Recenzja książki Andrzeja Nowaka „Pierwsza zdrada zachodu. 1920 – Zapomniany Appeasement”

„Kulminacją tej polityki była przedstawiona w parlamencie brytyjskim 10 sierpnia 1920 roku decyzja Lloyda George`a, by stanowczo zalecić rządowi polskiemu przyjęcie żądań strony sowieckiej, które wojsko – Armia Czerwona – zbliżało się właśnie do przedmieść Warszawy. Chodziło o żądania oznaczające faktycznie sowietyzację Polski”

„Brytyjski premier nie rozumiał, a dokładniej nie chciał przyjąć do wiadomości, że owe ambicje nie ograniczały się do terytorium Galicji Wschodniej czy całej Polski, ani do Europy Środkowo – Wschodniej. Obejmowały bowiem całą Europę”

Pięć dni po przemówieniu Lloyda George`a w brytyjskim parlamencie wojska polskie /15 sierpnia 1920 roku/ pod Warszawą rozbiły Armię Czerwoną Marszałka Michaiła Tuchaczewskiego, dzięki czemu uratowały nie tylko niedawno co odzyskaną niepodległość, ale także Europę Zachodnią przed sowietyzacją. Dla Europy z pewnością była to ogromna niespodzianka, tym bardziej, że Polskę już spisano na straty. Mimo to wielu polityków europejskich, w tym zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Francji nie rozumiało, że gdyby padła Warszawa i Polska, również upadłyby inne europejskie stolice. Profesor Andrzej Nowak w swojej publikacji ukazuje czytelnikowi w jaki sposób europejscy politycy, wywodzący się ze zwycięskich mocarstw z I wojny światowej postrzegali konflikt sowiecko-polski. Polski historyk szczegółowo omówił jak doszło do powstania koncepcji appeasementu /zaspokojenia, uspokojenia/, w której brytyjski rząd był w stanie za cenę Polski i innych krajów Europy Środkowo – Wschodniej zatrzymać pochód sowieckiej rewolucji. W tej kwestii główną rolę odgrywał premier brytyjski David Lloyd George, który po zakończeniu I wojny światowej należał do trzech głównych rozgrywających w polityce światowej, oprócz Francji i Stanów Zjednoczonych. Aby jednak wnikliwie podjeść do sprawy Andrzej Nowak podzielił swoją publikację tak, aby przedstawić w niej poszczególne etapy, w których najważniejsze państwa europejskie i Stany Zjednoczone podejmowały decyzji odnośnie losów Polski i krajów Europy Środkowo – Wschodniej.

Czytaj dalej

Recenzja książki Martina Winstone „Generalne Gubernatorstwo. Mroczne serce Europy Hitlera”

coverbigGeneralne Gubernatorstwo będące kolonią III Rzeszy Niemieckiej w samym środku Europy było miejscem przeklętym dla ludzi w niej żyjących. Despotyczne rządy Hansa Franka, wszechobecne bezprawie, korupcja i pogarda dla ludzkiego życia była codziennością w GG. To tutaj przeprowadzono największą w historii ludzkości operację ludobójczą – Einsatz Reinhardt /Akcję Reinhardt/ w trakcie której zamordowano około 2 mln Żydów. Tym samym Generalne Gubernatorstwo stało się największym ośrodkiem Holocaustu.

Brytyjski historyk Martin Winstone swoją pracę kierował głównie do czytelników w Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Tam wciąż wiedza na temat ziem polskich pod okupacją niemiecką jest znikoma, ale co najważniejsze, istnieje wiele przekłamań, które ukazują Polskę w czasie okupacji w złym świetle. Publikacja Winstona miejmy nadzieję, że wpłynie na inne postrzeganie Polski oraz będzie cennym materiałem dla historyków anglojęzycznych.

Autor publikacji idąc chronologicznie na początku swojej pracy w skrócie przedstawia sytuację Polski we wrześniu 1939 roku, a więc jej klęskę w starciu z wojskami niemieckimi. Wówczas to zapadają także decyzje odnośnie podbitych ziem polskich, a jedną z najważniejszych jest wspomniana w pracy data 12 października 1939 roku, kiedy to Adolf Hitler zatwierdził dekret o ustanowieniu Generalnego Gubernatorstwa z Hansem Frankiem jako generalnym gubernatorem i Seyssem – Inquartem, jako jego zastępcą. Od tego momentu rozpoczyna się mroczna historia tego miejsca, które pochłonęło kilko milionów istnień ludzkich.

Czytaj dalej

Recenzja książki Antony`ego Polonsky`ego „Dzieje Żydów w Polsce i Rosji”

dziejezydow„Liczba ludności żydowskiej Polski i Litwy wzrosła od 10-30 tys. pod koniec XV w. (przy całkowitej liczbie ludności sięgającej ok. 4 mln) do 150-300 tys. (na 10 mln), w 1650 r. i 750 tys. (na 14 mln) w 1764 r. W okresie rozkwitu społeczność ta cieszyła się bezprecedensową autonomią i stworzyła unikatową kulturę religijną oraz świecką w językach hebrajskim i jidysz”

Tak o ludności żydowskiej w Polsce i na Litwie do czasów rozbiorów pisze Antony Polonsky, autor bestsellerowej publikacji „Dzieje Żydów w Polsce i Rosji”. Książka wydana przez PWN to jednak tylko skrócona wersja wielkiej, bo trzytomowej pracy pod tytułem „The Jews in Poland and Russia”. Mimo jej skrócenia autorowi udało się w jedenastu rozdziałach ukazać społeczność żydowską, jej stosunki z narodem polskim i rosyjskim, stosunki panujące wewnątrz własnej społeczności, kulturę, szkolnictwo, religię, ale także udział w gospodarce dwóch państw i istniejące między Żydami podziały i spory. Książka Polonsky`ego to z pewnością dla każdego, kto interesuje się historią narodu żydowskiego, ważne źródło informacji, odkrywające wiele nieznanych faktów.

