polski. Ich cel to przede wszystkim morskie kąpiele, wypoczynek na plażach oraz zwiedzanie Słowińskiego Parku Narodowego. W Łebie jest jednak coś, o czym niewielu turystów wie. To pozostałości po tajnym poligonie III Rzeszy Niemieckiej, który służył nazistom do prób na tajną bronią – rakietami.

Tematem tym zajął się Lech Kotarski, eksplorator, historyk i znawca II wojny światowej. W swojej publikacji opisał nie tylko niemieckie tajne działania nad rakietami Rheinbote – Posłaniec Renu, Rheintochter – Córa Renu czy Feuerlilie – rakiety przeciwlotniczej, ale także stara się odpowiedzieć na pytania: co to była tajemnicza lufa, po co naziści budowali ogromne radary i dlaczego Rosjanie i Amerykanie nic nie wiedzieli o tajnym poligonie w nadmorskiej Łebie. Kotarski obala także mity dotyczące pobytu na poligonie w Łebie i prowadzeniu tam prac doświadczalnych nad V-2 przez Wernera von Brauna.

Autor publikacji nie tylko wyjaśnia dlaczego Niemcy wybrali właśnie Łebę na miejsce prób doświadczalnych nad rakietami, ale także opisuje poszczególne fazy prac nad nimi, prowadzonych przez najlepszych niemieckich konstruktorów, jak: dr Heinrich Klein czy dr inż. Walter Dornberger. Program rakietowy, jak zaznacza w swojej publikacji Kotarski, był dla Adolfa Hitlera i najwyższych dostojników III Rzeszy Niemieckiej priorytetem, zwłaszcza, kiedy wojska Armii Czerwonej zbliżały się coraz szybciej do granic Niemiec. Dlatego też, na co zwraca uwagę historyk, program rakietowy przejęło SS i dr. Hans Kammler, który stał się pod koniec wojny jedną z najbardziej wpływowych osób w Rzeszy, ale także jednym z największych i najbrutalniejszych zbrodniarzy wojennych. Autor podejmując temat przejęcia przez SS programu rakietowego sugeruje, że Kammler i jego zwierzchnicy nie mieli żadnych oporów, aby głowice rakiet, które testowano w Łebie były wyposażone w broń chemiczną.

Czytaj dalej

Recenzja książki Martina Winstone „Generalne Gubernatorstwo. Mroczne serce Europy Hitlera”

coverbigGeneralne Gubernatorstwo będące kolonią III Rzeszy Niemieckiej w samym środku Europy było miejscem przeklętym dla ludzi w niej żyjących. Despotyczne rządy Hansa Franka, wszechobecne bezprawie, korupcja i pogarda dla ludzkiego życia była codziennością w GG. To tutaj przeprowadzono największą w historii ludzkości operację ludobójczą – Einsatz Reinhardt /Akcję Reinhardt/ w trakcie której zamordowano około 2 mln Żydów. Tym samym Generalne Gubernatorstwo stało się największym ośrodkiem Holocaustu.

Brytyjski historyk Martin Winstone swoją pracę kierował głównie do czytelników w Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Tam wciąż wiedza na temat ziem polskich pod okupacją niemiecką jest znikoma, ale co najważniejsze, istnieje wiele przekłamań, które ukazują Polskę w czasie okupacji w złym świetle. Publikacja Winstona miejmy nadzieję, że wpłynie na inne postrzeganie Polski oraz będzie cennym materiałem dla historyków anglojęzycznych.

Autor publikacji idąc chronologicznie na początku swojej pracy w skrócie przedstawia sytuację Polski we wrześniu 1939 roku, a więc jej klęskę w starciu z wojskami niemieckimi. Wówczas to zapadają także decyzje odnośnie podbitych ziem polskich, a jedną z najważniejszych jest wspomniana w pracy data 12 października 1939 roku, kiedy to Adolf Hitler zatwierdził dekret o ustanowieniu Generalnego Gubernatorstwa z Hansem Frankiem jako generalnym gubernatorem i Seyssem – Inquartem, jako jego zastępcą. Od tego momentu rozpoczyna się mroczna historia tego miejsca, które pochłonęło kilko milionów istnień ludzkich.

Czytaj dalej

Recenzja książki Olivera Schröma i Andrei Röpke „Cicha Pomoca dla nazistów. Tajna działalność byłych SS-manów i neonazistów”

574O powojennych organizacjach w Niemczech pomagającym byłym SS-manom krążą do dziś niezwykłe teorie i hipotezy. Warto tutaj wspomnieć między innymi o organizacji ODESSA – /Organisation der ehemaligen SS-Angehörigen, Organizacja Byłych Członków SS/, która jeszcze przed zakończenie II wojny światowej ratowała członków SS. W publikacji Olivera Schröma i Andrei Röpke, niemieccy dziennikarze skupili się na organizacji „Cicha Pomoc”, w której główną rolę odgrywała córka Heinricha Himmlera – Gudrun Burwitz. W publikacji nasuwa się już na samym początku pytanie autorów do niemieckich polityków, wymiaru sprawiedliwości i najważniejszych osób w państwie – Jak to możliwe, że przez czterdzieści lat organizacja „Cicha Pomoc dla Jeńców Wojennych i Internowanych” mogła działać jako stowarzyszenie pożytku publicznego, korzystając z pomocy publicznej, publicznych finansów, ale przede wszystkim bagatelizowaną przez polityków, niemieckie urzędy i opinię publiczną? W dalszej części książki znajdziemy odpowiedź na to pytanie, a jest ona tak samo szokująca jak działalność samej organizacji.

