Recenzja książki Roberta F. Barkowskiego „Połabie 983”

Historia Słowian połabskich – plemion zamieszkujących tereny pomiędzy Niemcami a Polską i Czechami do dziś jest sporem wielu historyków i badaczy wczesnego średniowiecza, którzy zajmują się Europą Środkowo – Wschodnią. W kolejnej publikacji znawca średniowiecza, a przede wszystkim dziejów Słowiańszczyzny zachodniej Robert F. Barkowski przedstawił wielkie powstanie Słowian połabskich, które w 983 roku wstrząsnęło Niemcami. Jak pisze polski pisarz wybuchło ono po roku od wielkiej klęski jakiej doznał cesarz Otton II w bitwie pod Crotone, gdzie jego armia starał się z wojskami muzułmańskimi dowodzonymi przez Emira Sycylii, Abu al-Quasima. Celem wyprawy Ottona II na południe Półwyspu Apenińskiego była realizacja wielkiego planu zajęcia całej Italii oraz wyparcia z tego terenu zarówno Saracenów, jak i wpływów Cesarstwa Bizantyjskiego. Cesarz Otton II nie zrealizował swojego wielkiego marzenia – zdobycia Italii, a tym samym dorównania, a być może przewyższenia dokonań ojca.

Klęska po Crotone odbiła się echem w Europie, a szczególnie w Niemczech, gdzie doszło do wewnętrznych niepokojów, które wykorzystali w rok później Słowianie połabscy. Wielkie powstanie z 983 roku przyniosło plemionom zamieszkujących tereny Połabia całkowitą wolność i niepodległość, która jak pisze znawca tematu – Robert Barkowski – została wiele lat później przez nie zaprzepaszczona. Publikacja to również opisy stosunków, jakie panowały między plemionami Słowian połabskich a Niemcami, Duńczykami, Czechami oraz Polską, która za czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego zaczęła odgrywać dominującą rolę na wschód od Odry, zagrażając ekspansjonistycznej polityce Ottonów.

Czytaj dalej

Recenzja książki Roberta F. Barkowskiego „Crotone 982”

Bitwa pod Crotone na południu dzisiejszych Włoch była jedną z największych bitew w X wieku. Rozegrała się 15 lipca 982 roku. Starło się w niej rycerstwo zachodniej Europy pod wodzą Ottona II oraz muzułmańskie wojsko dowodzone przez Emira Sycylii, Abu al-Quasima. Bitwa zakończyła się masakrą dla obydwu stron, jednak dalekosiężne skutki miała głównie dla cesarza Ottona. Jakie skutki miała ta bitwa oraz dlaczego Otton wmanewrował się w walki na południu Italii opisuje w swojej publikacji Robert F. Barkowski, specjalizujący się głównie w dziejach Słowian połabskich. Tym razem jednak polski pisarz podjął temat jednej z najważniejszych bitew w średniowieczu, która miała znaczenie dla Cesarstwa Ottonów, Bizancjum oraz muzułmańskiej ekspansji w kierunku europejskim.

Zanim autor książki przeszedł do opisu bitwy pod Crotone, poznajemy dzieje X-wiecznej Italii, a przede wszystkim ścierających się tam wpływów Wschodu, Zachodu i muzułmanów. Barkowski słusznie zauważa, że Cesarstwo Bizantyjskie posiadające posiadłości na Półwyspie Apenińskim, w X wieku zeszło do defensywy. Próbowało ratować resztki swoich ziem w Italii, w obliczu narastającej ekspansji muzułmanów. Italia była przedmiotem walk i sporów nie tylko Bizancjum i muzułmanów, ale także Longobardów i Franków. Karol Wielki i jego imperium, polityka saskiej dynastii Ludolfingów w Italii oraz ekspansywna polityka Ottona I pokazały Cesarstwu Bizantyjskiemu, że rywale na zachodzie Europy są równie groźni co muzułmanie. Barkowski analizując tą rywalizację, pokazał że walkę Zachodu ze Wschodem o wpływy w Italii i nie tylko wykorzystywali muzułmanie. Jeszcze w X wieku muzułmanie byli zbyt słabi, jednak w miarę wzrostu potęgi posuwali się w głąb Europy, niszcząc najpierw Bizancjum, by potem zaatakować chrześcijańskie państwa w głębi kontynentu.

