Recenzja książki Olivera Schröma i Andrei Röpke „Cicha Pomoca dla nazistów. Tajna działalność byłych SS-manów i neonazistów”

574O powojennych organizacjach w Niemczech pomagającym byłym SS-manom krążą do dziś niezwykłe teorie i hipotezy. Warto tutaj wspomnieć między innymi o organizacji ODESSA – /Organisation der ehemaligen SS-Angehörigen, Organizacja Byłych Członków SS/, która jeszcze przed zakończenie II wojny światowej ratowała członków SS. W publikacji Olivera Schröma i Andrei Röpke, niemieccy dziennikarze skupili się na organizacji „Cicha Pomoc”, w której główną rolę odgrywała córka Heinricha Himmlera – Gudrun Burwitz. W publikacji nasuwa się już na samym początku pytanie autorów do niemieckich polityków, wymiaru sprawiedliwości i najważniejszych osób w państwie – Jak to możliwe, że przez czterdzieści lat organizacja „Cicha Pomoc dla Jeńców Wojennych i Internowanych” mogła działać jako stowarzyszenie pożytku publicznego, korzystając z pomocy publicznej, publicznych finansów, ale przede wszystkim bagatelizowaną przez polityków, niemieckie urzędy i opinię publiczną? W dalszej części książki znajdziemy odpowiedź na to pytanie, a jest ona tak samo szokująca jak działalność samej organizacji.

„Gudrun Burwitz jest niejako głównym filarem stowarzyszenia zarejestrowanego pod nazwą Cicha Pomoc dla Jeńców Wojennych i Internowanych. Za tym poruszającym hasłem kryje się organizacja spiskowa byłych narodowych socjalistów i członków Waffen – SS, którzy zgodnie z mottem SS Wierność jest naszym honorem, po zakończeniu wojny pomagali poszukiwanym siepaczom z SS w ucieczce za granicę”

Tak piszą autorzy książki nie tylko o Gudrun Burwitz /córce Heinricha Himmlera/, ale także o organizacji Cicha Pomoc. Skupili się oni nie tylko na przybliżeniu organizacji prowadzonej przez byłych SS-manów, ale głównie na zbrodniarzach wojennych, takich jak Antony Malloth – strażnik z obozu w Theresienstadt, Erich Priebke czy Klaus Barbie. Najbardziej wstrząsający opis dotyczy poszukiwania Antony Mallotha, który przez lata ścigany był nie tylko przez Szymona Wiesenthala, ale głównie przez Petera Finkelgruena. Z relacji Finkelgruena widzimy obraz pobłażliwości, nieudolności, a nawet wręcz jawnego ukrywania zbrodniarzy wojennych. Malloth skazany zaocznie przez czechosłowacki sąd na karę śmierci nie musiał się nawet ukrywać przed wymiarem sprawiedliwości. Zarówno Austriacy, jak i Niemcy doskonale wiedzieli gdzie przebywa i co robi, a mimo to nie zdecydowali się na jego uwięzienie i wydanie rządowi czechosłowackiemu. Autorzy zwracają także uwagę, że przez cały czas prowadzenia prywatnego śledztwa przez Finkelgruena, Malloth otrzymywał pomoc Cichej Pomocy. Ponadto niemiecki wymiar sprawiedliwości nie uważał, aby Mallothowi postawić jakiekolwiek zarzuty, mimo że dokonywano przesłuchać świadków, którzy zeznawali o okrucieństwach Mallotha w Theresienstadt. Niemieccy dziennikarze, autorzy niniejszej książki, podkreślają w niej nie tylko celowe działanie wielu instytucji w Niemczech, ale także wysoko postawionych osób w byłej RFN, którzy próbowali uciszyć niektóre ze spraw związanych ze zbrodniami wojennymi.

Czytaj dalej