Recenzja książki Roberta F. Barkowskiego „Crotone 982”

Bitwa pod Crotone na południu dzisiejszych Włoch była jedną z największych bitew w X wieku. Rozegrała się 15 lipca 982 roku. Starło się w niej rycerstwo zachodniej Europy pod wodzą Ottona II oraz muzułmańskie wojsko dowodzone przez Emira Sycylii, Abu al-Quasima. Bitwa zakończyła się masakrą dla obydwu stron, jednak dalekosiężne skutki miała głównie dla cesarza Ottona. Jakie skutki miała ta bitwa oraz dlaczego Otton wmanewrował się w walki na południu Italii opisuje w swojej publikacji Robert F. Barkowski, specjalizujący się głównie w dziejach Słowian połabskich. Tym razem jednak polski pisarz podjął temat jednej z najważniejszych bitew w średniowieczu, która miała znaczenie dla Cesarstwa Ottonów, Bizancjum oraz muzułmańskiej ekspansji w kierunku europejskim.

Zanim autor książki przeszedł do opisu bitwy pod Crotone, poznajemy dzieje X-wiecznej Italii, a przede wszystkim ścierających się tam wpływów Wschodu, Zachodu i muzułmanów. Barkowski słusznie zauważa, że Cesarstwo Bizantyjskie posiadające posiadłości na Półwyspie Apenińskim, w X wieku zeszło do defensywy. Próbowało ratować resztki swoich ziem w Italii, w obliczu narastającej ekspansji muzułmanów. Italia była przedmiotem walk i sporów nie tylko Bizancjum i muzułmanów, ale także Longobardów i Franków. Karol Wielki i jego imperium, polityka saskiej dynastii Ludolfingów w Italii oraz ekspansywna polityka Ottona I pokazały Cesarstwu Bizantyjskiemu, że rywale na zachodzie Europy są równie groźni co muzułmanie. Barkowski analizując tą rywalizację, pokazał że walkę Zachodu ze Wschodem o wpływy w Italii i nie tylko wykorzystywali muzułmanie. Jeszcze w X wieku muzułmanie byli zbyt słabi, jednak w miarę wzrostu potęgi posuwali się w głąb Europy, niszcząc najpierw Bizancjum, by potem zaatakować chrześcijańskie państwa w głębi kontynentu.

Czytaj dalej

Recenzja książki pod redakcją Teresy Wolińskiej i Pawła Filipczak „Bizancjum i Arabowie. Spotkanie cywilizacji VI – VIII wiek”

„Chociaż piszemy o spotkaniu, nie możemy zaprzeczyć, że doszło także do ich zderzenia. W połowie VII w. muzułmanie zajęli zbrojnie niemal cały bizantyjski Bliski Wschód. Dokonali tego przemocą, często w sposób brutalny, co nie ulega najmniejszej wątpliwości. Jednak nie sposób nie dostrzec, że na chronologicznej osi bizantyńsko – arabskich relacji podbój muzułmański był aktem jednorazowym”

Publikacja historyków Uniwersytetu Łódzkiego ze względu na opisywane wydarzenia oraz ekspansję arabską na tereny Bizancjum została podzielona na trzy części: „Przed podbojem”, „Podbój” i „Po podboju”. Autorzy zajmując się aspektami politycznymi, kulturowymi, społecznymi, gospodarczymi, a także religijnymi bazowali na bogatej literaturze źródłowej – łacińskiej, greckiej, arabskiej, syryjskiej, armeńskiej i koptyjskiej. Dzięki temu zespół badaczy związanych z Centrum Badań nad Historią i Kulturą Basenu Morza Śródziemnego i Europy Środkowo-Wschodniej im. profesora Waldemara Cerana na Uniwersytecie Łódzkim stworzyło publikację prezentującą wzajemne przenikanie się dwóch odrębnych kultur. Na fakt zasługuje jednak uwagę, że ekspansja muzułmańska na Bliskim Wschodzie tak naprawdę rozpoczęła okres podbojów ziem należących do Bizancjum, zakończonych ostatecznie w XV wieku upadkiem Konstantynopola.