Czytaj dalej

Recenzja książki Stanisława Kalińskiego „Bolimów 1915”

Bolimów dość często porównywany jest do belgijskiego Ypres, gdzie na froncie zachodnim Niemcy użyli podczas I wojny światowej gazów bojów. Pod Bolimowem /dzisiaj wieś w województwie łódzkim, w powiecie skierniewickim/ Niemcy również użyli wobec rosyjskich wojsk gazów bojowych. Miejscowość ta głównie jest znana z walk prowadzonych od grudnia 1914 roku do lipca 1915 roku przez jednostki 9 armii niemieckiej, która toczyła boje z 1,2 oraz 5 armiom rosyjskim.

Bitwie tej poświęcił swoją publikację Stanisław Kaliński, który w swojej książce podejmuje nie tylko temat samej bitwy pod Bolimowej, ale także kwestie przygotowań niemieckich do walk na froncie wschodnim i jej skutki. Autor podjął także sprawę obaw dowództwa niemieckiego, dla którego ewentualne uderzenie wojsk rosyjskich na Śląsk oznaczałoby poważne konsekwencje. W dalszej części książki Kaliński odnosi się już do samej bitwy, gdzie w rozdziale „31 stycznia 1915. Bitwa na wyniszczenie” przedstawił nie tylko użycie przez Niemców gazów bojowych, ale także ciężkie walki w rejonie wsi, gdzie obie strony poniosły poważne straty w ludziach próbując osiągnąć zamierzone cele.

Czytaj dalej

Recenzja książki Zbigniewa Stąpora „Berlin 1945”

7997„Operacja berlińska stanowiła część składową ostatniej ofensywy sprzymierzonych na europejskim teatrze wojny i odegrała w niej niezmiernie istotną rolę. Skala i rozmach zbrojnych starć na berlińskim obszarze operacyjnym były ogromne. Z obu stron walczących wzięło w nich udział ponad 3,5 mln żołnierzy, 50 tys. dział i moździerzy, ok. 8 tysięcy czołgów i dział pancernych oraz 9 tys. samolotów”

Tak we wstępie pisze o operacji berlińskiej Zbigniew Stąpor, który przybliża na łamach swojej książki bitwę o Berlin, ostatnią wielką operację wojenną w Europie podczas II wojny światowej. Słowo „przybliża” ma tutaj decydujące znaczenie, bowiem w mojej ocenie, jako historyka, jest to ujęcie skrótowe jednej z największych bitew. Autor skupił się wyłącznie na kwestii militarnej, w ogóle nie podejmując wątku rozgrywek, jakie miały miejsce w bunkrze Adolfa Hitlera. Oczywiście można to zrozumieć, bowiem publikacja należy do serii „Historyczne Bitwy”, jednakże warto byłoby podjąć ten wątek, który jak wiadomo miał ogromne znaczenie dla prowadzonej przez Niemców obrony.

Czytaj dalej

Recenzja książki Piotra Strzyża „Płowce 1331”

4405„Bitwa, do jakiej doszło 27 września 1331 roku, w piątek, pomiędzy armią polską, dowodzoną przez króla Władysława Łokietka, a armią zakonną, w okolicach Radziejowa i Płowiec na Kujawach, stanowiła najbardziej heroiczny epizod zaciętych walk, toczonych przez obie strony w latach 1327-1332, których bezpośrednią przyczyną było zbrojne zajęcie przez Zakon w latach 1308 – 1309 Pomorza Gdańskiego”

Zanim jednak autor książki, Piotr Strzyż przeszedł do omówienia polskiego zwycięstwa pod Płowcami na wojskami Zakonu Krzyżackiego, wprowadził czytelnika w wir wydarzeń, jakie rozgrywały się na początku XIV wieku w stosunkach polsko-krzyżackich. Historyk opisał nie tylko podboje Zakonu w Prusach oraz konflikt krzyżacko – polski, w tym zagarnięcie przez Krzyżaków Pomorza Gdańskiego w latach 1308 – 1309, ale także podejmowane przez Polskę zabiegi dyplomatyczne w celu odzyskania zagrabionych przez Zakon ziem.

