Recenzja książki Blaina Taylora „Inżynierowie – tajna armia – Hitlera”

Katalog2014.inddAdolf Hitler mógł rozpocząć wojnę dzięki przekształceniu całej gospodarki na potrzeby wojenne. Kopalnie, huty, fabryki, wszystkie surowce przeznaczano na rzecz rozbudowy armii: Wehrmachtu, Luftwaffe oraz Kriegsmarine. To jednak było za mało. Hitler potrzebował ludzi, którzy umiejętnie pokierowaliby całą machiną przemysłu wojennego przygotowując III Rzeszę Niemiecką do wojny. I znalazł ich w osobach Fritza Todta oraz Alberta Speera. Pierwszy z nich będący twórcą niemieckich autostrad /Reichsautobahn/, a także tzw. Linii Zygfryda zginął w 1942 roku w katastrofie lotniczej. Zastąpił go wówczas drugi z wymienionych „architektów Hitlera” Albert Speer. To on kontynuował dzieło Todta, zwiększając między innymi produkcję wojenną, mimo iż Niemcy nieustannie były bombardowane przez aliancie samoloty. Obu „architektom Hitlera” bez których III Rzesza nie mogłaby tak długo prowadzić wojny poświęcił publikację amerykański dziennikarz i producent programów radiowych i telewizyjnych Blain Taylor.

Czytaj dalej

Recenzja książki Christophera Ailsby „Waffen – SS. Piekło na froncie wschodnim”

foto1Fanatyczne oddanie, ślepe posłuszeństwo wobec przełożonych, wierność zasadom oraz pogarda dla śmierci. To cechy oddziałów Waffen – SS, które wykorzystywały je do niewyobrażalnych zbrodni popełnianych głównie na Wschodzie, a zwłaszcza podczas kampanii rosyjskiej, począwszy od 1941 roku. Temat ten poruszył w swojej publikacji Christopher Ailsby, który ukazał cały system nienawiści w jakim działały oddziały Waffen – SS. Opisy zbrodni dokonywanych przez te jednostki są przerażające, jednak autor książki ukazując je czytelnikowi, chciał pokazać do czego zdolny jest człowiek fanatycznie zapatrzony w zbrodniczą ideologię.

Czytaj dalej

Recenzja książki Krzysztofa Krzyżanowskiego „Skarb Generała”

„Sprawą Szczeliny zajmowałem się dwa długie lata. Osoby, którym relacjonowałem fragmenty moich ustaleń, reagowały na nie wzruszeniem ramion, niedowierzaniem pomieszanym z prawdziwym zawodem albo zaskoczeniem. Nie wszyscy lubią, kiedy z piedestału spada pomnik legendy i kiedy w pył sypią się romantyczne historie o skarbach i bogactwach. Przez cały czas pracy nad książką byłem jednak wierny swojemu prywatnemu przekonaniu, które od dawna wyznają. Prawda jest zawsze najciekawsza. Będę szczęśliwy, jeśli opisana przeze mnie historia Szczeliny będzie przekazywana dalej w prawdziwej wersji”

W opisie publikacji, która znajduje się na okładce książki oraz na stronie Wydawnictwa Technol tutaj jest informacja, że książka ta wstrząśnie środowiskiem eksploracyjnym oraz wszystkimi pasjonatami skarbów. I to jest sedno publikacji Krzysztofa Krzyżanowskiego. Ja uważam, że wstrząsnęła nie tylko ww. środowiskiem, ale także historykami. Jako historyk po tej publikacji, w której autor obnażył sprawę „Szczeliny Jeleniogórskiej” nie mam już wątpliwości, że wiele informacji, artykułów, relacji dotyczących ukrytych skarbów, złotego pociągi czy innych miejsc, gdzie naziści mieli ukrywać ogromne skarby jest wyssana z palca!