Czytaj dalej

Kaplica, która służyła chorym

Kaplica Świętego Ducha przy ul. Krakowskiej w Bytomiu, źródło: www.bytom.pl

Przy ul. Krakowskiej w Bytomiu stoi jeden z najmniejszych kościołów w naszym mieście, będący kościołem filialnym parafii pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Mowa oczywiście o Kościele pw. Świętego Ducha. Jego historia rozpoczęła się w 1299 roku, kiedy to książę bytomski Kazimierz II przeniósł z Chorzowa do Bytomia Szpital Świętego Ducha prowadzony przez Zakon Kanoników Regularnych Stróżów Grobu Świętego w Jerozolimie, popularnie zwanych Bożogrobcami.

Decyzja księcia Kazimierza II oznaczała nie tylko przenosiny szpitala, ale także rozpoczęcie budowy drewnianej kaplicy, która miała służyć wiernym, korzystającym z pomocy szpitala prowadzonego przez Bożogrobców. Szpital, jak również kaplica zostały ze względu na zagrożenie epidemiologiczne usytuowane poza murami miasta. Zgodnie z prawem kanonicznym kaplica Świętego Ducha miała charakter półpubliczny, gdzie dostęp do niej mieli głównie pensjonariusze szpitala i jego opiekunowie. Mimo to w kaplicy odbywały się wszystkie nabożeństwa, a także czynności kościelne. Ciekawostką jest fakt, że kaplicę odwiedził w 1460 roku wielki polski kronikarz Jan Długosz, który nie tylko wizytował szpital Bożogrobców, ale także modlił się w kaplicy. Inną z kolei interesującą informacją jest fakt, że kaplica Świętego Ducha była jedyną w okolicy świątynią katolicką, bowiem pozostałe kościoły należały do luteran.

Czytaj dalej

Sensacyjne odkrycie w Bytomiu – Miechowicach

Wnętrze schronu przeciwlotniczego w Bytomiu – Miechowicach z lat 1942-1944, fot. Ireneusz Okoń

Podziemia, szczeliny, sztolnie, tunele, informacje o „Złotym pociągu” rozpalają wyobraźnie miłośników tajemnic II wojny światowej. Swoje sekrety zaczyna odkrywać również Bytom, a jedną z nich jest sensacyjne odkrycie w Miechowicach.

Informacje na jego temat krążyły wśród mieszkańców Miechowic od lat. Świadkowie pamiętali miejsce jego ukrycia, znajdujące się na podwórku nieczynnej już w Miechowicach szkoły. Budynek to również perełka wśród obiektów pamiętających czasy II wojny światowej. Widoczne są na nim ślady walk ze stycznia 1945. Wiadomości te postanowili sprawdzić miłośnicy historii Bytomia: Ireneusz Okoń, Jan Hodor, dr Adam Kubacz, Andrzej Habraszka, Mariusz Tazbir, Marek Kaczorkiewicz, Jerzy Lipka oraz członkowie Stowarzyszenia „Pro Fortalicium” – Tomasz Wojdyła oraz Dariusz Pietrucha. Już pierwsze prace ręczne potwierdziły relacje świadków – na podwórku nieczynnej szkoły istniał przeciwlotniczy schron z czasów II wojny światowej.

Czytaj dalej

Recenzja książki Roberta F. Barkowskiego „Słowianie Połabscy. Dzieje zagłady”

Słowanie„Fascynacja obcymi kulturami, obyczajami i pozostałościami materialnymi przyciąga miliony zainteresowanych do muzeów i kusi publiczność wyrobami medialnymi, od literatury do filmu. Lecz nie w odniesieniu do kultury dominującej przez kilkaset lat wczesnego średniowiecza między Łabą i Odrą, w samym środku Europy! A przecież wszystkiego tego było pod dostatkiem w historii Słowian połabskich”

Losy i dzieje Słowian połabskich są mało znane, może dlatego, że żadne z nich nie wytworzyło organizmu państwowego, które zaznaczyłoby swoją obecność w historii Europy. Mimo to ich dzieje oraz wpływ na losy środkowej Europy w okresie od VII do XII wieku miały kluczowe znaczenie przede wszystkich dla Cesarstwa, a także tworzących się nowych krajów, jak Polska i Czechy. Dlatego też na szczególnie uznanie zasługuje publikacja Roberta F. Barkowskiego – autora książek historycznych poświęconych historii Europy w średniowieczu. Publikacja „Słowianie połabscy” to historia plemion, które niejednokrotnie decydowały o losach największych graczy Europy doby wczesnego średniowiecza, ale także historia wewnętrznych konfliktów wśród Słowian połabskich, które były jedną z przyczyn ich upadku. Ich losy pełne dramaturgii, zwrotów akcji, a także bitew i wojen charakteryzowały kilka stuleci ich istnienia. Walczyli nie tylko z wrogami zewnętrznymi, ale także między sobą, posuwając się niejednokrotnie do zdrady.