Czytaj dalej

Recenzja książki Andrzeja Toczewskiego „Festung Küstrin 1945”

indeks„Bitwy i walki toczone przez wojska radzieckie o wyzwolenie Ziemi Lubuskiej i zdobycie środkowej Odry były wyjątkowo zacięte i krwawe. Należały do najcięższych jakie armia radziecka stoczyła na ziemiach polskich. Dowództwo wroga zamierzało w walkach nad Odrą wyczerpać i osłabić nacierające wojska radzieckie, by zapewnić sobie czas na przegrupowanie nowych sił i stworzenie warunków do wykonania przeciwuderzenia. Hitlerowcy jasno zdawali sobie sprawę z tego, że jeżeli wojska radzieckie przełamią linię Odry, stworzą sobie dogodne warunki do sprawnej realizacji końcowego celu wojny, jakim było uzyskanie powodzenia na kierunku berlińskim i zdobycie stolicy III Rzeszy”

Szczególnie ważnym miastem, które miało zatrzymać nacierające wojska radzieckie był właśnie Kostrzyn. Ta twierdza, jak się okazało strzegła strategicznych dróg prowadzących do Berlina, dlatego też jak pisze autor publikacji dowództwo nad twierdzą powierzono osławionemu katowi Warszawy – Gruppenführerowi SS Heinzowi Reinefarthowi. Dla nazistów, którzy przygotowywali się do obrony stolicy III Rzeszy /Niemcy mieli świadomość, że wojska radzieckie wkrótce przełamią linię Odry i ruszą na Berlin/ walki o twierdzę miały nie tylko wykrwawić Rosjan, ale dać Wehrmachtowi czas na przygotowanie i przegrupowanie wojsk do obrony stolicy. Takie też było zamierzenie dowództwa niemieckiego oraz propagandy goebbelsowskiej, która próbowała wymóc w ten sposób jeszcze większą wolę walki wśród obrońców tego miasta.

Czytaj dalej

Recenzja książki Dariusza Kupisza „Połock 1579”

Połock„11 sierpnia 1579 r. pod Połockiem stanęła armia Stefana Batorego rozpoczynając dwudziestodniowe oblężenie, zakończone zdobyciem jednej z największych twierdz nad Dźwiną. Był to kulminacyjny moment pierwszej (spośród trzech, jakie miano przeprowadzić za panowania tego władcy) kampanii moskiewskiej. Zdobycie Połocka przez armię polsko-litewską było pierwszym poważnym sukcesem w zmaganiach z Moskwą. Otworzyło drogę do odcięcia Inflant od państwa moskiewskiego i złamania potęgi Iwana IV Groźnego”

Tak o pierwszej kampanii Stefana Batorego przeciwko Moskwie pisze autor publikacji Dariusz Kupisz. Jego praca przede wszystkim ukierunkowana została na przedstawienie losów kampanii połockiej w 1579 roku, ale także na walkach o Inflanty w latach 1575-1578. Autor przybliża czytelnikowi obie walczące ze sobą armie, ich uzbrojenie, formacje i wartość bojową, ale także genezę konfliktu, którym była utrata Połocka w 1563 roku. W dalszej części książki Kupisz skupia się na walkach polsko-moskiewskich o Inflanty w latach 1575-1578, dowodząc, iż mimo sukcesów Batorego pozycja Iwana IV Groźnego w Inflantach była bardzo silna.

