Recenzja książki Stefanii Ochmann Staniszewskiej „Dynastia Wazów w Polsce”

dynastia-wazw-w-polsce_5114„Dynastie, ich dzieje, osobowości panujących, dwory królewskie to jeden z ważnych i interesujących nurtów w badaniach historycznych. W nurt ten wpisują się również dzieje polskiej linii dynastii Wazów”

Dynastia Wazów to jedna z najwspanialszych, a zarówno najtragiczniejszych familii, jaka rządziła Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Za jej czasów odnosiliśmy wspaniałe zwycięstwa, pod Kircholmem, Kłuszynem, Chocimiem czy Ochmatowem, ale także wielkie klęski jak: Żółtymi Wodami, Korsuniem, Batohem czy osławiony „Potop szwedzki”, z którego aż do końca I Rzeczpospolita nie potrafiła się podnieść. Kolejną ciekawostką jest fakt, że za czasów dwóch pierwszych Wazów na tronie polski, Rzeczpospolita Obojga Narodów osiągnęła apogeum swoich rozmiarów terytorialnych oraz była europejską potęgą, z którą liczył się wówczas każdy. Z drugiej zaś strony ostatni Waza na tronie polski – Jan Kazimierz nie tylko roztrwonił to, co uzyskali ojciec i brat, ale także swoimi decyzjami i brakiem konsekwencji doprowadził Rzeczpospolitą na skraj upadku.

Wspaniałe, pełne sukcesów, ale także porażek i tragizmu rządy dynastii Wazów w Polsce są tematem rewelacyjnej pracy Stefanii Ochmann Staniszewskiej „Dynastia Wazów w Polsce”. Publikacja to kompletne kompendium wiedzy o czasach Wazów w Rzeczpospolitej. Skąd się wywodzili i jak doszli do władzy? Jaką mieli pozycję w Polsce, na Litwie oraz na europejskich dworach? Jak wyglądał dwór, kim się otaczali? I najważniejsze – jak wyglądała ich polityka wewnętrzna i zagraniczna, i co było przyczyną ich upadku? Na te i wiele innych pytań stara się odpowiedzieć autorka publikacji, która stanowi wspaniałą monografię poświęconą jednej z najważniejszych dynastii w Europie.

Autorka podzieliła całą pracę na sześć rozdziałów. W każdym z nich opisane są najważniejsze kwestie dotyczące codziennego życia Wazów, ich polityki wewnętrznej i zagranicznej oraz sprawy rodzinne, towarzyszące im uroczystości, a także dogłębna analiza struktury dworu za czasów Wazów. System rządów w Rzeczpospolitej, polityka dynastyczna i próby jej wzmocnienia, charakterystyka rodziny oraz sprawy matrymonialne, jak również zainteresowania kulturalno-artystyczne Wazów to tematy, którymi zajmuje się profesor Stefania Ochmann Staniszewska.

Staniszewska świetnie nie tylko opisuje wybrane przez siebie tematy, ale przede wszystkim dogłębnie analizuje przyczyny sukcesów i niepowodzeń dynastii Wazów. Jako przykład warto tutaj przytoczyć fragment książki, w którym autorka celnie odgaduje skutki upadku elekcji vivente rege, pisząc:

„Za ostatniego Wazy – kiedy to najkonsekwentniej podjęta została sprawa elekcji vivente rege – o jej niepowodzeniu zdecydowało głównie lansowanie określonego kandydata cudzoziemskiego”

Autorka podejmując temat można rzecz „drąży” go od początku do końca. Stara się wyjaśnić wszystkie wątpliwości, tak aby czytelnik w pełni zrozumiał informacje, jakie stara się w przystępny i czytelny sposób przekazać Staniszewska. Dzięki temu publikacja „Dynastia Wazów w Polsce” to nie tylko książka przeznaczona głównie dla studentów, ale także pasjonatów historii i miłośników Wazów na polskim tronie. Powyższa monografia to bardzo dobre uzupełnienie wiedzy na temat szwedzkiej dynastii, która przez 81 lat rządziła jednym z największych państw Europy – Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

Stefania Ochmann Staniszewska – profesor historii nowożytnej na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego. Prowadziła szczegółowe badania z dziedziny staropolskiego parlamentaryzmu oraz funkcjonowania sejmów w okresie panowania Jana Kazimierza Wazy. Jest autorką takich prac historycznych jak: Sejm koronacyjny Jana Kazimierza w 1649 roku czy Sejmy z lat 1615-1616 oraz Sejmy z lat 1661-1662.