Czytaj dalej

Recenzja książki Volkera Koopa „Bormann. Pierwszy po bestii”

Martin Bormann przez cały czas rządów Adolfa Hitlera pozostawała w jego cieniu. Nie przemawiał na wiecach, szerokiej opinii publicznej był mniej znany niż Goebbels, Himmler, Göring czy Hess, a jednak mimo to, właśnie on zyskał ogromny wpływ na Hitlera. Był jednym z najbardziej znienawidzonych funkcjonariuszy nazistowskich, budził strach wśród swoich współpracowników, a także mawiano o nim, że jest człowiekiem od brudnej roboty. W jaki sposób Martin Bormann skupił w swoim ręku tak wielką władzę, że nawet Himmler i Göring obawiali się, aby nie użył jej przeciwko nim. Czy sekretarz Hitlera miał tajemną wiedzę o wszystkim prominentnych działaczach nazistowskich? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Volker Koop, wybitny niemiecki publicysta i autor kilkudziesięciu książek poświęconych historii Niemiec.

„Bormann pragnął władzy i używał jej, aby dać upust swoim osobistym antypatiom i na przykład prowadzić walkę z Kościołami. Cenę za jego dążenie do władzy płacili ludzie w Niemczech oraz opanowanych i okupowanych przez Niemcy krajach – dlatego współczucie lub choćby sympatia dla Bormanna byłyby zupełnie nie na miejscu”

Czytaj dalej

Recenzja książki Stanisława Kalińskiego „Bolimów 1915”

Bolimów dość często porównywany jest do belgijskiego Ypres, gdzie na froncie zachodnim Niemcy użyli podczas I wojny światowej gazów bojów. Pod Bolimowem /dzisiaj wieś w województwie łódzkim, w powiecie skierniewickim/ Niemcy również użyli wobec rosyjskich wojsk gazów bojowych. Miejscowość ta głównie jest znana z walk prowadzonych od grudnia 1914 roku do lipca 1915 roku przez jednostki 9 armii niemieckiej, która toczyła boje z 1,2 oraz 5 armiom rosyjskim.

Bitwie tej poświęcił swoją publikację Stanisław Kaliński, który w swojej książce podejmuje nie tylko temat samej bitwy pod Bolimowej, ale także kwestie przygotowań niemieckich do walk na froncie wschodnim i jej skutki. Autor podjął także sprawę obaw dowództwa niemieckiego, dla którego ewentualne uderzenie wojsk rosyjskich na Śląsk oznaczałoby poważne konsekwencje. W dalszej części książki Kaliński odnosi się już do samej bitwy, gdzie w rozdziale „31 stycznia 1915. Bitwa na wyniszczenie” przedstawił nie tylko użycie przez Niemców gazów bojowych, ale także ciężkie walki w rejonie wsi, gdzie obie strony poniosły poważne straty w ludziach próbując osiągnąć zamierzone cele.

Czytaj dalej

Recenzja książki Henrika O. Lunde „Dynastia wojowników. Wojny Szwecji 1611 – 1721”

Szwecja w XVII i na początku XVIII wieku stanowiła mocarstwo europejskie, które decydowało o losach Starego Kontynentu. W tym okresie Imperium Szwedzkim rządziło dwóch największych w historii tego kraju wojowników – Gustaw Adolf i Karol XII. Zarówno jeden, jak i drugi zginęli na polu walki, gdzie spędzili większość swojego życia. Zanim jednak dokonali swojego żywota spustoszyli i podbili pół Europy Środkowo – Wschodniej i Wschodniej, a także osiągnęli sukcesy na terenie dzisiejszych Niemiec. Okres dynastii wojowników od 1611 do 1721 roku opisał pochodzący z Norwegii oficer armii Stanów Zjednoczonych Henrik O. Lunde. Jego praca to szczegółowa i dogłębna analiza Państwa Szwedzkiego w okresie największej świetności, kiedy Morze Bałtyckie praktycznie stało się „morzem wewnętrznym” tego imperium. O książce Henrika Lunde po jej przeczytaniu mogę powiedzieć jedno – rewelacyjna publikacja, która dla historyków interesujących się dziejami XVII i XVIII-wiecznej Europy jest obowiązkowa!