Czytaj dalej

Recenzja książki Tomasza Bohuna „Moskwa 1612”

Moskwa 1612„3 marca 1613 r. carem moskiewskim został wybrany Michaił Romanow, syn przebywającego w polskiej niewoli metropolity rostowskiego Filareta Nikitycza. Jego elekcja była zwiastunem, że państwo moskiewskie rozpoczęło proces wychodzenia z zamętu smuty. W stosunkach polsko-moskiewskich przełom lat 1612/1613 stanowił kres jednego etapu zmagań obu państw i wstęp do kolejnej odsłony, którą zakończy nieudana wyprawa królewicza Władysława po czapkę Monomacha i rozejm w Dywilinie”

Wydarzenia, jakie rozegrały się ponad czterysta lat temu w Rosji do dziś wzbudzają zarówno wśród polskich, jak i rosyjskich historyków emocje. Emocje spowodowane nie tyle wydarzeniami przed 1612 roku, ale przede wszystkim tym, co stało się w Moskwie zajętej przez Polaków i późniejszym konfliktem, który doprowadził do krwawych starć między Polakami i Rosjanami. Patrząc dzisiaj na wydarzenia z początku XVII wieku można wprost powiedzieć, że zaprzepaściliśmy szansę, aby osadzić na moskiewskim tronie syna Zygmunta III Wazy – Władysława. Temat ten, jak również kwestię konfliktu polsko-rosyjskiego, jego przyczyny, rozwój sytuacji zarówno w obozie polskim, jaki i rosyjskim oraz przede wszystkim próba odpowiedzi na pytanie – Dlaczego Polakom nie udało się utrzymać wpływów w Rosji? – poruszył w swojej pracy Tomasz Bohun.

Czytaj dalej

Recenzja książki Jarosława Centka „Somma 1916”

Somma 1916„Ofensywa nad Sommą była jedną z większych i decydujących bitew I wojny światowej. Dzięki zmasowanemu użyciu technicznych środków walki, zyskała miano bitwy materiałowej. Dla Brytyjczyków, Kanadyjczyków czy Australijczyków ma wręcz wymiar mityczny…”

Bitwa nad Sommą to jedna z najważniejszych i najkrwawszych bitew I wojny światowej. W polskiej historiografii okres „Wielkiej Wojny” jest dość słabo znany. W ostatnim czasie dzięki seriom Historyczne Bitwy wydawnictwa Bellona temat działań wojennych zarówno na froncie zachodnim, jak i wschodnim został przybliżony historykom. Niewątpliwie publikacji dotycząca bitwy nad Sommą w 1916 roku jest kolejną pracą, która odsłania kulisy najważniejszych wydarzeń w okresie I wojny światowej.

Czytaj dalej

Recenzja książki Lecha Wyszczelskiego „Lwów 1920”

Lwów 1920„Lwów, jakże ważne polskie miasto kresowe, wyróżnił się zwłaszcza w ubiegłym stuleciu. W pełni zasłużył na dewizę Semper fidelis umieszczoną w jego herbie, traktowaną jako symbol niezłomnej postawy jego mieszkańców w przełomowych dla losu narodu wydarzeniach historycznych”

O roli Lwowa w historii Polski Lech Wyszczelski kilkakrotnie wspomina, między innymi przypominając, że w czasie potopu szwedzkiego, król Jan Kazimierz złożył tam słynne śluby. Lwów był nie tylko ważnym ośrodkiem polskiej kultury, ale także był uważany za bastion polskiego stanu posiadania na Kresach Wschodnich. Miasto to po raz kolejny stało się kluczowym ośrodkiem i miejscem strategicznym działań podczas wojny polsko-bolszewickiej w latach 1919-1920. Mimo że to na przedpolach Warszawy w sierpniu 1920 rozstrzygnęły się losy tej wojny, gdzie bohaterska obrona stolicy Polski przyczyniła się do odrzucenia armii Michaiła Tuchaczewskiego i uratowania odzyskanej co dopiero niepodległości, to Lwów także odegrał w tej wojnie szczególną rolę.