Autorka: Stefania Ochmann Staniszewska;
Tytuł: „Dynastia Wazów w Polsce”;
Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2007;
Liczba stron: 352;
Cena: 29,70 zł;
Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki,
Bytom, 11 sierpnia 2014 r.

Recenzja książki Leszka Podhorodeckiego „Kozacy Zaporoscy. Czy Polska stworzyła Ukrainę?”

5369Skąd się wzięli Kozacy? Gdzie mieszkali? Jaki prowadzili tryb życia? Dlaczego między nimi a Rzeczpospolitą panowała taka nienawiść? I wreszcie jak doszło do upadku Kozaków i Siczy? Na te pytania odpowiada w precyzyjny i wnikliwy sposób Leszek Podhorodecki, jeden z najwybitniejszych polskich historyków.

Autor w swojej publikacji próbuje także odpowiedzieć na najważniejsze pytanie – Czy Rzeczpospolita stworzyła Ukrainę? Myślę, że każdy, kto przeczyta kolejną fascynującą pracę Podhorodeckiego, odpowie sobie na to pytanie i nie będzie miał żadnych wątpliwości. Polski historyk przedstawił bowiem dzieje Kozaczczyzny od zarania dziejów, aż do upadku pod koniec XVIII wieku.

Niniejsza publikacja to jednak nie tylko dzieje wojen kozackich, konfliktów polsko-kozackich, ale także opis codziennego życia Kozaków, sposoby ich wojowania, a także wewnętrznej organizacji. Autor potwierdza między innymi jeden bezsporny fakt. Kozacy mieli ogromną niezależność. Niejednokrotnie prowadzili własną politykę zagraniczną wbrew polityce Rzeczpospolitej, czego dowodem jest poniższy cytat:

„Nieustanne napady na posiadłości tureckie wywoływały ciągłe konflikty z Polską (…)
(…)Rząd polski zabiegał, jak mógł, ale napadów powstrzymać nie zdołał. Gdy latem 1620 r. poseł polski Otinowski zapewnił sułtana, że swawola kozacka została ukrócona, usłyszał, że właśnie wyprawa złożona ze 150 czajek rabuje okolice Konstantynopola.”

Z drugiej jednak strony Kozacy wielokrotnie byli wykorzystywani w wojnach, jakie prowadziła Polska. Najczęściej bitnych Kozaków polscy władcy potrzebowali podczas wojen z Rosją czy Turcją. Ich wspaniałe oddanie w wojnach Batorego z Rosją czy Zygmunta III Wazy z Turcją są nieocenione. Jak podkreśla jednak polski historyk wielokrotnie polscy królowie po zwycięskich bitwach czy wojnach zapominała o ich poświęceniu, co w końcu musiało się zemścić. Podhorodecki jako przykład przytacza tutaj oczywiści powstanie Bohdana Chmielnickiego. Obiecana Kozakom przez Władysława Wazę wojna z Turcją była jednak mrzonką. Brak zgody magnatów i naciski na króla o odwołanie Kozaków, próby przekształcenia większości w nich w chłopów, a także ciągłe zaciskanie pasa przez magnatów zakończyło się dla Rzeczpospolitej tragedią.