W swojej publikacji norweski pisarz zwraca szczególną uwagę na prowadzone wojny i bitwy, w których szwedzkie wojska odnosiły wspaniałe zwycięstwa. Nie zabrakło jednak także dotkliwych porażek, jak Kircholm w 1605 roku, Kłuszyn w 1610 roku czy Połtawa w 1709 roku, którą można uważać za początek upadku wielkiej Szwecji. Początek pracy Henrika Lunde to jednak przybliżenie kształtu Szwecji, jej ustroju, panujących i związków z Danią oraz Norwegią. Dalej autor przechodzi już do prowadzonych na początku XVII wieku konfliktów z Polską, z którą szwedzcy władcy walczyli aż do początku XVIII wieku. Lunde nie zapomniał także wspomnieć o reformach, jakie przeprowadzali szwedzcy królowie, zwłaszcza Gustaw Adolf. Jego taktyka, udoskonalenie stosowania broni, armat i wykorzystania kawalerii zmieniły niejednokrotnie bieg historii Europy. Co ważne, Lunde zauważa słusznie, że szwedzcy władcy potrafili wykorzystać odpowiedni moment, aby włączyć się w bieg najważniejszych wydarzeń. Tak było w przypadku wojny trzydziestoletniej. Gustaw Adolf wykorzystując niepowodzenie duńskiego króla Chrystiana IV, pobitego przez wojska ligi katolickiej, skorzystał z okazji i stał się obrońcom protestantyzmu, aktywnie włączając się do wojny, która pochłonęła miliony ofiar w Europie. I mimo że Gustaw Adolf zginął pod Lützen w 1632 roku, wojna ta i zwycięstwa szwedzkie przyczyniły się do wzrostu potęgi tego państwa, będącego od tej pory mocarstwem europejskim. Autor zauważa jeszcze jeden, bardzo istotny fakt. Szwecja mająca w chwili rozpoczęcia wojny trzydziestoletniej 1,3 do 1,5 mln ludności potrafiła nie tylko wystawić wielką armię, ale także ją utrzymać. W myśl sentencji Gustawa Adolfa „wojna powinna się sama finansować”, Szwedzi potrafili utrzymać swoją armię, zaciągnąć najemników, wyżywić ich, uzbroić dzięki kontrybucjom ściąganym od podbitych krajów i miast. To umożliwiło tak długotrwałe prowadzenie wojny, który zakończyła się dla Szwedów wielkim zwycięstwem.

Czytaj dalej

Recenzja książki Davida G. Williamsona „Zdradzona Polska. Napaść Niemiec i Związku Sowieckiego na Polskę w 1939 roku”

Publikacje brytyjskich historyków dotyczące historii naszego kraju, a zwłaszcza okresu II wojny światowej, są zawsze warte uwagi. Przede wszystkim czytając je dowiadujemy się, jak postrzegają naszą historię oraz czy potrafią zauważyć błędy, jakie ich kraj popełnił w stosunku do Polski. Taka jest właśnie praca Davida G. Williamsona, który potrafi nie tylko spostrzec, że Wielka Brytania gwarantując Polsce niepodległość, tak naprawdę próbowała zastraszyć Hitlera, ale także wytknąć nam, że popełniliśmy sami wiele błędów, które przyczyniły się do naszej klęski.

Główną częścią publikacji brytyjskiego historyka jest opis kampanii w Polsce we wrześniu 1939 roku. Autor opisał nie tylko działania wojsk niemieckich, ale skupił się także na agresji Związku Radzieckiego 17 września 1939 roku. Zanim jednak Williamson przeszedł do szczegółowego opisu kampanii wrześniowej, a w tym między innymi: prowokacji gliwickiej, obrony Westerplatte, bitwy nad Bzurą, oblężenia Warszawy i napaści Armii Czerwonej, przedstawił tło wydarzeń, które doprowadziły do klęski II Rzeczypospolitej. W rozdziale tym David Williamson ukazał czytelnikowi nie tylko jak doszło do powstania niepodległej Polski po 123. latach niewoli, ale także jaka była jej ówczesna pozycja w Europie na początku lat dwudziestych XX wieku oraz wrogów nowego państwa polskiego. Autor odniósł się również do nawiązania stosunków nie tylko politycznych, ale też i gospodarczych między Niemcami a ZSRR, rozwojem sił zbrojnych w Niemczech, Związku Radzieckim i Polsce, a także pierwszymi agresywnymi posunięciami III Rzeszy Niemieckiej, nic niewartym gwarancjom brytyjskim i francuskim dla Polski oraz przygotowaniom hitlerowskich Niemiec do ataku na Polskę we wrześniu 1939 roku.