Czytaj dalej

Recenzja książki Jarosława Centka „Verdun 1916”

Verdun„Bitwa pod Verdun jest jednym z bardziej znanych epizodów pierwszej wojny światowej. Mimo iż miejsce to znajduje się daleko od granic Rzeczypospolitej, wielu Polaków oddało tam życie, walcząc w obcych mundurach”

„Pod Verdun na przykład walczyła 4. Dywizja Piechoty, której sztab w czasie pokoju stacjonował w Bydgoszczy, a pułki piechoty tej jednostki uzupełniano również w Gnieźnie, Pile oraz Inowrocławiu. Straciła ona na zachodnim brzegu Mozy w kwietniu i maju 1916 r. 103 oficerów i 4035 żołnierzy. Następnych 136 oficerów i 5612 żołnierzy zginęło bądź zostało rannych w lipcu i sierpniu 1916 r.”

„Na znajdujących się w okolicach Verdun cmentarzach niemieckich spoczywa co najmniej 125 żołnierzy sprzymierzonej armii. Wśród nich są również Polacy. Tymczasem polska historiografia bitwą pod Verdun zajmuje się bardzo rzadko”

Tak we wstępie swojej publikacji poświęconej bitwie pod Verdun pisze Jarosław Centek. Już na samym początku autor zwraca czytelnikowi uwagę na fakt, że w tej jednej z największych bitew I wojny światowej i XX wieku brali udział Polacy. Również co ważne Centek podejmuje ten temat, który jak sam zauważył w polskiej historiografii jest nie tylko co pomijany, ale mało znany. Ten stan rzeczy zmienia autor niniejszej książki, która jest kolejną pozycją z serii „Historyczne Bitwy” poświęconej walkom w czasie I wojny światowej.

Jak autor jednak zaznacza we wstępie jego praca jest publikacją popularnonaukową. Ze względu na ograniczoną objętość nie jest to całościowe ujęcie tego ważnego w dziejach Francji i Niemiec wydarzenia historycznego. Niewątpliwie ma to wpływ na zawartość tej pracy, między innymi zostały potraktowane tutaj zbyt ogólnikowo kwestie pierwszych lat wojny i przyczyn bitwy, jak również autor nie odniósł się do innych wydarzeń, jakie rozgrywały się na froncie wschodnim. Centek nie podjął w publikacji próby analizy wpływu bitwy pod Verdun na sytuację na wschodzie Europy czy kwestię społecznego podejścia do jednej z najkrwawszych bitew I wojny światowej.

Niemniej jednak praca Jarosława Centka to jednak kolejny krok do przodu. Przy recenzji książek poświęconym bitwom Wielkiej Wojny zawsze powtarzam, że jest zbyt mało takich publikacji i każda nowa, pojawiająca się na rynku praca, z pewnością wypełnia tą lukę.

Centek w swojej książce, choć skrótowo, stara się krok po kroku przedstawić czytelnikowi najważniejsze wydarzenia związane z kampanią pod Verdun. Sytuacja strategiczna, plany walczących stron, przygotowania do bitwy i wreszcie jej opis począwszy od marca 1916 roku, a kończąc na grudniu, kiedy to udany atak gen. Mangina odepchnął Niemców na odległość 7,5 km od Verdun. Autor postał się także przedstawić pokrótce rolę lotnictwa w bitwie pod Verdun, jego znaczenie oraz rodzaj samolotów wprowadzonych przez Francuzów w trakcie walk. Niewątpliwie ta część pracy, mimo że Centek poświęcił jej zaledwie osiem stron jest dość interesująca i dla czytelnika może stanowić novum.