Czytaj dalej

Recenzja książki Urszuli Borkowskiej „Dynastia Jagiellonów w Polsce”

dynastia-jagiellonw-w-polsce_102687„Porównując mapę Polski piastowsko-andegaweńskiej w XIV w. – monarchii bez Pomorza i Śląska, a nawet bez Rusi przyłączonej przez Ludwika do Węgier, pozbawionej dostępu do morza przez ekspansję krzyżacką – z mapą monarchii Jagiellonów: Rzeczpospolitą Obojga Narodów, rozciągającą się na ogromnych obszarach między Bałtykiem a Morzem Czarnym, od granic Marchii Brandenburskiej do granic Moskwy – widzimy rzeczywiście olbrzymią różnicę. Wiadomo, że sama wielkość terytorium nie przedkłada się automatycznie na znaczenie państwa. Ale okres rządów Jagiellonów przynosił ich krajom coraz lepszą pozycję w Europie, a sama dynastia, rządząca na przełomie XV i XVI wieku całym środkowoeuropejskim obszarem, wyrosła do rzędu największych wówczas panujących rodów”

Tak w zakończeniu podsumowuje panowanie dynastii Jagiellonów nie tylko w Polsce autorka publikacji „Dynastia Jagiellonów w Polsce” Urszula Borkowska. Profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w swojej pracy podjęła się nie tylko opisania dziejów politycznych Polski pod rządami Jagiellonów, ale także charakterystyki dworu, urzędów, siedzib królewskich, kultury, ustroju, a także codziennego życia członków rodziny królewskiej. To sprawa, że praca Urszuli Borkowskiej stanowi szczegółowe kompendium wiedzy o dynastii Jagiellonów w Polsce, która objęła rządy w Królestwie Polskim – dość słabym i zagrożonym ekspansją Zakonu Krzyżackiego, a zostawiła po sobie kraj będący jednym z największych w Europie, z którym każdy musiał się liczyć na arenie międzynarodowej.

Czytaj dalej

Recenzja książki Marka Koprowskiego „Inna Ukraina. Zakarpacie – tu się zaczyna i kończy Europa”

Marek Koprowski – dziennikarz i historyk zajmujący się przede wszystkim tematyką wschodnią i losami Polaków na Wschodzie, tym razem podjął temat Zakarpacia na Ukrainie. Autor już na wstępie zaznacza, że jego praca powstała przed tragicznymi wydarzeniami, do jakich doszło w 2014 roku na Ukrainie. Koprowski pisze:

„Ukraina dopiero wtedy stanie się pełnoprawnym członkiem wspólnoty europejskiej, gdy będzie przestrzegać praw mniejszości narodowych, zamieszkujących na jej terenie, a nie dążyć do państwa monoetnicznego i przymusowej asymilacji nie-Ukraińców”

To, co dzieje się na wschodniej Ukrainie, gdzie w rejonie Donbasu doszło do zbuntowania się ludności prorosyjskiej, prowadzi nieuchronnie do rozpadu tego wielokulturowego państwa w Europie. Patrząc więc na tematykę książki Koprowskiego, poświęconej Zakarpaciu, gdzie mieszka aż 35 narodowości, nasuwa się bardzo ważne pytanie. Czy także Zakarpacie nie stanie się w przyszłości punktem zapalnym na Ukrainie?

Czytaj dalej

Recenzja książki Marka A. Koprowskiego „Wołyń. Prześladowania Polaków na sowieckiej Ukrainie. Część 2”

Wolyn-Przesladowania-Polakow-na-sowieckiej-Ukrainie-Czesc-2_Marek-A-Koprowskiimages_big5978-83-7674-298-4Druga część publikacji Marka Koprowskiego jest kontynuacją wydarzeń, jakie rozgrywały się na sowieckiej Ukrainie. Polacy pozostawieni poza granicami swej ojczyzny musieli znosić niechęć i prześladowania ze strony sowietów oraz walczyć z absurdami, jakie panowały w Związku Radzieckim. Autor tym razem ukazuje nam losy Polaków w rejonie Chmielnicczyzny oraz na stepach Kazachstanu. Podobnie jak w pierwszej części Marek Koprowski ukazuje nam wstrząsające opisy polskich rodzin prześladowanych i rozłączonych, czasami na całe życie. Do dziś bowiem nie da się ustalić ilu Polaków zostało wywiezionych w głąb Związku Radzieckiego, do dalekiego Kazachstanu czy Syberii. Tysiące naszych rodaków takie wywózki przepłaciło życiem, nigdy już nie spotykając się ze swoimi najbliższymi.

W najnowszej publikacji Koprowskiego opisane zostały losy Polaków w Jabłonnem, Baranówce, Cudnowie czy Kazachstanie. Polacy tam żyjący zawsze starali się pozostać Polakami, walcząc o swoją wiarę, naukę języka polskiego i kulturę. Prześladowania jednak wielokrotnie prowadziły do tragedii, którymi nikt niestety się nie przejmował, w tym także i władze polskie, które pozostawiły żyjących poza granicami kraju Polaków samych sobie.

„Prześladowania ludności polskiej w Jabłonnem spowodowały, że wieś opustoszała, nie miał kto pracować w kołchozie”

„By złamać opór Polaków w Połonnem i okolicach, władze sowieckie zafundowały im Wielki Głód. Choć trwał on tu krótko, bo tylko od 1932 r. do 1933 r. zebrał tragiczny plon”

„W latach 1937-1939 przez Michałówkę przewaliła się kolejna fala represji. Wielu mężczyzn zarówno niemieckich, jak i polskich, zostało nocą zabranych i zesłanych do łagrów, z których już nie wrócili”

Powyższe cytaty przytoczone przez autora świadczą po raz kolejny, że władze sowieckie za nic miały człowieka. Każdy, kto sprzeciwiał się rządom komunistów musiał ponieść karę. Tysiące polskich rodzin zostało dotkniętych represjami, wielu osób zostało deportowanych do robót w kopalniach czy obozach pracy, wiele z nich zginęło z wycieńczenia, chorób, głodu czy mrozu. Ponadto autor publikacji ukazuje nam jaką władze sowieckie prowadziły politykę wobec polskiej ludności. Jej działania miały z góry określony charakter antypolski, co było widoczne we wszystkich aspektach życia, o czym przekonujemy się na łamach powyższej publikacji.