Czytaj dalej

Jeden z symboli Bytomia – kościół pw. Świętej Trójcy

Archiwalne zdjęcie kościoła pw. Świętej Trójcy /lata 90. XX wieku/, źródło www.kuria.gliwice.pl

Rozwój przemysłowy Bytomia pod koniec XIX wieku oraz idący za tym gwałtowny wzrost liczby ludności w mieście spowodował, że coraz częściej zaczęły pojawiać się propozycje, aby wybudować nowy kościół. Wprawdzie istniał dość duży kościół w centrum miasta pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, a także cmentarna kaplica Świętej Małgorzaty oraz pozostały po szpitalu bożogrobowców kościół Świętego Ducha, jednak w rozrastającym się Bytomiu, gdzie stale wzrastała liczba wiernych to nie wystarczało. Władze kościelne widząc ten problem rozpoczęły starania o budowę nowego kościoła, który miał stanąć w miejscu zlikwidowanej kaplicy pod wezwaniem Świętej Trójcy.

Decyzja o budowie nowej świątyni zapadła w 1871 roku. II połowa XIX wieku była w Niemczech okresem walki państwa z kościołem w ramach tzw. Kulturkampfu, co znacznie utrudniło starania władz kościelnych o uzyskanie pozwolenia na budowę kościoła. Do pierwszych prac budowlanych przy nowej świątyni przystąpiono dopiero w 1880 roku, zaś wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę kościoła nastąpiło 21 maja 1883 roku. W rok później stały już mury nowego kościoła, a w 1885 roku zakończono prace przy sklepieniach oraz powstała plebania. Budowę kościoła ostatecznie ukończono na początku 1886 roku, zaś 20 czerwca 1886 roku ksiądz biskup sufragan wrocławski Hermann Gleich dokonał uroczystej konsekracji kościoła pw. Świętej Trójcy.

Czytaj dalej

Recenzja książki Petera Fritsche „Życie i śmierć w Trzeciej Rzeszy”

„Naziści postrzegali życie polityczne w nieskomplikowanych kategoriach darwinizmu społecznego, czyli jako nieustanną walkę pomiędzy narodami”

„Życie i śmierć były zatem w Trzeciej Rzeszy ściśle ze sobą powiązane. Metody, jakimi nazizm promował ideał niemieckiego życia, związane były również w sposób nierozerwalny z jego przekonaniem, że w 1918 roku Niemcy cudem tylko uniknęły śmierci. Naziści siali więc wśród swych wrogów takie same spustoszenia, jakie w ich wyobraźni czekały samych Niemców”

„Życie i śmierć były zatem w Trzeciej Rzeszy ściśle ze sobą powiązane” – tak widzi to autor niniejszej książki Peter Fritsch, który już we wstępie stara się odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: Co skłoniło miliony Niemców do przyjęcia nowej ideologii, która dała im poczucie potęgi, a zarazem doprowadziła do ich całkowitej kontroli, a na końcu sprowadziła na nich zagładę? Odpowiedź, jakiej udziela autor pracy jest wszystkim znana. To oczywiście poczucie osobistej tragedii dla każdego Niemca po klęsce w 1918 roku, ale także dramatyczna sytuacja gospodarcza Republiki Weimarskiej na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Zwykli obywatele nie mający pracy, pieniędzy na zakup podstawowych środków do życia z coraz większą ochotą popierali nazistów, którzy obiecali im nie tylko pracę i chleb, ale przede wszystkim przywrócenie należnego miejsca Niemcom w Europie.

Czytaj dalej

Recenzja książki Romualda Owczarka „Zapomniane fabryki zbrojeniowe Hitlera”

II wojna światowa pełna jest tajemnic i zagadek związanych z tajemniczymi podziemiami, sekretnymi broniami czy tajnymi operacjami, które miały zmienić bieg wojny. Coraz częściej na jaw wychodzą jednak kolejne tajemnice III Rzeszy Niemieckiej, a dotyczące fabryk i zakładów zbrojeniowych, dzięki którym Adolf Hitler miał wygrać wojnę. Wśród nich nie brakuje fabryk, które umieszczono na Dolnym Śląsku, a mających niebagatelne znaczenie dla gospodarki III Rzeszy i prowadzonej na wielu frontach wojny przez nazistowskie Niemcy.