Praca Jarosława Centka z pewnością nie wyczerpuje całego tematu bitwy pod Verdun. Mimo to zachęcam każdego historyka i miłośnika I wojny światowej do lektury tej publikacji. Przybliża ona częściowo jedną z najważniejszych bitew Wielkiej Wojny, która miała tak znaczący wpływ na jej losy.

Autor: Jarosław Centek;
Tytuł: „Verdun 1916”;
Wydawca: Wydawnictwo Bellona;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2014;
Liczba stron: 246;
Cena: 22,40 zł
Więcej tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 13 października 2014 r.

Bitwa, która uratowała Paryż i Francję – Marna 1914 rok

Artykuł znajduje się tutaj

Recenzja książki Wacława Polakiewicza „Limanowa 1914”

7274W setną rocznicę wybuchu I wojny światowej Wydawnictwo Bellona w ramach serii „Historyczne Bitwy” wydało publikację poświęconą jednej z najważniejszych bitew w 1914 roku na froncie wschodnim, pod Limanową. Stoczona w grudniu batalia pomiędzy wojskami rosyjskimi i austro-węgierskimi miała kluczowe znacznie dla dalszych losów wojny na Wschodzie, co potwierdza we wstępie autor publikacji, pisząc:

„Bitwa gorlicka zdominowała i przysłoniła limanowską, była bowiem momentem przełomowym na wschodnim froncie przeciwrosyjskim. Niemniej jednak historyk godzić się nie powinien, by ta ostatnia aż do tego stopnia była zapomniana. Gdyby nie zwycięstwo limanowskie Austriaków i Węgrów, nie byłby możliwy w pół roku później słynny gorlicki Durchbruch, który zadecydował o klęsce Rosji – głównego zaborcy Polski, i tym samym o dalszej polskiej drodze do niepodległości”

Bitwa pod Limanową stoczona między 2 a 12 grudnia 1914 roku zakończyła się strategicznym zwycięstwem wojsk austro-węgierskich. Bitwa ta nie tylko powstrzymała rosyjską ofensywę, ale także przyczyniła się do ocalenia Austro-Węgier. Przegrana dla Habsburgów mogłaby oznaczać nie tylko klęskę na froncie wschodnich, ale realną groźbę zajęcia większości ziem cesarstwa przez wojska rosyjskie. Dlatego tak ważne jest, że autor zdecydował się podjąć ten temat i przedstawić czytelnikom losy bitwy pod Limanową. Większość bowiem bitew zarówno I, jak i II wojny światowej jest pomijanych. Praca dotycząca tego ważnego i przełomowego wydarzenia z grudnia 1914 roku, to możliwość nie tylko przypomnienia, ale przede wszystkim zaznajomienia czytelników z jedną z najważniejszych batalii na froncie wschodnim.

Wacław Polakiewicz rozpoczynając swoją publikację nie tylko skupia się na bitwie pod Limanową, ale przybliża czytelnikom także najistotniejsze wydarzenia, jakie rozgrywały się w początkowej fazie wojny na wschodnim froncie w 1914 roku. W dalszej części prac, już po zwycięstwie austro-węgierskim, lwowski historyk stara się szczegółowo opisać dalsze losy kampanii na froncie wschodnim. Autor podejmuje temat próby odblokowania przez Austro-Węgry oblężonego przez Rosjan Przemyśla oraz walki w rejonie Karpat, gdzie aż do przełomu pod Gorlicami trwały zacięte walko austriacko-rosyjskie.

W końcowej części pracy Polakiewicz w rozdziale „Mogiły, mogiły… krzyże” pokazuje nam smutną i bolesną pamiątkę tamtych wydarzeń, której są mogiły, cmentarze i kapliczki upamiętniające poległych w bitwie pod Limanową. Są wśród nich także i żołnierze polscy, którzy ginęli w walce za zaborców!