Koprowski porusza także kwestię kościoła katolickiego, który był podporą wielu polskich rodzin, heroizmu prostych, zwykłych ludzi, nie godzących się z nieludzkim traktowaniem i do końca walczących o zachowanie polskości, języka, kultury o religii. Jak możemy przeczytać w opisie książki:

„Historia Polaków na Wołyniu pisana jest krwią, potem i łzami. Krwią tych, którzy zostali zamordowani przez władze sowieckie w podziemiach odebranego wiernym kościoła w Połonnem; potem tych, którzy podczas zesłania trudzili się w kazachskich kopalniach; łzami tych, którzy potracili rodziny podczas Wielkiego Głodu i w wyniku licznych represji”

Praca Marka Koprowskiego, zarówno część pierwsza, jak i druga to pełne kompendium wiedzy na temat losów Polaków na Wołyniu pod okupacją sowiecką. Autor dzięki naocznym relacjom świadków odtworzył najważniejsze wydarzenia, aby dać dowód prześladowania Polaków poza granicami ojczyzny na wschodzie. Ta praca to historia naszego narodu, dlatego też polecam ją nie tylko historykom, ale każdemu kto interesuje się dziejami Polski. Pamiętając o naszych przodkach oddajemy im hołd, bowiem tysiące z nich nie chcąc wyrzec się ojczyzny, polskiego języka, narodowości i religii przepłaciło to życiem. Należy im się pamięć i cześć.

Marek Koprowski – pisarz, dziennikarz, reporter, od ponad dwudziestu lat zajmujący się problematyką wschodnią i losami Polaków na Wschodzie. Jako wysłannik kilku pism odbył ponad sto dwadzieścia wypraw – od Brześcia po Sachalin i Kamczatkę – odwiedzając wszystkie kraje na postsowieckim obszarze. Owocem tych wypraw jest kilkanaście książek oraz tysiące artykułów. Marek Koprowski jest laureatem nagrody „Polcul – Jerzy Boniecki Foundation” za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie.

Autor: Marek Koprowski;
Tytuł: „Wołyń. Prześladowania Polaków na sowieckiej Ukrainie. Część II”;
Wydawca: Wydawnictwo Replika;
Miejsce i rok wydania: Poznań 2014;
Liczba stron: 320;
Cena: 34,90 zł
Więcej tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki,
Bytom, 6 października 2014 r.

Recenzja książki Stefanii Ochmann Staniszewskiej „Dynastia Wazów w Polsce”

dynastia-wazw-w-polsce_5114„Dynastie, ich dzieje, osobowości panujących, dwory królewskie to jeden z ważnych i interesujących nurtów w badaniach historycznych. W nurt ten wpisują się również dzieje polskiej linii dynastii Wazów”

Dynastia Wazów to jedna z najwspanialszych, a zarówno najtragiczniejszych familii, jaka rządziła Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Za jej czasów odnosiliśmy wspaniałe zwycięstwa, pod Kircholmem, Kłuszynem, Chocimiem czy Ochmatowem, ale także wielkie klęski jak: Żółtymi Wodami, Korsuniem, Batohem czy osławiony „Potop szwedzki”, z którego aż do końca I Rzeczpospolita nie potrafiła się podnieść. Kolejną ciekawostką jest fakt, że za czasów dwóch pierwszych Wazów na tronie polski, Rzeczpospolita Obojga Narodów osiągnęła apogeum swoich rozmiarów terytorialnych oraz była europejską potęgą, z którą liczył się wówczas każdy. Z drugiej zaś strony ostatni Waza na tronie polski – Jan Kazimierz nie tylko roztrwonił to, co uzyskali ojciec i brat, ale także swoimi decyzjami i brakiem konsekwencji doprowadził Rzeczpospolitą na skraj upadku.

Wspaniałe, pełne sukcesów, ale także porażek i tragizmu rządy dynastii Wazów w Polsce są tematem rewelacyjnej pracy Stefanii Ochmann Staniszewskiej „Dynastia Wazów w Polsce”. Publikacja to kompletne kompendium wiedzy o czasach Wazów w Rzeczpospolitej. Skąd się wywodzili i jak doszli do władzy? Jaką mieli pozycję w Polsce, na Litwie oraz na europejskich dworach? Jak wyglądał dwór, kim się otaczali? I najważniejsze – jak wyglądała ich polityka wewnętrzna i zagraniczna, i co było przyczyną ich upadku? Na te i wiele innych pytań stara się odpowiedzieć autorka publikacji, która stanowi wspaniałą monografię poświęconą jednej z najważniejszych dynastii w Europie.

Autorka podzieliła całą pracę na sześć rozdziałów. W każdym z nich opisane są najważniejsze kwestie dotyczące codziennego życia Wazów, ich polityki wewnętrznej i zagranicznej oraz sprawy rodzinne, towarzyszące im uroczystości, a także dogłębna analiza struktury dworu za czasów Wazów. System rządów w Rzeczpospolitej, polityka dynastyczna i próby jej wzmocnienia, charakterystyka rodziny oraz sprawy matrymonialne, jak również zainteresowania kulturalno-artystyczne Wazów to tematy, którymi zajmuje się profesor Stefania Ochmann Staniszewska.

Staniszewska świetnie nie tylko opisuje wybrane przez siebie tematy, ale przede wszystkim dogłębnie analizuje przyczyny sukcesów i niepowodzeń dynastii Wazów. Jako przykład warto tutaj przytoczyć fragment książki, w którym autorka celnie odgaduje skutki upadku elekcji vivente rege, pisząc:

„Za ostatniego Wazy – kiedy to najkonsekwentniej podjęta została sprawa elekcji vivente rege – o jej niepowodzeniu zdecydowało głównie lansowanie określonego kandydata cudzoziemskiego”

Autorka podejmując temat można rzecz „drąży” go od początku do końca. Stara się wyjaśnić wszystkie wątpliwości, tak aby czytelnik w pełni zrozumiał informacje, jakie stara się w przystępny i czytelny sposób przekazać Staniszewska. Dzięki temu publikacja „Dynastia Wazów w Polsce” to nie tylko książka przeznaczona głównie dla studentów, ale także pasjonatów historii i miłośników Wazów na polskim tronie. Powyższa monografia to bardzo dobre uzupełnienie wiedzy na temat szwedzkiej dynastii, która przez 81 lat rządziła jednym z największych państw Europy – Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

Stefania Ochmann Staniszewska – profesor historii nowożytnej na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego. Prowadziła szczegółowe badania z dziedziny staropolskiego parlamentaryzmu oraz funkcjonowania sejmów w okresie panowania Jana Kazimierza Wazy. Jest autorką takich prac historycznych jak: Sejm koronacyjny Jana Kazimierza w 1649 roku czy Sejmy z lat 1615-1616 oraz Sejmy z lat 1661-1662.

