Recenzja książki pod redakcją Philipa Cooke`a i Bena H. Shepherda „Ruch Oporu w Europie 1939 – 1945”

8115II wojna światowa to nie tylko wielkie operacje militarne, bitwy, a także zmieniająca się technika wojenna i powstające nowe rodzaje broni. To także potężny ruch oporu, który narodził się w podbitych przez nazistowskie Niemcy Europie. Największą organizacją podziemną, która prowadziła wojnę z okupantem była oczywiście Armia Krajowa, która stworzyła podziemne państwo skutecznie walczące z nazistowskim zaborcą. Jednak w książce dwóch brytyjskich historyków został uwzględniony nie tylko ruch oporu w okupowanej Polsce, ale także w kilku innych państwach. Philip Cooke i Ben H. Shepherd podejmując temat walki przeciwko niemieckiemu okupantowi starają się nie tylko przybliżyć tą walkę w poszczególnych krajach, ale pokazać, że ruch oporu był czymś więcej niż tylko czwartym rodzajem sił zbrojnych (po wojskach lądowych, marynarce wojennej i lotnictwie). Autorzy próbują dowieść, że ruch oporu rozwinął się w drugi konflikt, równolegle toczony z nazistowskimi Niemcami, które oprócz otwartej walki na Wschodzie i Zachodzie, musiały także zmierzyć się z podziemnymi organizacjami, dającymi swe znaki na tyłach.

Publikacja została podzielona na 11 rozdziałów, w których omówione zostały poszczególne kraje i regiony, gdzie utworzony został ruch oporu. Wśród wymienionych są: Belgia, Czechy, Francja, Grecja, Włochy, Holandia, Polska, Skandynawia, Związek Radziecki i Jugosławia. Najpierw, zanim jednak poszczególni autorzy przeszli do omówienia działań partyzanckich, w rozdziale „Piąta kolumna, czwarty rodzaj sił zbrojnych, trzecie zadanie czy drugi konflikt?” Evan Mawdsley pokazuje, jaki wpływ i znaczenie dla toczącej się wojny w Europie miał ruch partyzancki. Najpierw jednak Mawdsley próbuje uwidocznić czytelnikowi, że wraz z sukcesami Wehrmachtu w Europie sytuacja Wielkiej Brytanii – jednego ze zwycięzców II wojny światowej, w 1940 roku wyglądała katastrofalnie, pisząc:

„Patrząc z perspektywy zwycięstwa aliantów w 1945 roku trudno sobie nawet wyobrazić, jak rozpaczliwie wyglądała sytuacja Wielkiej Brytanii pięć lat wcześniej, czyli latem 1940 roku. Francja upadła, Włochy przyłączyły się do wojny, zagrażając brytyjskiej pozycji w rejonie Morza Śródziemnego. Nieuchronnie wydawały się bombardowania samej Wielkiej Brytanii, a nawet inwazja na nią”

Czytaj dalej

Recenzja książki Wolfganga Froese „Historia państw i narodów Morza Bałtyckiego”

historia-pastw-i-narodw-morza-batyckiego_5140„Wiele wydarzeń lub procesów o randze powszechnodziejowej wzięło początek właśnie tutaj. To znad Bałtyku wyruszyły germańskie plemiona, które doprowadziły do upadku imperium rzymskiego. Morze Bałtyckie było też od czasów wikingów najważniejszą platformą handlu między Wschodem za Zachodem, a przez prawie pół tysiąca lat stanowiło geograficzne centrum aktywności Hanzy, najlepiej zorganizowanej wspólnoty gospodarczej wszystkich czasów. W regionie nadbałtyckim narodziło się wreszcie kilka mocarstw, które współokreślały bieg dziejów Europy: Szwecja w XVII oraz Prusy i Rosja w XVIII w.”

„W europejskiej świadomości historycznej obszar nadbałtycki zajmuje jednak niezbyt poczesne miejsce”

Jak widać po przytoczonych cytatach rejon Morza Bałtyckiego z jednej strony w dziejach Europy odegrał kluczowe znaczenie, zaś w z drugiej przez wielu, nawet historyków, jest traktowany po macoszemu. Dzięki publikacji niemieckiego historyka Wolfganga Froesego przynajmniej częściowo znaczenie i rola Morza Bałtyckiego została tutaj docenione. Częściowo dlatego, że w książce Froesego bardzo mało autor poświęcił roli Polski, która przecież była krajem, dla którego dostęp do Morza Bałtyckiego miał zawsze kluczowe znaczenie. Ponadto można zadać pytanie, dlaczego Rzeczpospolitej autor nie wymienia wśród XVII-wiecznych potęg militarnych nad Bałtykiem. To przecież Polska prowadziła nieustanne wojny ze Szwecją o rejony leżące nad Bałtykiem, chociażby o Inflanty.

Czytaj dalej