Publikacja Wacława Polakiewicza „Limanowa 1914” to kolejna pozycja książkowa, która podejmuje temat I wojny światowej rozgrywanej jednak na froncie wschodnim. Dla wielu historyków ten teren działań wojennych jest pomijany i uważany za drugorzędny. Tutaj jednak wojska rosyjskie trzymały w szachu zarówno Austriaków, jak i Niemców. Na dokładny opis czeka jeszcze wiele bitew rozegranych na froncie wschodnim I wojny światowej. Książka podejmująca temat bitwy pod Limanową z pewnością zapełnia powstałą lukę.

Autor: Wacław Polakiewicz;
Tytuł: „Limanowa 1914”’
Wydawca: Wydawnictwo Bellona;
Seria: Historyczne Bitwy;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2014;
Liczba stron: 208;
Cena: 22,40 zł;
Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki,
Bytom, 8 września 2014 r.

Recenzja książki Kacpra Śledzińskiego „Cecora 1620”

2566„Minęło ćwierć wieku, gdy nad Prutem znów załopotały polskie chorągwie. Ale w szeregach polskich nie było już kanclerza Zamoyskiego, a i Żółkiewski wiele stracił ze swej pewności i charyzmy. Rzeczpospolita, darta wojnami i sporami w swym łonie, od kilku lat toczyła się ku upadkowi. Choć niewielu zdawało sobie z tego sprawę, dziedzictwo Jagiellonów i Batorego traciło swoją mocarstwową pozycję; wyprawa mołdawska 1620 roku miała ją odbudować i utrzymać”

Rzeczpospolita rozpoczynając wojnę z Turcją była wówczas jednym z największych i najpotężniejszych państw początku XVII-wiecznej Europy. Zwycięstwo nad Państwem Moskiewskim, próba osadzenia Wazów na tronie moskiewskim, sukcesy w wojnach ze Szwecją uczyniły z Polski kraj, który budził uzasadniony respekt w Europie. Jak pisze jednak w swojej pracy Kacper Śledziński ten obraz idylli nie do końca odpowiadał prawdzie. Polska targana konfliktami wewnętrznymi, magnateria niechętna królowi Zygmuntowi III Wazie, problem Kozaczczyzny i wszechobecne rozprężenie w kraju szkodziło naszemu państwu. Śledziński przedstawiając czytelnikowi bitwę pod Cecorą w 1620 roku, nie tylko skupił się na samej batalii, w której bohatersko, choć tragicznie zginął hetman Stanisław Żółkiewski, ale przybliża nam także walkę o dominację na Bałkanach w XVI wieku w tym między innymi: wojnę węgiersko-turecką zakończoną tragiczną śmiercią Ludwika Jagiellończyka pod Mohaczem w 1526 roku, upadek i podział Węgier, konflikt polsko-turecki o wpływy w Mołdawii, a także politykę Batorego wobec Turcji.

Śledziński zauważa jednak dość trafnie, że mimo iż między Rzeczpospolitą a Portą tliło się zarzewie konfliktu, to XVI wiek był oazą spokoju, w porównaniu z tym, ile krwi polskiej i tureckiej przelano na polach bitewnych w następnym stuleciu. Na potwierdzenie tych słów autor pisze:

„Tak kończył się wiek XVI, wiek naznaczony przyjazną neutralnością między sąsiadującymi ze sobą chrześcijańską Rzeczpospolitą, a islamską Wysoką Portą. Mimo że z obu stron tliło się zarzewie konfliktu, które podsycały wyprawy to kozackie, to tatarskie, a wojna nierzadko wisiała nad oboma państwami niczym miecz Demoklesa, przeważała racjonalna polityka dyplomatów i zdrowy rozsądek monarchów”

Z goła inaczej wyglądał wiek XVII dla Rzeczpospolitej. Poprzednie stulecie naznaczone bogactwem, względnym spokojem uczyniło z Polski stabilne i potężne państwo. Niestety XVII wiek to zaprzepaszczona szansa dla naszego kraju. To przecież wiek wojen, gospodarczego upadku i przede wszystkim to początek kryzysu naszego państwa, które w XVIII wieku ostatecznie zostało wymazane z mapy Europy.