Autorka: Stefania Ochmann Staniszewska;
Tytuł: „Dynastia Wazów w Polsce”;
Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2007;
Liczba stron: 352;
Cena: 29,70 zł;
Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki,
Bytom, 11 sierpnia 2014 r.

Recenzja książki Leszka Podhorodeckiego „Kozacy Zaporoscy. Czy Polska stworzyła Ukrainę?”

5369Skąd się wzięli Kozacy? Gdzie mieszkali? Jaki prowadzili tryb życia? Dlaczego między nimi a Rzeczpospolitą panowała taka nienawiść? I wreszcie jak doszło do upadku Kozaków i Siczy? Na te pytania odpowiada w precyzyjny i wnikliwy sposób Leszek Podhorodecki, jeden z najwybitniejszych polskich historyków.

Autor w swojej publikacji próbuje także odpowiedzieć na najważniejsze pytanie – Czy Rzeczpospolita stworzyła Ukrainę? Myślę, że każdy, kto przeczyta kolejną fascynującą pracę Podhorodeckiego, odpowie sobie na to pytanie i nie będzie miał żadnych wątpliwości. Polski historyk przedstawił bowiem dzieje Kozaczczyzny od zarania dziejów, aż do upadku pod koniec XVIII wieku.

Niniejsza publikacja to jednak nie tylko dzieje wojen kozackich, konfliktów polsko-kozackich, ale także opis codziennego życia Kozaków, sposoby ich wojowania, a także wewnętrznej organizacji. Autor potwierdza między innymi jeden bezsporny fakt. Kozacy mieli ogromną niezależność. Niejednokrotnie prowadzili własną politykę zagraniczną wbrew polityce Rzeczpospolitej, czego dowodem jest poniższy cytat:

„Nieustanne napady na posiadłości tureckie wywoływały ciągłe konflikty z Polską (…)
(…)Rząd polski zabiegał, jak mógł, ale napadów powstrzymać nie zdołał. Gdy latem 1620 r. poseł polski Otinowski zapewnił sułtana, że swawola kozacka została ukrócona, usłyszał, że właśnie wyprawa złożona ze 150 czajek rabuje okolice Konstantynopola.”

Z drugiej jednak strony Kozacy wielokrotnie byli wykorzystywani w wojnach, jakie prowadziła Polska. Najczęściej bitnych Kozaków polscy władcy potrzebowali podczas wojen z Rosją czy Turcją. Ich wspaniałe oddanie w wojnach Batorego z Rosją czy Zygmunta III Wazy z Turcją są nieocenione. Jak podkreśla jednak polski historyk wielokrotnie polscy królowie po zwycięskich bitwach czy wojnach zapominała o ich poświęceniu, co w końcu musiało się zemścić. Podhorodecki jako przykład przytacza tutaj oczywiści powstanie Bohdana Chmielnickiego. Obiecana Kozakom przez Władysława Wazę wojna z Turcją była jednak mrzonką. Brak zgody magnatów i naciski na króla o odwołanie Kozaków, próby przekształcenia większości w nich w chłopów, a także ciągłe zaciskanie pasa przez magnatów zakończyło się dla Rzeczpospolitej tragedią.

Ci, którzy nie chcieli odrabiać pańszczyzny, przestępcy, ludzie bez zajęcia uciekali na Sicz, gdzie otrzymywali schronienie, a przy okazji mogli się obłowić na wojnach i wyprawach w głąb Krymu czy Turcji. Tam mogli wieść spokojne życie bez bata magnatów. Jeśli już dochodziło do prób narzucenia im woli „Lachów” niejednokrotnie podnosili bunty, które z wielkim trudem Rzeczpospolita albo topiła we krwi, albo zawierała układy przyznające nic nieznaczące swobody Kozakom. Szala goryczy przelała się jednak w 1648 roku. Kozacy mając nad sobą wspaniałego organizatora i wodza – Bohdana Chmielnickiego, pomoc samego chana krymskiego byli pewni zwycięstwa. Wystarczyły dwie bitwy – pod Żółtymi Wodzami i Korsuniem by przekonać się, jak słaba jest Rzeczpospolita. Nie zmazało tego nawet zwycięstwo pod Beresteczkiem, które już wkrótce zostało zapomniane, bowiem pod Batohem, Rzeczpospolita poniosła nie tylko druzgocącą klęskę, ale jak pisze autor:

„Nie była to bitwa, ale rzeź. Najpiękniejszy kwiat polskiej szlachty był starty ręką wroga”

Autor wprost ukazuje nam, kto najbardziej skorzystał na wojnie domowej w Rzeczpospolitej. Carska Rosja, której w Perejesławiu Kozacy razem z Chmielnickim złożyli hołd wmieszała się w wewnętrzne sprawy Polski. To wydarzenie przesądziło nie tylko o dalszym losie powstania, Kozaków, ale też Ukrainy, która została podzielona między Polskę a Rosję. Rozejm w Andruszowie w 1667 roku stał się jedną z najważniejszych dat dla carskiej Rosji – dla niej otwarła się wówczas droga do zjednoczenia wszystkich ziem ruskich pod berłem carów.

Mimo rozejmu i zakończenia konfliktu na Ukrainie nie było spokoju. Do konfliktu o Ukrainę oprócz Polski, Rosji włączyły się Turcja i Chanat Krymski. Cały kraj spłynął krwią. Masowe morderstwa, gwałty, rabunki zamieniły ten piękny kraj w pustkowie. Kozacy mimo że nigdy nie godzili się na jakąkolwiek zwierzchność, w końcu musieli uznać rządy carskiej Rosji. Piotr I i Katarzyna II krwią stłumili kozackie żądania, powstania i próby samostanowienia. Likwidacji Siczy, najwyższych kozackich urzędów prowadziła do całkowitej rusyfikacji tych ziem i podporządkowania Kozaków władzy cara.

Praca „Kozacy Zaporoscy. Czy Polska stworzyła Ukrainę?” to nieocenione kompendium wiedzy na temat stosunków polsko-kozackich i historii Rzeczypospolitej w kontekście jej polityki zagranicznej wobec Rosji, Turcji i Chanatu Krymskiego. Ilustracje, ryciny, a także kalendarium i słownik najważniejszych postaci książkowych niewątpliwie są dodatkowym atutem tej publikacji, którą każdy historyk powinien mieć w swojej bibliotece.