Ci, którzy nie chcieli odrabiać pańszczyzny, przestępcy, ludzie bez zajęcia uciekali na Sicz, gdzie otrzymywali schronienie, a przy okazji mogli się obłowić na wojnach i wyprawach w głąb Krymu czy Turcji. Tam mogli wieść spokojne życie bez bata magnatów. Jeśli już dochodziło do prób narzucenia im woli „Lachów” niejednokrotnie podnosili bunty, które z wielkim trudem Rzeczpospolita albo topiła we krwi, albo zawierała układy przyznające nic nieznaczące swobody Kozakom. Szala goryczy przelała się jednak w 1648 roku. Kozacy mając nad sobą wspaniałego organizatora i wodza – Bohdana Chmielnickiego, pomoc samego chana krymskiego byli pewni zwycięstwa. Wystarczyły dwie bitwy – pod Żółtymi Wodzami i Korsuniem by przekonać się, jak słaba jest Rzeczpospolita. Nie zmazało tego nawet zwycięstwo pod Beresteczkiem, które już wkrótce zostało zapomniane, bowiem pod Batohem, Rzeczpospolita poniosła nie tylko druzgocącą klęskę, ale jak pisze autor:

„Nie była to bitwa, ale rzeź. Najpiękniejszy kwiat polskiej szlachty był starty ręką wroga”

Autor wprost ukazuje nam, kto najbardziej skorzystał na wojnie domowej w Rzeczpospolitej. Carska Rosja, której w Perejesławiu Kozacy razem z Chmielnickim złożyli hołd wmieszała się w wewnętrzne sprawy Polski. To wydarzenie przesądziło nie tylko o dalszym losie powstania, Kozaków, ale też Ukrainy, która została podzielona między Polskę a Rosję. Rozejm w Andruszowie w 1667 roku stał się jedną z najważniejszych dat dla carskiej Rosji – dla niej otwarła się wówczas droga do zjednoczenia wszystkich ziem ruskich pod berłem carów.

Mimo rozejmu i zakończenia konfliktu na Ukrainie nie było spokoju. Do konfliktu o Ukrainę oprócz Polski, Rosji włączyły się Turcja i Chanat Krymski. Cały kraj spłynął krwią. Masowe morderstwa, gwałty, rabunki zamieniły ten piękny kraj w pustkowie. Kozacy mimo że nigdy nie godzili się na jakąkolwiek zwierzchność, w końcu musieli uznać rządy carskiej Rosji. Piotr I i Katarzyna II krwią stłumili kozackie żądania, powstania i próby samostanowienia. Likwidacji Siczy, najwyższych kozackich urzędów prowadziła do całkowitej rusyfikacji tych ziem i podporządkowania Kozaków władzy cara.

Praca „Kozacy Zaporoscy. Czy Polska stworzyła Ukrainę?” to nieocenione kompendium wiedzy na temat stosunków polsko-kozackich i historii Rzeczypospolitej w kontekście jej polityki zagranicznej wobec Rosji, Turcji i Chanatu Krymskiego. Ilustracje, ryciny, a także kalendarium i słownik najważniejszych postaci książkowych niewątpliwie są dodatkowym atutem tej publikacji, którą każdy historyk powinien mieć w swojej bibliotece.

Leszek Podhorodecki: 1934 – 2000, historyk, pedagog, popularyzator historii. Autor ponad trzydziestu publikacji popularnonaukowych, podręczników i rozpraw naukowych. Zainteresowany historią wojskowości XVII wieku stworzył kilka rewelacyjnych biografii najwybitniejszych dowódców polskich, w tym między innymi wspomnianego Stanisława Koniecpolskiego, ale także Stefana Czarnieckiego, Jana III Sobieskiego czy Stanisława Żołkiewskiego.

Autor: Leszek Podhorodecki;
Tytuł: „Kozacy Zaporoscy. Czy Polska stworzyła Ukrainę?”;
Wydawca: Wydawnictwo Bellona;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2011;
Liczba stron: 184;
Cena: 23,20 zł;
Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 4 sierpnia 2014 r.