Czytaj dalej

Recenzja książki Antonego Beevora „Ardeny 1944. Ostatnia szansa Hitlera”

ardenyZimą 1944 roku Adolf Hitler próbował po raz kolejny zmienić losy wojny. Podjęta przez wojska niemieckie ostatnia w czasie II wojny światowej ofensywa mimo początkowych sukcesów, zakończyła się dla III Rzeszy klęską. Dla aliantów uderzenie niemieckie było ogromnym zaskoczeniem. Zarówno Amerykanie, jak i Brytyjczycy byli zszokowani rozmachem operacji jaką przeprowadzili Niemcy. Używając nowych czołgów, wykorzystując pogodę i zaskoczenie wojska niemieckie próbowały wedrzeć się między alianckie armie i zdobyć port w Antwerpii. W ten sposób chcieli zmusić aliantów zachodnich do zawarcia pokoju, który umożliwiłby przerzucenie wszystkich sił przeciwko Armii Czerwonej. Ofensywa w Ardenach stała się kolejnym tematem, który podjął brytyjski historyk Antony Beevor. Autor dzień po dniu począwszy od 16 grudnia opisuje najważniejsze wydarzenia mające miejsce podczas niemieckiej operacji, w których zawarł nie tylko opisy walk, ale także działania osławionych żołnierzy Otto Skorzenego, a także zbrodnie popełniane na jeńcach. Po Stalingradzie, Berlinie i Normandii Antony Beevor przedstawia kolejny wstrząsający obraz II wojny światowej.

Czytaj dalej

Recenzja książki Aleksandry Skrzypietz „Jakub Sobieski”

„Królewicz Jakub Sobieski należy do niewielu osób, których dzieje można zawrzeć w krótkiej formule – spes mea data mihi a patre, czyli moja nadzieja dana mi jest od ojca. To wielka kariera Jana III Sobieskiego otworzyła przed jego synem możliwość zdobycia szczególnego znaczenia i pozycji. Dzięki temu królewicz wielokrotnie miał nadzieję na poślubienie znakomitych księżniczek, na sukcesy militarne, na zdobycie korony, na zaaranżowanie świetnych małżeństw córek. A wszystko to przydarzyło się Jakubowi, ponieważ stał się sławny dzięki dokonaniom swego ojca i to one rozbudziły w nim wielkie ambicje”

Tak we wstępie pisze o Jakubie Sosbieskim autorka jego biografii dr hab. Aleksandra Skrzypietz, historyk Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Publikacja poświęcona pierwszemu synowi Jana III Sobieskiego jest już drugą recenzowaną przeze mnie książką dr Skrzypietz. Wcześniej miałem przyjemność przeczytać i zrecenzować ksiązkę „Rozkwit i upadek rodu Sobieskich”. Obydwie książki doskonale pokazują, jak wyglądała wewnętrzna sytuacja w rodzie Sobieskich, o co walczyli, czego pragnęli, a także jakie targały nimi konflikty. Praca poświęcona Jakubowi Sobieskiemu to dogłębna analiza człowieka, który cały swój dorobek życiowy zawdzięczał ojcu. Mając wszystko na wyciągnięcie ręki stał się niegodnym szat królewskich, kompromitując się na oczach całej Europu po śmierci ojca, Jana III Sobieskiego.

Czytaj dalej

Recenzja książki Pawła Wieczorkiewicza „Historia Wojen Morskich. Wiek Pary”

„Historia Wojen Morskich. Wiek Pary” to druga część publikacji zmarłego w 2009 roku polskiego historyka, marynisty, poświęcona dziejom wojen na morzach, które niejednokrotnie rozstrzygały o losach konfliktów na świecie. Drugi tom poświęcony jest okresowi XIX wieku i początku XX wieku, a więc czasom, w których doszło do gwałtownych zmian w technice i uzbrojeniu. Autor wskazuje już na samym początku drugiej części książki, że rozpoczęta w Anglii rewolucja przemysłowa, przyczyniła się do innowacji w budownictwie okrętowym. Wprowadzenie pary, żelaza, wynalezienie morskich granatów artyleryjskich, a także min morskich zrewolucjonizowało marynarkę wojenną. Państwa, które nie wahały się użyć nowinek technicznych zdobywały przewagę na swoimi rywalami, co stara się pokazać na łamach drugiego tomu polski historyk.