Leszek Podhorodecki: 1934 – 2000, historyk, pedagog, popularyzator historii. Autor ponad trzydziestu publikacji popularnonaukowych, podręczników i rozpraw naukowych. Zainteresowany historią wojskowości XVII wieku stworzył kilka rewelacyjnych biografii najwybitniejszych dowódców polskich, w tym między innymi wspomnianego Stanisława Koniecpolskiego, ale także Stefana Czarnieckiego, Jana III Sobieskiego czy Stanisława Żołkiewskiego.

Autor: Leszek Podhorodecki;
Tytuł: „Kozacy Zaporoscy. Czy Polska stworzyła Ukrainę?”;
Wydawca: Wydawnictwo Bellona;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2011;
Liczba stron: 184;
Cena: 23,20 zł;
Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 4 sierpnia 2014 r.

Recenzja książki Kacpra Śledzińskiego „Zbaraż 1649”

1662„W tym czasie kiedy czeladź jak i towarzysze spod poważnych znaków kopali ramię w ramię nowe fortyfikacje, Chmielnicki zrozumiał, że trudno będzie szturmem zdobyć Zbaraż, postanowił rozpocząć regularne oblężenie. Otoczył więc obóz półkolem szańców baterii i taboru. Zajął drogi ku Załoźcom i Wiśniowcu, wsie: Stary Zbaraż, Bazarzyńce, Załuże oraz okoliczne wzgórza. Jednocześnie rozkazał zbudować kilkanaście machin oblężniczych zwanych hulajhorodynami lub hulajgrodami, a po polsku czołgami, z grubych drewien zrobione, na kołach pomykające się, między niemi we środku mosty dla przebywania fosy, drabiny dla włażenia na wał…”

Powyższy opis świetnie oddaje to, jak wyglądało oblężenie twierdzy zbaraskiej w 1649 roku podczas której starły się wojska dowodzone przez Jeremiego Wiśniowieckiego oraz Bohdana Chmielnickiego i samego chana krymskiego Islama III Gireja. Oblężenie Zbaraża jest jedną z największych batalii jakie rozegrały się w XVII wiecznej Europie. Przeważające wojska kozackie wspierane przez Tatarów próbowały za wszelką cenę zmusić Wiśniowieckiego do kapitulacji. Ten jednak stawiając twardy opór czekał na odsiecz króla polskiego Jana Kazimierza, wierząc, że jest w stanie utrzymać twierdzę mimo chorób, głodu i kończącej się amunicji.

Kacper Śledziński przedstawiając czytelnikowi to wydarzenie ujął w ramach pracy nie tylko kwestię samego oblężenia, ale także nakreślił tło wydarzeń przed bitwą, kwestię liczebności wojsk biorących udział w oblężeniu, dowódców i plany walczących stron. Niewątpliwie praca autora, który wprowadza czytelnikami w arkany bitwy, zyskała na tym. Śledziński ponadto pokazując niemoc Rzeczypospolitej podczas powstania Chmielnickiego ukazał nam „kolosa na glinianych nogach”, jakim była Polska w drugiej połowie XVII wieku. Do lamusa można odłożyć mocarstwową pozycję Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Minęły bowiem świetne zwycięstwa w wojnie moskiewskiej z lat 1632-1634, kampaniach kozackich 1637-1638 roku oraz zmagania z ordą 1644 roku. Powstanie kozackie pod wodzą Bohdana Chmielnickiego podkopało niezachwianą i stabilną pozycję mocarstwa, jakim była Rzeczpospolita.

Zbaraż zamiast okazać się wielkim sukcesem militarnym, mającym zmienić bieg wojny, zakończył się jedynie nietrwałym porozumieniem między walczącymi stronami. Autor dość trafnie ocenił, że wynik bitwy nikogo nie satysfakcjonował i tylko kwestią czasu było wznowienie walk, które spustoszyły ogromne połacie Rzeczypospolitej. Jak pisze Śledziński:

„Już w pierwszych dniach powstania hetman wielki koronny Mikołaj Potocki popełnił błędy, których skutki Rzeczpospolita miała odczuwać boleśnie przez najbliższe dwadzieścia lat…”

Niewątpliwie błędy polskich dowódców, zlekceważenie przeciwnika, niezachwiana wiara w potęgę Rzeczypospolitej, a także wszechwładna pozycja magnatów, prowadząca kraj do upadku była główną przyczyną klęski Polski w starciu z Chmielnickim i Tatarami. W publikacji poświęconej bitwie pod Zbarażem autor dość zgrabnie próbuje ukazać czytelnikom jakie znaczenie miała kampania Chmielnickiego w 1649 roku oraz jak wpłynęła na dalsze losy wojny. Śledziński jako zwycięzcę tej bitwy i całej kampanii wskazuje jednoznacznie na chana krymskiego. Polska dzięki ugodzie z Islamem III Girejem tylko oddaliła w czasie kolejne walki, a Chmielnicki z kolei poniósł porażkę w starciu ze swoim największym wrogiem – Wiśnowieckim. Chan krymski udowodnił zaś, że potrafi rozgrywać sprawy na swoja korzyść. Dla Kozaków był niezbędny, a więc jego brak uniemożliwiał Chmielnickiemu dalsze kampanie wojenne, zaś Polacy byli w stanie zrobić wszystko, aby odwieść go od sojuszu z Kozakami. W ten sposób, jak wskazuje autor zarówno Polacy, jak i Kozacy byli uzależnienie od decyzji chana, który w pełni wykorzystywał swą przewagę zarówno nad sojusznikami, jak i wrogami.

Publikacja „Zbaraż 1649” to wartościowy materiał źródłowy, zaopatrzony dodatkowo w cenną i dobrze zrobioną bibliografię. Dodatkowym atutem książki są mapy, ilustracje i szkice, zaś sama praca z serii „Historyczne Bitwy Bellony” to także uzupełnienie wiedzy na temat powstania Chmielnickiego i kampanii w 1649 roku.

Autor: Kacper Śledziński;
Tytuł: „Zbaraż 1649”;
Wydawca: Wydawnictwo Bellona;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2005-2014;
Liczba stron: 160;
Seria: Historyczne Bitwy Bellony;
Cena: 22,40 zł;
Więcej tutaj

Szczególnie Polecam!!!
Tomasz Sanecki;
Bytom, 7 lipca 2014 r.