Recenzja książki Kacpra Śledzińskiego „Zbaraż 1649”

1662„W tym czasie kiedy czeladź jak i towarzysze spod poważnych znaków kopali ramię w ramię nowe fortyfikacje, Chmielnicki zrozumiał, że trudno będzie szturmem zdobyć Zbaraż, postanowił rozpocząć regularne oblężenie. Otoczył więc obóz półkolem szańców baterii i taboru. Zajął drogi ku Załoźcom i Wiśniowcu, wsie: Stary Zbaraż, Bazarzyńce, Załuże oraz okoliczne wzgórza. Jednocześnie rozkazał zbudować kilkanaście machin oblężniczych zwanych hulajhorodynami lub hulajgrodami, a po polsku czołgami, z grubych drewien zrobione, na kołach pomykające się, między niemi we środku mosty dla przebywania fosy, drabiny dla włażenia na wał…”

Powyższy opis świetnie oddaje to, jak wyglądało oblężenie twierdzy zbaraskiej w 1649 roku podczas której starły się wojska dowodzone przez Jeremiego Wiśniowieckiego oraz Bohdana Chmielnickiego i samego chana krymskiego Islama III Gireja. Oblężenie Zbaraża jest jedną z największych batalii jakie rozegrały się w XVII wiecznej Europie. Przeważające wojska kozackie wspierane przez Tatarów próbowały za wszelką cenę zmusić Wiśniowieckiego do kapitulacji. Ten jednak stawiając twardy opór czekał na odsiecz króla polskiego Jana Kazimierza, wierząc, że jest w stanie utrzymać twierdzę mimo chorób, głodu i kończącej się amunicji.

Kacper Śledziński przedstawiając czytelnikowi to wydarzenie ujął w ramach pracy nie tylko kwestię samego oblężenia, ale także nakreślił tło wydarzeń przed bitwą, kwestię liczebności wojsk biorących udział w oblężeniu, dowódców i plany walczących stron. Niewątpliwie praca autora, który wprowadza czytelnikami w arkany bitwy, zyskała na tym. Śledziński ponadto pokazując niemoc Rzeczypospolitej podczas powstania Chmielnickiego ukazał nam „kolosa na glinianych nogach”, jakim była Polska w drugiej połowie XVII wieku. Do lamusa można odłożyć mocarstwową pozycję Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Minęły bowiem świetne zwycięstwa w wojnie moskiewskiej z lat 1632-1634, kampaniach kozackich 1637-1638 roku oraz zmagania z ordą 1644 roku. Powstanie kozackie pod wodzą Bohdana Chmielnickiego podkopało niezachwianą i stabilną pozycję mocarstwa, jakim była Rzeczpospolita.

Zbaraż zamiast okazać się wielkim sukcesem militarnym, mającym zmienić bieg wojny, zakończył się jedynie nietrwałym porozumieniem między walczącymi stronami. Autor dość trafnie ocenił, że wynik bitwy nikogo nie satysfakcjonował i tylko kwestią czasu było wznowienie walk, które spustoszyły ogromne połacie Rzeczypospolitej. Jak pisze Śledziński:

„Już w pierwszych dniach powstania hetman wielki koronny Mikołaj Potocki popełnił błędy, których skutki Rzeczpospolita miała odczuwać boleśnie przez najbliższe dwadzieścia lat…”

Niewątpliwie błędy polskich dowódców, zlekceważenie przeciwnika, niezachwiana wiara w potęgę Rzeczypospolitej, a także wszechwładna pozycja magnatów, prowadząca kraj do upadku była główną przyczyną klęski Polski w starciu z Chmielnickim i Tatarami. W publikacji poświęconej bitwie pod Zbarażem autor dość zgrabnie próbuje ukazać czytelnikom jakie znaczenie miała kampania Chmielnickiego w 1649 roku oraz jak wpłynęła na dalsze losy wojny. Śledziński jako zwycięzcę tej bitwy i całej kampanii wskazuje jednoznacznie na chana krymskiego. Polska dzięki ugodzie z Islamem III Girejem tylko oddaliła w czasie kolejne walki, a Chmielnicki z kolei poniósł porażkę w starciu ze swoim największym wrogiem – Wiśnowieckim. Chan krymski udowodnił zaś, że potrafi rozgrywać sprawy na swoja korzyść. Dla Kozaków był niezbędny, a więc jego brak uniemożliwiał Chmielnickiemu dalsze kampanie wojenne, zaś Polacy byli w stanie zrobić wszystko, aby odwieść go od sojuszu z Kozakami. W ten sposób, jak wskazuje autor zarówno Polacy, jak i Kozacy byli uzależnienie od decyzji chana, który w pełni wykorzystywał swą przewagę zarówno nad sojusznikami, jak i wrogami.