Już w pierwszym rozdziale Wieczorkiewicz pokazuje czytelnikowi jak wyglądała sytuacja na świecie po upadku Napoleona Bonaparte. Historyk pisze:

„Definitywny upadek napoleońskiego imperium zakończył trwający od czasów Ludwika XIV ponadstuletni okres zmagań brytyjsko-francuskich o morską hegemonię”

Historyk podkreśla, że po 1815 roku w Europie i na świecie liczyła się tylko i wyłącznie flota brytyjska. Rosjanie, Francuzi, Hiszpanie, Holendrzy, a także Amerykanie nie byli w stanie konkurować z Anglikami, którzy dominowali na morzach i oceanach. Układ ten zmienił się dopiero na przełomie XIX i XX wieku, kiedy coraz bardziej rozwijała się niemiecka marynarka wojenna, będąca realnym zagrożeniem dla Brytyjczyków. Jednak zanim do tego doszło Anglicy nie patrząc nawet na zawiązanie Świętego Przymierza, konsekwentnie budowali swoje imperium kolonialne. Dla Wielkiej Brytanii, która nie chciała się angażować w sprawy kontynentalne, konflikty w Europie: o niepodległość Grecji, wojna duńsko-niemiecka, wojny rosyjsko-tureckie, sprawy wewnętrzne w Hiszpanii i Portugalii, zmuszały Wielką Brytanię do podjęcia interwencji, przynajmniej politycznej. Chcąc utrzymać pozycję hegemona na morzach Anglia musiała być obecna przy najważniejszych decyzjach politycznych ówczesnej Europy – podkreśla Wieczorkiewicz. Szczególną uwagę autor zwraca także na Francję, która mimo klęski w 1815 roku, odebraniu jej posiadłości zdobytych przez Napoleona Bonaparte, nadal angażowała się w sprawy europejskie i nie tylko, budując także swoją pozycję kolonialną.

Czytaj dalej

Moje artykuły w Świecie Wiedzy Ludzie

Zapraszam wszystkich do lektury pierwszego tegorocznego wydania Świata Wiedzy Ludzie. Znajdziecie tam między innymi dwa moje artykuły poświęcone terroryzmowi w XX i XXI wieku oraz zabójstwu Osamy bin Ladena.

Mam nadzieję, że się Wam spodobają Zapraszam do zakupu czasopisma. Cena jedyne 6.99 zł.

Tomasz Sanecki;

Bytom, 4 lutego 2016 r.

Recenzja książki Blaina Taylora „Inżynierowie – tajna armia – Hitlera”

Katalog2014.inddAdolf Hitler mógł rozpocząć wojnę dzięki przekształceniu całej gospodarki na potrzeby wojenne. Kopalnie, huty, fabryki, wszystkie surowce przeznaczano na rzecz rozbudowy armii: Wehrmachtu, Luftwaffe oraz Kriegsmarine. To jednak było za mało. Hitler potrzebował ludzi, którzy umiejętnie pokierowaliby całą machiną przemysłu wojennego przygotowując III Rzeszę Niemiecką do wojny. I znalazł ich w osobach Fritza Todta oraz Alberta Speera. Pierwszy z nich będący twórcą niemieckich autostrad /Reichsautobahn/, a także tzw. Linii Zygfryda zginął w 1942 roku w katastrofie lotniczej. Zastąpił go wówczas drugi z wymienionych „architektów Hitlera” Albert Speer. To on kontynuował dzieło Todta, zwiększając między innymi produkcję wojenną, mimo iż Niemcy nieustannie były bombardowane przez aliancie samoloty. Obu „architektom Hitlera” bez których III Rzesza nie mogłaby tak długo prowadzić wojny poświęcił publikację amerykański dziennikarz i producent programów radiowych i telewizyjnych Blain Taylor.