Temat zapomnianych i tajemniczych fabryk zbrojeniowych Hitlera został w szczegółowy sposób opisany przez Romualda Owczarka. Ten pasjonat historii podjął się opisania nieznanych faktów dotyczących fabryk, które hitlerowcy umieszczali na Dolnym Śląsku. Jak słusznie zauważył autor wobec nasilających się nalotów aliantów na fabryki zbrojeniowe III Rzeszy, najwyżsi dostojnicy Rzeszy Niemieckiej, w tym Adolf Hitler zmuszeni zostali do podjęcia decyzji o przeniesieniu części produkcji w rejony nienarażone na bombardowania. Za jeden z takich obszarów niemieckie dowództwo uznało właśnie Dolny Śląsk.

Czytaj dalej

Recenzja książki Józefa Makowskiego „Uciekinier”

prod956img1443533242„Dla historyka wspomnienia Józefa Makowskiego okazują się cenne ze względu na wyjątkowość losu bohatera, a przy tym detaliczność zapisu(…)

(…)Autor zdecydował się opisać nie najbardziej traumatyczne doświadczenia z getta i Treblinki, lecz późniejsze, zaskakujące okoliczności, w jakich udało mu się wraz z przyjacielem przeżyć dwa ostatnie lata okupacji – w ukryciu wśród Niemców jako polski, najemny pracownik cywilnych służb lotniczych.

Historia Józefa Makowskiego, polskiego Żyda, który przeżył wojnę ukrywając się wśród Niemców mogłaby posłużyć za scenariusz filmu. Ukrywając się w mundurze Wehrmachtu, korzystając z niemieckich hoteli, kartek na żywność, a także restauracji „nur für Deutsche” znalazł się w samym centrum wydarzeń, wśród ludzi, którzy przesiąknięci ideologią nazizmu nienawidzili Żydów. A mimo to udało mu się nie tylko wśród nich żyć, ale dotrwać do końca wojny. Wspomnienia Józefa Makowskiego zostały już wydane, między innymi dwukrotnie w latach sześćdziesiątych XX wieku pod tytułem „Wehrmachtgefolge”. W tym roku na ponowne wydanie książki Makowskiego zdecydowało się Wydawnictwo PWN wraz z Ośrodkiem „Karta”. Dzięki temu kolejne pokolenie czytelników może poznać losy człowieka, który ukrywając się w obcym mundurze zdołał przeżyć koszmar wojny.

Czytaj dalej

Recenzja książki pod redakcją Philipa Cooke`a i Bena H. Shepherda „Ruch Oporu w Europie 1939 – 1945”

8115II wojna światowa to nie tylko wielkie operacje militarne, bitwy, a także zmieniająca się technika wojenna i powstające nowe rodzaje broni. To także potężny ruch oporu, który narodził się w podbitych przez nazistowskie Niemcy Europie. Największą organizacją podziemną, która prowadziła wojnę z okupantem była oczywiście Armia Krajowa, która stworzyła podziemne państwo skutecznie walczące z nazistowskim zaborcą. Jednak w książce dwóch brytyjskich historyków został uwzględniony nie tylko ruch oporu w okupowanej Polsce, ale także w kilku innych państwach. Philip Cooke i Ben H. Shepherd podejmując temat walki przeciwko niemieckiemu okupantowi starają się nie tylko przybliżyć tą walkę w poszczególnych krajach, ale pokazać, że ruch oporu był czymś więcej niż tylko czwartym rodzajem sił zbrojnych (po wojskach lądowych, marynarce wojennej i lotnictwie). Autorzy próbują dowieść, że ruch oporu rozwinął się w drugi konflikt, równolegle toczony z nazistowskimi Niemcami, które oprócz otwartej walki na Wschodzie i Zachodzie, musiały także zmierzyć się z podziemnymi organizacjami, dającymi swe znaki na tyłach.

Publikacja została podzielona na 11 rozdziałów, w których omówione zostały poszczególne kraje i regiony, gdzie utworzony został ruch oporu. Wśród wymienionych są: Belgia, Czechy, Francja, Grecja, Włochy, Holandia, Polska, Skandynawia, Związek Radziecki i Jugosławia. Najpierw, zanim jednak poszczególni autorzy przeszli do omówienia działań partyzanckich, w rozdziale „Piąta kolumna, czwarty rodzaj sił zbrojnych, trzecie zadanie czy drugi konflikt?” Evan Mawdsley pokazuje, jaki wpływ i znaczenie dla toczącej się wojny w Europie miał ruch partyzancki. Najpierw jednak Mawdsley próbuje uwidocznić czytelnikowi, że wraz z sukcesami Wehrmachtu w Europie sytuacja Wielkiej Brytanii – jednego ze zwycięzców II wojny światowej, w 1940 roku wyglądała katastrofalnie, pisząc:

„Patrząc z perspektywy zwycięstwa aliantów w 1945 roku trudno sobie nawet wyobrazić, jak rozpaczliwie wyglądała sytuacja Wielkiej Brytanii pięć lat wcześniej, czyli latem 1940 roku. Francja upadła, Włochy przyłączyły się do wojny, zagrażając brytyjskiej pozycji w rejonie Morza Śródziemnego. Nieuchronnie wydawały się bombardowania samej Wielkiej Brytanii, a nawet inwazja na nią”

Czytaj dalej

Recenzja książki Williama Stevensona „Vera Atkins. Kobieta szpieg”

560„Vera Atkins była wspaniałą i skuteczną przywódczynią elitarnej grupy, która po kryjomu walczyła przeciwko nazistom w okupowanej Europie po upadku Francji w 1940 r.”

„Całe życie Vera toczyła nieustanną walkę z biurokratami i dowódcami wojskowymi, którzy nie popierali brudnych działań SOE /Kierownictwa Operacji Specjalnych/. Stale szamotała się z SIS /Secret Intelligence Service/, której siatki europejskie zostały skompromitowane przez Niemców, porywających jej agentów. Niektórzy dygnitarzy SIS naprawdę zaangażowali się w zniszczenie SOE”

Historia Very Marii Rosenberg /Very Atkins/ to nie tylko walka z okupantem niemieckim w czasie II wojny światowej, ale także biurokratyczną machiną, która próbowała zniszczyć to, co tworzyli brytyjscy agenci przez wiele lat. Siatki szpiegowskie, szkolenia agentów, tajne operacje, a także wywiad zakrojony na szeroką skalę. Tak w skrócie można powiedzieć o Verze Atkins, która wykorzystując znajomość kilku języków obcych, swoje życie poświęciła dla pracy wywiadowczej przeciwko nazistowskim Niemcom.

Czytaj dalej

Recenzja książki Joe J. Heydeckera i Johannesa Leeba „Proces norymberski. Trzecia Rzesza przed sądem”

proces„Chcielibyśmy jasno stwierdzić, że nie zamierzamy obwiniać narodu niemieckiego. Gdyby szerokie rzesze narodu niemieckiego chętnie przyjęły program partii narodowosocjalistycznej, niepotrzebne byłyby S.A., niepotrzebne byłyby również obozy koncentracyjne i gestapo. Te słowa wypowiedział główny oskarżyciel amerykański Robert H. Jackson w. czasie otwarcia procesu przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze w 1945 roku. Autorzy zgadzają się z nim z tym punkcie”

Proces zbrodniarzy niemieckich, który miał miejsce w Norymberdze od 20 listopada 1945 roku do 1 października 1946 roku był wydarzeniem, jakiego świat jeszcze nie widział. Po raz pierwszy na ławie oskarżonych zasiedli ludzie odpowiedzialni za wywołanie największego w dziejach ludzkości konfliktu. Do dziś jednak wzbudza kontrowersje fakt, że pokonanych sądzili zwycięzcy, wśród których byli przecież Rosjanie. To przecież Związek Radziecki 23 sierpnia 1939 roku zawarł z III Rzeszą Niemiecką tajny traktat o podziale Polski i jej czwartym rozbiorze. Uwagę na to wydarzenie zwracali oskarżeni, jednak obecność na sali oskarżycieli radzieckich spowodowała, że temat ten został dość szybko zakończony.

Książka Joe J. Heydeckera i Johannesa Leeba to nie tylko relacja z procesu największych zbrodniarzy niemieckich, ale także próba odpowiedzi na pytanie: Co pozostało do czasów współczesnych z procesu norymberskiego oraz czy ludzkość wyciągnęła wnioski z okrutnych czasów II wojny światowej? Autorzy książki uwypuklili sylwetki największych zbrodniarzy wojennych – Göringa, Speera, Ribbentropa, Keitla, Jodla oraz innych nazistowskich polityków, którzy w latach trzydziestych XX wieku rozpoczęli terroryzować Europę i świat.

Czytaj dalej