Publikacja „Zbaraż 1649” to wartościowy materiał źródłowy, zaopatrzony dodatkowo w cenną i dobrze zrobioną bibliografię. Dodatkowym atutem książki są mapy, ilustracje i szkice, zaś sama praca z serii „Historyczne Bitwy Bellony” to także uzupełnienie wiedzy na temat powstania Chmielnickiego i kampanii w 1649 roku.

Autor: Kacper Śledziński;
Tytuł: „Zbaraż 1649”;
Wydawca: Wydawnictwo Bellona;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2005-2014;
Liczba stron: 160;
Seria: Historyczne Bitwy Bellony;
Cena: 22,40 zł;
Więcej tutaj

Szczególnie Polecam!!!
Tomasz Sanecki;
Bytom, 7 lipca 2014 r.

Recenzja książki Romualda Romańskiego „Wojny Kozackie. Od Zbaraża do ugody w Perejesławiu”

Powstanie Chmielnickiego uważane jest za jedno z przełomowych wydarzeń w historii XVII-wiecznej Rzeczpospolitej. Jego skutki, zarówno gospodarcze, jak i polityczne na długo odczuwała zarówno Polska, jak i Ukraina. Konflikt ten niechybnie przyczynił się do późniejszego upadku Polski. Temu konfliktowi swoją pracę poświęcił Romuald Romański, który opierając się na bogatej literaturze przedmiotu i źródłach, szczegółowo opisał liczne bitwy, potyczki i najważniejsze wydarzenia na Ukrainie z lat 1649-1654.

„Wojny Kozackie. Od Zbaraża do ugody w Perejesławiu” to ostatni tom trylogii prezentującej dzieje Kozaczyzny i powstania Chmielnickiego. Świetnie napisana praca Romańskiego ukazuje czytelnikowi okres, w którym Rzeczpospolita miała jeszcze szansę na odwrócenie niekorzystnych wydarzeń na Ukrainie. W ostatniej części autor ukazuje nam takie wydarzenia, jak elekcja Jana Kazimierza Wazy na tron polski, która według Romańskiego odbyła się w obawie przed Chmielnickim. Autor publikacji wysuwa także trafny wniosek, jakoby wybór ostatniego z Wazów na tron polski był najkorzystniejszym rozwiązaniem także dla samego wodza Kozaków. W kolejnych rozdziałach autor prezentuje nam działania wojenne pod Zbarażem, wyprawę króla polskiego pod Zborów, bitwę pod Zborowem oraz trzy bitwy, które przesądziły o dalszych wydarzeniach na Ukrainie i zaważyły na jej podziale między Polskę i Rosję.

Pierwsza z nich to bitwa pod Beresteczkiem, której Romuald Romański poświęca najwięcej czasu. Jego zdaniem, z którym w pełni się zgadzam, zwycięstwo wojsk polskich zostało całkowicie zaprzepaszczone. Po niej Rzeczpospolita miała jedyną i niepowtarzalną okazję rozwiązać sprawę Ukrainy i Kozaków na swoją korzyść. Autor słusznie zauważa, że niepotrzebne mordy dokonywane przez Polaków na mężczyznach, kobietach i dzieciach (według historyków miało zginąć aż 30 tysięcy osób), rozbudziły nienawiść i chęć odwetu na Lachach. Jak pisze autor:

„Parafrazując znanego napoleońskiego ministra Taleyranda, można by rzec, że masowy mord popełniony w obozie kozackim, to coś więcej niż zbrodnia, to kardynalny błąd, za który Rzeczpospolita miała wkrótce drogo zapłacić. Taki był bowiem rezultat owej masowej rzezi, do jakiej doszło po bitwie w taborze kozackim…”

Romański ukazuje także błąd, jaki popełniono wówczas po zwycięstwie pod Beresteczkiem. Kiedy droga na Kijów stała przez Polakami otworem, wojsko polskie nie chcąc dalej prowadzić wojny i zachłystując się zwycięstwem odmówiło dalszego marszu. To niewątpliwie zdaniem autora miała dalszy wpływ na przebieg kampanii na Ukrainie.

Autor obiektywnie także spojrzał na jedną z największych klęsk polskich do jakiej doszło w bitwie pod Batohem. Zdaniem historyka niepotrzebna była interwencja hetmana Marcina Kalinowskiego, który lekceważąc rozkaz królewski wplątał Polskę w wyprawę kozacką na Mołdawię. Fatalne rozeznanie przez Polaków sił nieprzyjaciela doprowadziło bowiem do klęski. Romański pisze:

„Batoh to bezwzględnie najtragiczniejsza z klęsk Rzeczpospolitej w XVII wieku. W gruncie rzeczy nie tylko dlatego, że zginęła tam większość dowódców armii koronnej, ale także najlepsi, najbardziej doświadczeni żołnierze”

„Nie można też zapominać o wrażeniu, jakie klęska pod Batohem wywołała w całej Rzeczpospolitej i poza jej granicami. Zdecydowanie przekreśliła dobrą opinię, jaką w latach poprzednich cieszyła się armia Rzeczpospolitej. Mogło to mieć wszak opłakane skutki w przyszłości”

Przytoczone cytaty w pełni oddają to, co stało się pod Batohem. W publikacji Romański nie próbuje w żaden sposób koloryzować czy usprawiedliwiać wojsk i dowództwa polskiego, które za swoje błędy zapłaciło najwyższą cenę. Mimo porażki Jan Kazimierz próbował nadal – prowadząc ekspedycje karne – utrzymać w granicach Rzeczpospolitej ziemie Ukrainy. Romański jednak słusznie zauważa, że na nic się one zdały. Ugoda w Perejesławiu w 1654 na mocy której Kozacy i Chmielnicki oddali się pod protekcję cara Rosji była wydarzeniem, którae zaważyła na losach Polski i Ukrainy. Utrata województw: kijowskiego, czernichowskiego i bracławskiego była rzecz można rozbiorem ziem polskich w XVII wieku. Wydarzenia te były więc początkiem upadku naszego kraju. Nie można się nie zgodzić z Romualdem Romańskim, który w ostatnim rozdziale poświęconym ugodzie w Perejesławiu napisał:

„Niestety na tym świecie zawsze jest tak, że czyjś sukces jest zarazem czyjąś klęską. W tym przypadku wielki sukces Kremla był jednoznacznie wielką porażką Warszawy”

Praca Romualda Romańskiego to rewelacyjne kompendium wiedzy o wojnach kozackich. Dla historyka to obowiązkowa praca, którą powinien posiadać w swojej bibliotece. Napisana przystępnym językiem, zawierająca ilustracje i dobrze opisane mapy bitew, a także oparta na bogatej bibliografii znanych historyków polskich jest godną polecenia publikacją, z którą warto się zapoznać.

Autor: Romuald Romański;
Tytuł: Wojny Kozackie. Od Zbaraża do ugody w Perejesławiu;
Wydawca. Bellona;
Rok wydania i miejsce: Warszawa 2013;
Liczba stron: 232:
Cena: 23,90 zł;
Więcej: tutaj

Gorąco Polecam!!!

Tomasz Sanecki,
Bytom, 3 marca 2014 r.