Kolejne rozdziały przed decydującym starciem pod Cecorą autor poświęcił Turcji i Chanatowi Krymskiemu w XVI wieku, ich wspólnym stosunkom, ale przede wszystkim polityce zagranicznej. W kolejnej części pracy Ślędziński skupił się na Rzeczpospolitej. W rozdziale „Ku Pax Polona” autor opisał politykę wewnętrzną, zagraniczną i dynastyczną, która z jednej strony wzmacniała nasz kraj, ale z drugiej prowadziła Polskę ku nowym konfliktom. Początek XVII wieku nie zapowiadał jednak późniejszego kryzysu. Zwycięstwo pod Kircholmem, Kłuszynem, zdobycie Moskwy było apogeum sukcesów naszego państwa. Niestety początek trzeciego dziesięciolecia przyniósł pierwszą katastrofę – Cecorę.

Przyczyny wojny polsko-tureckiej, siły obu walczących stron, ich przywódcy, skład, liczebność oraz taktykę podczas bitwy cecorskiej autor przedstawił w trzech ostatnich rozdziałach. Dość ciekawie Śledziński opisuje kwestię przyczyn wojny w 1620 roku, pisząc:

„Historycy przyczyny wojny tureckiej upatrują w różnych wydarzeniach, a zagadnienie to nadal interesuje i dzieli kolejne pokolenia badaczy. Dla jednych są to polskie wyprawy do Mołdawii, dla innych główną przyczyną była wyprawa lisowczyków na Węgry, jeszcze inni podkreślają kozackie wypady na Morze Czarne”

Każdą z tych przyczyn należy rozpatrywać jako powód rozpoczęcia konfliktu, który zmienił losy Rzeczypospolitej i wpłynął na jej sytuację międzynarodową. Bitwa pod Cecorą wyznaczyła kolejny rozdział w dziejach naszego państwa. Rzeczpospolita ponosząc klęskę musiała zebrać na nowo potężne siły, które mogły przeciwstawić się Osmanom. Kacper Śledziński świetnie podsumował skutki bitwy cecorskiej, pisząc:

„…klęska cecorska i śmierć hetmana podkopały spokój stanów Rzeczypospolitej”

Wspomnianą śmierć hetmana opisuje także autor:

„…około 5 km od Mohylewa Turcy znaleźli ciało Stanisława Żółkiewskiego z odciętą prawą dłonią, i raną na skroni. Sami dokonali reszty. Iskander-pasza, zwycięski wódz, wysłał głowę hetmana sułtanowi Osmanowi II w darze”

Tak zakończył życie jeden z najlepszych polskich wodzów – Stanisław Żółkiewski, zwycięzca spod Kłuszyna. Jego śmierć wstrząsnęła krajem, który w rok później musiał przeciwstawić się Turkom pod Chocimiem. Jednak tym razem udało się ich powstrzymać za sprawą kolejnego wielkiego wodza Rzeczpospolitej – Jana Karola Chodkiewicza.

Praca Kacpra Śledzińskiego to nie tylko rozprawa o bitwie i wielkiej klęsce Rzeczypospolitej pod Cecorą. To publikacja poświęcona dziejom Polski i Turcji u schyłku XVI wieku i początkach XVII wieku. Ich polityka zagraniczna, konflikty wewnętrzne, wzajemne stosunki, dyplomacja – te wszystkie kwestie przedstawia w swojej pracy autor książki. Powiązanie wszystkich spraw w jedną całość, a także umiejętne włączenie w to najważniejszego wydarzenia – bitwy pod Cecorą dało w efekcie świetną publikację poświęconą jednej z najważniejszych bitew i konfliktów w historii XVII-wiecznej Rzeczypospolitej.

Autor: Kacper Śledziński;
Tytuł: Cecora 1620;
Wydawca: Wydawnictwo Bellona;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2014;
Liczba stron: 204;
Cena: 22,40 zł;
Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 18 sierpnia 2014 r.