Recenzja książki Leszka Podhorodeckiego „Chanat Krymski. Państwo koczowników na kresach Europy”

5966„Przez długie lata potęga Złotej Ordy złowieszczo ciążyła na losach ludów Europy Wschodniej, aż wreszcie przyszedł kres jej istnienia…”

„…Proces rozpadu Złotej Ordy postępował dalej. W okresie gdy rodziła się niepodległość Krymu, nad Wołgą powstawały dwa chanaty tatarskie… Między chanatami tatarskimi w Europie oraz Moskwą zaczynała się zacięta walka o spadek po Złotej Ordzie. Wybitną w niej rolę miało odegrać państwo Gerejów”

Chanat Krymski przez kilka stuleci stanowił jedno z najpoważniejszych zagrożeń w Europie nie tylko dla Moskwy, jak pokazuje powyższy cytat z kolejnej publikacji Leszka Podhorodeckiego, ale także dla Rzeczpospolitej i Habsburgów. Historię tego państwa, siejącego strach i przerażenie wśród narodów europejskich przedstawił jeden z najwybitniejszych polskich historyków i znawców Wschodu – Leszek Podhorodecki. Praca „Chanat Krymski. Państwo koczowników na kresach Europy” to dzieje Tatarów Krymskich i stworzonego przez nich państwa. Od powstania, przez szczyt potęgi, uzależnienie od Turcji, walki z Rzeczpospolitą i Moskwą po zmierzch krymskiej potęgi i upadek Chanatu Krymskiego. Tak pokrótce można przedstawić to, co ukazał Podhorodecki w swojej książce, będącej świetnym kompendium wiedzy nie tylko o Chanacie Krymskim, ale także prowadzonej przez niego polityki zagranicznej, wpływach w Europie Środkowo-Wschodniej, a także roli, jaką odegrał w historii Starego Kontynentu.

W polskiej świadomości do dziś, przede wszystkim w oparciu o historyczne opisy i filmy, funkcjonuje stereotyp Tatara jako bezwzględnego agresora, który łupił, palił i brał tysiące ludzi w jasyr. Czy tak faktycznie było? Kim byli Tatarzy, jak układały się stosunki polsko-tatarskie, jak to możliwie, że raz byli naszymi przyjaciółmi, by za chwilę stać się najpotężniejszych wrogiem? Na te pytania stara się odpowiedzieć Podhorodecki, który po raz kolejny dzięki świetnej narracji wciąga czytelnika z każdą kolejną stroną.

„Sojusz z Kozaczyzną wybawił Krym z ciężkiej opresji, w jakiej się znalazł w wyniku konfliktów wewnętrznych oraz zagrożenia ze strony Polski, Rosji i Kałmuków. Podniósł też znaczenie Chanatu na arenie międzynarodowej…”

„…Wystąpienie Ukrainy i Chanatu przeciw Rzeczpospolitej miało w myśl intencji Islama Gereja III i Sefera Gazi – doprowadzić do przywrócenia równowagi sił między Polską i Moskwą, naruszonej na korzyść Polski po zwycięstwach Batorego, Zygmunta III i Władysława IV. Politycy tatarscy nie przewidywali chyba, że rok 1648 zapoczątkuje aż tak radykalną zmianę układu sił w Europie Południowo – Wschodniej”

Ten kolejny z cytatów doskonale obrazuje, jaki wpływ miał Chanat Krymski na dzieje Europy. Jak pisze Podhorodecki było to bowiem państwo, które mogło zmienić europejski układ sił w danej chwili, co niejednokrotnie pokazywali Tatarzy w swojej historii. Jednak efekty ich polityki, jak wskazał autor, nie zawsze dawały takie rezultaty, na jakie oczekiwali przywódcy tatarscy. To właśnie prowadziło do nadmiernego osłabienia Rzeczpospolitej kosztem Państwa Moskiewskiego, który jak się okazało w dalekiej historii pogrzebało niepodległość Krymu.

Ten wątek dość ciekawie porusza właśnie Leszek Podhorodecki. W rozdziale „Koniec niepodległości” polski historyk ukazał, jak doszło do likwidacji niezależności Krymu i przyłączenia tego regionu do carskiej Rosji w 1783 roku. Jaka była tego przyczyna to również interesująco przedstawił autor, porównując upadek Krymu do upadku Rzeczpospolitej pisząc:

„Losy Krymu były w znacznym stopniu związane z losami Polski. Także dzieje Chanatu wykazują pewne podobieństwo do dziejów Polski. Oba kraje zgubiła w znacznym stopniu wewnętrzna anarchia, której rozsadnikiem byli wielcy feudałowie, przeciwni procesom centralizacji państwa i zwalczający wszelkie reformy mające na celu jego wzmocnienie. Silna Polska przez dwa wieki była gwarantem niepodległości Krymu, szachowała bowiem skutecznie potęgę Rosji. Konflikty między Polską i Rosja były zawsze wykorzystywane przez Gerejów we własnym interesie. Z chwilą gdy Rosja uzyskała zupełną przewagę nad Rzeczpospolitą i poddała ją swym wpływom, zabrakło siły zabezpieczającej Krym. Upadek potęgi tureckiej ostatecznie przesądził losy państwa Gerejów”

W książce autor interesująco opisał także kwestię osadnictwa tatarskiego na ziemiach polskich. Osiedlanie się Tatarów w Polsce, małżeństwa mieszane, służba nowej ojczyźnie, a także sprawa dzisiejszych stosunków polsko-tatarskich, to niewątpliwie ciekawostki dla wielu czytelników. Ilu Tatarów zamieszkuje dzisiejszą Polskę? Jak zachowali się podczas walki o odzyskanie niepodległości przez Rzeczpospolitą w 1918 roku? Jaki wreszcie miała wpływ okupacja hitlerowska na polskich Tatarów? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w pracy Leszka Podhorodeckiego.

Dodatkowo zamieszczone mapy, zdjęcia, a także bogate kalendarium i słownik ważniejszych postaci wzbogacają tą świetną publikację jednego z najwybitniejszych polskich historyków.

Autor: Leszek Podhorodecki;
Tytuł: „Chanat Krymski. Państwo koczowników na kresach Europy”
Wydawca: Wydawnictwo Bellona;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012;
Liczba stron: 424;
Cena: 31,20;
Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 30 czerwca 2014 r.