Czytaj dalej

Recenzja książki Christophera Ailsby „Waffen – SS. Piekło na froncie wschodnim”

foto1Fanatyczne oddanie, ślepe posłuszeństwo wobec przełożonych, wierność zasadom oraz pogarda dla śmierci. To cechy oddziałów Waffen – SS, które wykorzystywały je do niewyobrażalnych zbrodni popełnianych głównie na Wschodzie, a zwłaszcza podczas kampanii rosyjskiej, począwszy od 1941 roku. Temat ten poruszył w swojej publikacji Christopher Ailsby, który ukazał cały system nienawiści w jakim działały oddziały Waffen – SS. Opisy zbrodni dokonywanych przez te jednostki są przerażające, jednak autor książki ukazując je czytelnikowi, chciał pokazać do czego zdolny jest człowiek fanatycznie zapatrzony w zbrodniczą ideologię.

Czytaj dalej

Mój artykuł w Świecie Wiedzy Historia

12472265_683605995115096_8037691417255893946_nZapraszam wszystkich do lektury pierwszego tegorocznego wydania Świata Wiedzy Historia. Znajdziecie tam między innymi mój artykuł: Co by było… gdyby Jan III Sobieski zdobył Stambuł? A w nim odpowiedź co stałoby się z Rzeczpospolitą Obojga Narodów gdyby Sobieski zdobył serce Imperium Osmańskiego – Stambuł. Czy doszłoby wówczas do rozbiorów Polski? A może Rzeczpospolita byłaby ówczesną potęgą europejską? Odpowiedź znajdziecie w nowym wydaniu Świata Wiedzy Historia!

Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Zapraszam do zakupu czasopisma. Cena jedyne 6.99 zł.

Tomasz Sanecki;

Bytom, 27 stycznia 2016 r.

Recenzja książki Krzysztofa Krzyżanowskiego „Skarb Generała”

„Sprawą Szczeliny zajmowałem się dwa długie lata. Osoby, którym relacjonowałem fragmenty moich ustaleń, reagowały na nie wzruszeniem ramion, niedowierzaniem pomieszanym z prawdziwym zawodem albo zaskoczeniem. Nie wszyscy lubią, kiedy z piedestału spada pomnik legendy i kiedy w pył sypią się romantyczne historie o skarbach i bogactwach. Przez cały czas pracy nad książką byłem jednak wierny swojemu prywatnemu przekonaniu, które od dawna wyznają. Prawda jest zawsze najciekawsza. Będę szczęśliwy, jeśli opisana przeze mnie historia Szczeliny będzie przekazywana dalej w prawdziwej wersji”

W opisie publikacji, która znajduje się na okładce książki oraz na stronie Wydawnictwa Technol tutaj jest informacja, że książka ta wstrząśnie środowiskiem eksploracyjnym oraz wszystkimi pasjonatami skarbów. I to jest sedno publikacji Krzysztofa Krzyżanowskiego. Ja uważam, że wstrząsnęła nie tylko ww. środowiskiem, ale także historykami. Jako historyk po tej publikacji, w której autor obnażył sprawę „Szczeliny Jeleniogórskiej” nie mam już wątpliwości, że wiele informacji, artykułów, relacji dotyczących ukrytych skarbów, złotego pociągi czy innych miejsc, gdzie naziści mieli ukrywać ogromne skarby jest wyssana z palca!

Czytaj dalej

Recenzja książki Mirosława J. Leszka i Kiriła Marinowa „Carstwo Bułgarskie”

Bułgaria jak piszą autorzy książki należy do jednego z najstarszych państw na kontynencie europejskim. Kraj, który powstał pod koniec VII wieku przez ponad stulecie dominował na Półwyspie Bałkańskim, gdzie był równorzędną siłą dla Bizancjum. Okres dynamicznego rozwoju tego państwa oraz potęgi na Bałkanach jest przedmiotem pracy dwóch historyków wywodzących się z Uniwersytetu Łódzkiego.

W swojej pracy skupili się na latach 866 – 971, kiedy w Bułgarii po przyjęciu chrztu doszło do gruntowanych zmian w państwie, rozwoju kultury, kształtowania własnego języka literackiego, a także wzrostu potęgi zwłaszcza wobec swojego głównego rywala – Bizancjum, które ostatecznie zniszczyło Bułgarię. Na polskim rynku wydawniczym mało jest publikacji poświęconych Bułgarii i jej dziejom, zwłaszcza w początkowym okresie tworzenia się tego bałkańskiego państwa. Książka ta z pewnością wypełnia tą lukę, a czytelnik po jej lekturze nie będzie zawiedziony.

Czytaj dalej