„Gudrun Burwitz jest niejako głównym filarem stowarzyszenia zarejestrowanego pod nazwą Cicha Pomoc dla Jeńców Wojennych i Internowanych. Za tym poruszającym hasłem kryje się organizacja spiskowa byłych narodowych socjalistów i członków Waffen – SS, którzy zgodnie z mottem SS Wierność jest naszym honorem, po zakończeniu wojny pomagali poszukiwanym siepaczom z SS w ucieczce za granicę”

Tak piszą autorzy książki nie tylko o Gudrun Burwitz /córce Heinricha Himmlera/, ale także o organizacji Cicha Pomoc. Skupili się oni nie tylko na przybliżeniu organizacji prowadzonej przez byłych SS-manów, ale głównie na zbrodniarzach wojennych, takich jak Antony Malloth – strażnik z obozu w Theresienstadt, Erich Priebke czy Klaus Barbie. Najbardziej wstrząsający opis dotyczy poszukiwania Antony Mallotha, który przez lata ścigany był nie tylko przez Szymona Wiesenthala, ale głównie przez Petera Finkelgruena. Z relacji Finkelgruena widzimy obraz pobłażliwości, nieudolności, a nawet wręcz jawnego ukrywania zbrodniarzy wojennych. Malloth skazany zaocznie przez czechosłowacki sąd na karę śmierci nie musiał się nawet ukrywać przed wymiarem sprawiedliwości. Zarówno Austriacy, jak i Niemcy doskonale wiedzieli gdzie przebywa i co robi, a mimo to nie zdecydowali się na jego uwięzienie i wydanie rządowi czechosłowackiemu. Autorzy zwracają także uwagę, że przez cały czas prowadzenia prywatnego śledztwa przez Finkelgruena, Malloth otrzymywał pomoc Cichej Pomocy. Ponadto niemiecki wymiar sprawiedliwości nie uważał, aby Mallothowi postawić jakiekolwiek zarzuty, mimo że dokonywano przesłuchać świadków, którzy zeznawali o okrucieństwach Mallotha w Theresienstadt. Niemieccy dziennikarze, autorzy niniejszej książki, podkreślają w niej nie tylko celowe działanie wielu instytucji w Niemczech, ale także wysoko postawionych osób w byłej RFN, którzy próbowali uciszyć niektóre ze spraw związanych ze zbrodniami wojennymi.

Czytaj dalej

Recenzja książki Leszka Adamczewskiego „Burza nad Provinz Pommern”

416Za każdym razem kiedy biorę do ręki książkę poznańskiego dziennikarza i pisarza Leszka Adamczewskiego wiem, że nie będę mógł się od niej oderwać. Nie inaczej było teraz. Recenzuję już kolejną, chyba ósmą publikację tego pasjonata historii i znowu nie tylko poszerzyłem swoją wiedzę z okresu II wojny światowej, ale jestem pełen podziwu dla kunsztu języka i sposobu, w jaki Adamczewski przekazuje swoją wiedzę i informacje czytelnikom.

Tym razem poznański pisarz skupił się na losach Prowincji Pomorskiej, w której Niemcy prowadzili badania nad tajną bronią – V2, ale także być może dokonali pierwszej próby jądrowej na Rugii oraz ukryli największe skarby III Rzeszy Niemieckiej. Autor opisuje także między innymi: kwestię podróży Adolfa Hitlera w pierwszych dniach wojny 1939 roku pociągiem pancernym na front, tajemnice dział Swinemünde, a także sukcesy Wernera von Brauna, który w Peenemünde prowadził badania nad bronią V-2, która według Hitlera miała mieć zbawcze działanie i zakończyć pomyślnie dla Niemiec II wojnę światową. Tak się jednak nie stało, o czym wspomina w publikacji także Adamczewski, twierdząc słusznie, że V-2 nie mogła zmienić losów wojny, tym bardziej, że w 1944 roku Niemcy przegrywały już na wszystkich frontach. Sprawa budowy rakiet, które miały dać zwycięstwo III Rzeszy Niemieckiej jest poruszana kilkakrotnie przez autora. Wspomina on także o dość tajemniczej osobie, jaką był Gruppenführer SS i generał porucznik Waffen SS – Hans Kammler. To on miał być odpowiedzialny za produkcję V-2 oraz innych rakiet, co prowadziło nie tylko do śmierci tysięcy przymusowych robotników, ale zamieniło w koszmar życie mieszkańców Londyna, na które spadały rakiety V-2.