Recenzja książki Marka Koprowskiego „Wołyń. Prześladowania Polaków na sowieckiej Ukrainie. Część I”

514Wołyń to jeden z tych rejonów w Europie, który kojarzy się niestety Polakom z tragicznymi wydarzeniami. Wydarzeniami, które próbuje ukazać w swojej najnowszej publikacji Marek Koprowski „Wołyń. Prześladowania Polaków na sowieckiej Ukrainie. Część I”. Książka porusza nie tylko kwestie prześladowań Polaków, ale także: Wielkiego Głodu, kolektywizacji, zsyłek na Sybir i wszechobecnej nienawiści do mieszkających tam Polaków. Próby zniszczenia polskiej kultury i tożsamości przez Sowietów, krwawe rozprawy „banderowców” z polską ludnością do dziś są tematem, który na Wschodzie nie jest poruszany i stanowi niejako tabu.

Walka Polaków o swoje domy, tożsamość, kulturę i religię jest godna naśladowania. Wielu z naszych rodaków przepłaciło ją jednak życiem. Ci, którym się udało i przeżyli, mogli dzisiaj dać świadectwo tego, co widzieli. Obraz jaki wyłania się z tych opowieści jest przerażający. Wszechobecna bieda, walka o przetrwanie i przede wszystkim strach o losy własnej rodziny towarzyszyły Polakom na Wołyniu przez cały okres rządów Sowietów. Czytelnik wgłębiając się w publikację Koprowskiego odniesie wrażenie, że żadna polska rodzina na Wołyniu nie uszła represjom sowieckim! I tak też było. Deportacje, zsyłki, nieoczekiwane aresztowania, a także morderstwa popełniane na Polakach były chlebem powszednim tamtych czasów.

Świadczą o tym między innymi takie cytaty jak:

„Córka brata mojego ojca, Witalija Walentynowicza mieszkała w Polsce, i za to przestępstwo został on rozstrzelany w katowni GPU w Żytomierzu”

„Pierwszej zimy strasznie głodowaliśmy, nie mieliśmy co jeść. Panowały tak straszne mrozy, że zmarłych zawożono tylko na cmentarz do Litowocznego i składano, odkładając kopanie grobów do wiosny”

„Żona tego gospodarza, bardzo dobrego znajomego mego ojca, który często do nas przychodził, zaczęła gotować zmarłe dzieci, żeby ocalić od głodowej śmierci siebie, męża i dwie pozostałe pociechy. Takie przypadki ludożerstwa były na porządku dziennym”

„Dlaczego w dzień Bożego Narodzenia partyzanci bestialsko zamordowali Polaków z Jawnego? Nie wiadomo. Była to duża polska wieś. Może chcieli dać jej nauczkę albo wyciągnęli z domów gospodarzy, w oknach których zobaczyli np. bożonarodzeniową choinkę… …Nikomu nie zależy na wyjaśnieniu tragedii. Co kogo obchodzi los dziesięciu zarąbanych siekierami Polaków?…”

Praca Marka Koprowskiego jest niewątpliwie publikacją bardzo ważną dla zrozumienia wydarzeń, jakie rozegrały się w latach sowieckiego terroru. Autor dzięki relacjom naocznych świadków tamtych wydarzeń stworzył niejako reportaż o losach Polaków na Wołyniu pod rządami Sowietów. Dla Polaków dzisiaj ta pozycja książkowa to kolejna szansa zaznajomienia się z własną historią narodu. Jakie były losy naszych rodaków za granicą, co przeżywali pod rządami obcego państwa, jakie były ich bolączki i przede wszystkim, jak mocno tkwiło w nich poczucie polskości, do tego stopnia, że potrafili oddać życie za Polskę.

Książkę polecam nie tylko historykom ale każdemu, kto interesuje się losami naszego kraju i Polaków, którzy chcąc wyznawać swoją religię i przywiązanie do ojczyzny byli prześladowani. Historie opisane przez Koprowskiego są bolesne zarówno dla nas, jak i dla Ukraińców. Jednak mówiąc prawdę, możemy dzięki temu więcej zyskać. Ukrywając ją, godzimy się na to, jak z nami postępowano.

Marek Koprowski – pisarz, dziennikarz, reporter, od ponad dwudziestu lat zajmujący się problematyką wschodnią i losami Polaków na Wschodzie. Jako wysłannik kilku pism odbył ponad sto dwadzieścia wypraw – od Brześcia po Sachalin i Kamczatkę – odwiedzając wszystkie kraje na postsowieckim obszarze. Owocem tych wypraw jest kilkanaście książek oraz tysiące artykułów. Marek Koprowski jest laureatem nagrody „Polcul – Jerzy Boniecki Foundation” za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie.

Autor: Marek Koprowski;
Tytuł: „Wołyń. Prześladowania Polaków na sowieckiej Ukrainie. Część I”;
Wydawca: Wydawnictwo Replika;
Miejsce i rok wydania: Poznań 2014;
Liczba stron: 328;
Cena: 34,90 zł
Więcej tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki,
Bytom, 23 czerwca 2014 r.

Recenzja książki Seana McMeekina „Największa grabież w historii”

JAKBOLSZEWICYokladka145x205„Z czasem zdobyte przez bolszewików rezerwy złota miały umożliwić im sfinansowanie utworzenia potężnych i dobrze wyposażonych armii, dostatecznie silnych, aby zwalczyć wrogów wewnętrznych i zewnętrznych – lecz wiosną 1918 roku była to wciąż odległa perspektywa. Rozczarowani bankami, które nie dostarczyły oczekiwanej gotówki, bolszewicy postanowili teraz zająć się największym bogactwem Rosji – ludźmi”

Ten przerażający fragment książki Seana McMeekina „Największa grabież w historii” ukazuje czytelnikowi prawdziwy obraz bolszewików, którzy za wszelką cenę, próbując dojść do władzy i zrealizować swoje cele, nie liczyli się z nikim i z niczym. Grabieże, jakie miały miejsce w Rosji po upadku caratu i dojściu do władzy bolszewików można porównać z tym, co dokonywali naziści w czasie II wojny światowej. To, co robili hitlerowcy w Europie, grabiąc kosztowności w podbitych krajach zostało już wielokrotnie nagłośnione. Zupełnie inaczej wyglądało to w Rosji. O prowadzonych na masową skalę grabieżach, w czasach przejmowanie władzy przez bolszewików, w dzisiejszej Rosji nie mówi się wcale. Można powiedzieć, że jest to temat tabu, którego nikt nie chce poruszyć, ani rozliczyć.