Czytaj dalej

Recenzja książki Hansa Georga Eismanna „Pod dowództwem Himmlera”

5431„…Himmler chciał osobiście kierować bitwą. Wydawał na oślep rozkazy pojedynczym batalionom, dopóki nie udało się położyć kresu tej praktyce. Pamiętam w szczególności, że Himmler, który najwyraźniej nie wiedział, jak się mierzy odległości na mapie i bezustannie mylił skale używane na zwykłych mapach sztabu generalnego, wysłał z Piły całkowicie osamotniony batalion z prostym i jasnym zadaniem natarcia na nieprzyjaciela…”

Hans Georg Eismann – pierwszy oficer sztabu generalnego Herresgruppe „Weichsel” – Grupy Armii Wisła w swoich wspomnieniach z końca II wojny światowej od stycznia do maja 1945 roku ukazuje nam nie tylko, jak wyglądała ostatnia próba uratowania III Rzeszy Niemieckiej, ale także jak nieudolnie prowadzono walkę w ostatnich dniach II wojny światowej w Europie. Negatywną postacią we wspomnieniach autora jest oczywiście Heinrich Himmler, szef SS, który zostając dowódcą Grupy Armii Wisła nie miał żadnego pojęcia ani doświadczenia w dowodzeniu wojskami lądowymi, co miało dla armii niemieckiej katastrofalne skutki w starciu z Armią Czerwoną.

Czytaj dalej

Recenzja książki Pierre de Villemaresta „Bormann i Gestapo Müller na usługach Stalina“

BormannMartin Bormann i Heinrich Müller to dwaj wysoko postawieni członkowie zbrodniczego aparatu III Rzeszy Niemieckiej. Do dziś ich powojenne losy nie zostały wyjaśnione i wciąż wzbudzają sensację i wiele domysłów, jakoby mieli oboje przeżyć upadek nazistowskich Niemiec i ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości. Jedną z osób, która zażarcie całe życie próbowała odpowiedzieć na pytania: Co się stało po wojnie z Bormannem i Müllerem oraz czy faktycznie oboje byli na usługach wywiadu radzieckiego był członek ruchu oporu, francuski dziennikarz i były agent Pierre de Villemaresta.

Losy Martina Bormanna – wszechwładnego szefa kancelarii NSDAP oraz Heinricha Müllera – Gruppenführera SS to jedna z największych zagadek końca II wojny światowej. Tą zagadkę próbuje na łamach swojej książki rozwikłać Pierre de Villemaresta, który nie tylko działał w ruchu oporu, ale także po zakończeniu II wojny światowej był agentem w Europie Środkowo – Wschodniej. W 1970 roku Villemaresta założył Europejskie Centrum Informacji zajmujące się analizami faktów często ignorowanych przez media. Jedną z takich spraw jest historia Bormanna i Müllera, którzy według autora książki nie tylko przeżyli II wojnę światową, ale jako agenci sowieccy bądź powiązani z wywiadem radzieckim spokojnie dożyli starości. Czy tak faktycznie było dowiemy się ze świetnej publikacji francuskiego dziennikarza i pisarza, który podjął temat do dziś niewygodny dla wielu państw, a mających największych udział w zwycięstwie nad III Rzeszą Niemiecką.

Czytaj dalej

Recenzja książki Antony Beevora „Berlin 1945. Upadek”

Beevor_Berlin_wyd-2015_500pcxWydarzenia, jaki rozegrały się w pierwszych miesiącach 1945 roku w III Rzeszy Niemieckiej do dziś budzą emocje nie tylko wśród historyków. Okres, w którym alianci okrążyli wojska niemieckie i zbliżał się koniec „tysiącletniej Rzeszy” miał nastąpić lada dzień. Mimo docierających wiadomości z frontu, nękających nalotów na niemieckie miasta, większość Niemców wciąż wierzyła w Adolfa Hitlera. Ten z bunkra pod kancelarią Rzeszy dowodził rzeczywistymi i fikcyjnymi armiami niemieckimi. Większość z nich była tylko na papierze, a te które walczyły nie miały żadnych już szans na uratowanie nazistowskich Niemiec przed upadkiem.

Wydarzenia, jakie rozgrywały się w ostatnich dniach III Rzeszy Niemieckiej, głównie w Berlinie, opisuje wybitny brytyjski historyk w swojej publikacji „Berlin 1945. Upadek”. Książka to nie tylko zestawienie najważniejszych wydarzeń końca wojny w Europie, ale także przebieg najważniejszych operacji wojskowych, warunki żołnierzy oraz cywilów, zdanych na łaskę wroga. Antony Beevor ukazuje nam sytuację niemieckich kobiet i dzieci, które pozostawione same sobie musiały stawić czoła mszczącym się żołnierzom Armii Czerwonej.

Czytaj dalej