Zrobił to jednak Sean McMeekin, który w swojej publikacji ukazał cały mechanizm grabieży prowadzonej przez bolszewików. Grabieży, która z jednej strony pozwoliła im przeżyć i stworzyć armię do pokonania tzw. „Białych”, a także umożliwiła pochód wojsk sowieckich na Zachód Europy, zaś z drugiej doprowadziła kraj praktycznie na skraj bankructwa. Jednak w tym miejscu należy zadać sobie pytanie. Jeśli gospodarka i stan finansów Rosji były w stanie całkowitego rozkładu, więc jak udało się bolszewikom, mimo wrogów wewnętrznych i zewnętrznych utrzymać się przy władzy? To pytanie niewątpliwie spędza sen z powiek wielu historykom. Odpowiedź znalazł jednak autor książki. Dla mnie była ona w pełni satysfakcjonująca.

Sean McMeekin podzielił swoją pracę na dwie części. Pierwszą poświęcił grabieży majątku państwowego i prywatnego prowadzonego na nieograniczoną skalę. Banki, cerkwie i przede wszystkim ludzie. To oni padli ofiarą łupieżców, którzy doprowadzili do niezliczonej liczby ludzkich tragedii. Drugą część książki historyk poświęcił „przemytowi” do krajów Europy Zachodniej, a przede wszystkim Szwecji, państwowego kapitału. Jak pisze Sean McMeekin:

„Latem 1918 roku ogółem kilkaset milionów rubli przetransportowano z Rosji do Sztokholmu. Obserwatorzy szacują ostrożnie, że wysłano co najmniej 200 milionów, zdaniem innych ogólna kwota aż pół miliarda nie byłaby przesadą”

Jaka była więc główna przyczyna prowadzonych przez bolszewików grabieży? To pytanie jest kluczem do zrozumienia publikacji amerykańskiego historyka Seana McMeekina. Jak pisze autor publikacji:

„W warunkach gospodarki, która nie wytwarzała  niczego nadającego się na eksport, bolszewicy, inaczej niż nazistowskie Niemcy, musieli sprowadzać nieomal wszystko, czego potrzebowała ich machina wojenna. Wojna kosztuje, a bolszewicy w latach 1917-1920 toczyli wiele różnych wojen – z białymi, z Polakami, z Finami, czasem z Niemcami oraz rzecz jasna z siłami ekspedycyjnymi sprzymierzonych z Ameryki, Francji, Wielkiej Brytanii i Japonii”

Wojny i walka o władzę po upadku caratu w Rosji wyniszczały kraj nie tylko z powodu wojny domowej, ale także w związku z nieograniczonym rabunkiem i wywozem złota, rubli i kosztowności poza granice Rosji. Nieoczekiwanie po krwawej wojnie domowej z „Białymi” i klęsce w wojnie z Polską w 1920 roku do Rosji Radzieckiej uśmiechnęło się jednak szczęście. Sowiecko-brytyjski układ handlowy z 1921 roku, a przede wszystkim traktat z Rapallo uratowały nie tylko gospodarkę Rosji, ale samym bolszewików. Rosja bowiem potrzebowała wsparcia Zachodu, zaś Zachód potrzebował Rosji. Dość dobrze układ pomiędzy Rosją a Niemcami określił autor publikacji pisząc:

„W Rapallo objawiła się dojrzałość sowieckiego reżimu. Historia małżeństwa z rozsądku zawartego między rządem niemieckim a zbieraniną konspirujących rewolucjonistów zatoczyła pełne koło i bolszewicy zostali przez swych wcześniejszych dobroczyńców z Berlina uznani za suwerennie równych, a co ciekawe, traktowano ich z wielkim respektem, niczym wyższych rangą”

Ten cytat w pełni potwierdza, jak odtwarzane były wzajemne relacje między dawnymi wrogami. Autor publikacji w rozdziale poświęconym kwestii traktatu z Rapallo dość jasno wskazuje także, jaką obłudną politykę prowadził premier Wielkiej Brytanii – Lloyd George, który jak pisze Sean McMeekin:

„Zezwalając jednakże na bolszewickie pranie zrabowanego podczas rewolucji i wojny domowej narodowego dziedzictwa Rosji, a potem formalnie ten proceder sankcjonując, Lloyd George praktycznie zdradził zachodnie przymierze za cenę doraźnej stymulacji brytyjskich branż górniczej i tekstylnej. Tym samym brytyjski premier wyrzekł się możliwości jakiegokolwiek prawnego i finansowego wpływu, jaki cywilizowane mocarstwa zachodnie mogły mieć na Kreml, i doprowadził do tego, że bolszewicy nie musieli nigdy zdobywać się na nic więcej niż puste obietnicy, iż spłacą wszystkich, których ograbili”

Polityka zachodnich mocarstw, przede wszystkim Francji i Wielkiej Brytanii, wobec Rosji nie odniosła spodziewanych skutków. Widać to było szczególnie w latach trzydziestych XX wieku. Rosja wciąż traktowana jako państwo drugiej kategorii została pchnięta przez Zachód w objęcia hitlerowskich Niemiec. Niewątpliwie publikacja Seana McMeekina to próba ukazania nie tylko, jak bolszewicy grabili własny kraj, kto im w tym pomagał i za jaką cenę, ale także jak Zachód odnosił się do bolszewickiej Rosji i jakie czerpał korzyści z nielegalnego wywozu rosyjskiego złota. Na te pytania znajdziemy odpowiedź w pracy McMeekina, która z pewnością zainteresuje nie tylko historyków i znawców Rosji.

Sean McMeekin wykłada stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Bilkent w Ankarze. Jest autorem takich książek jak Ekspres Berlin-Bagdad. Kajzer, islam i imperium osmańskie, wydana w polskim przekładzie przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Autor: Sean McMeekin;

Tytuł: „Największa grabież w historii”;

Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego;

Miejsce i rok wydania: Kraków 2013;

Liczba stron: 343;

Cena: 41,39 zł;

Więcej tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki,

Bytom, 23 czerwca 2014 r.