Prace w schronie w Bytomiu – Miechowicach wchodzą w decydujący etap

Wnętrze schronu w Bytomiu – Miechowicach, fot. Tomasz Sanecki

Jeden z najważniejszych etapów adaptacji schronu w Bytomiu – Miechowicach został zakończony. W obiekcie została podłączona do prądu instalacja elektryczna, dzięki czemu możliwe jest jego osuszenie za pomocą pochłaniacza wilgoci oraz montaż wystawy prezentującej wydarzenia ze stycznia 1945 roku.

Podłączenie instalacji elektrycznej do prądu umożliwi nam prowadzenie dalszych prac przy adaptacji schronu. Teraz osuszamy schron pochłaniaczem wilgoci tak, aby uzyskać 65% – 70% wilgotności w schronie – mówi Ireneusz Okoń, bytomski miłośnik historii, który zajmuje się schronem. Kolejnym etapem prac będzie zamontowanie wystawy prezentującej wydarzenia związane z wkroczeniem Armii Czerwonej do Miechowic w styczniu 1945 roku – dodaje Okoń.

Czytaj dalej

Kaplica, która służyła chorym

Kaplica Świętego Ducha przy ul. Krakowskiej w Bytomiu, źródło: www.bytom.pl

Przy ul. Krakowskiej w Bytomiu stoi jeden z najmniejszych kościołów w naszym mieście, będący kościołem filialnym parafii pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Mowa oczywiście o Kościele pw. Świętego Ducha. Jego historia rozpoczęła się w 1299 roku, kiedy to książę bytomski Kazimierz II przeniósł z Chorzowa do Bytomia Szpital Świętego Ducha prowadzony przez Zakon Kanoników Regularnych Stróżów Grobu Świętego w Jerozolimie, popularnie zwanych Bożogrobcami.

Decyzja księcia Kazimierza II oznaczała nie tylko przenosiny szpitala, ale także rozpoczęcie budowy drewnianej kaplicy, która miała służyć wiernym, korzystającym z pomocy szpitala prowadzonego przez Bożogrobców. Szpital, jak również kaplica zostały ze względu na zagrożenie epidemiologiczne usytuowane poza murami miasta. Zgodnie z prawem kanonicznym kaplica Świętego Ducha miała charakter półpubliczny, gdzie dostęp do niej mieli głównie pensjonariusze szpitala i jego opiekunowie. Mimo to w kaplicy odbywały się wszystkie nabożeństwa, a także czynności kościelne. Ciekawostką jest fakt, że kaplicę odwiedził w 1460 roku wielki polski kronikarz Jan Długosz, który nie tylko wizytował szpital Bożogrobców, ale także modlił się w kaplicy. Inną z kolei interesującą informacją jest fakt, że kaplica Świętego Ducha była jedyną w okolicy świątynią katolicką, bowiem pozostałe kościoły należały do luteran.

Czytaj dalej

Sensacyjne odkrycie w Bytomiu – Miechowicach

Wnętrze schronu przeciwlotniczego w Bytomiu – Miechowicach z lat 1942-1944, fot. Ireneusz Okoń

Podziemia, szczeliny, sztolnie, tunele, informacje o „Złotym pociągu” rozpalają wyobraźnie miłośników tajemnic II wojny światowej. Swoje sekrety zaczyna odkrywać również Bytom, a jedną z nich jest sensacyjne odkrycie w Miechowicach.

Informacje na jego temat krążyły wśród mieszkańców Miechowic od lat. Świadkowie pamiętali miejsce jego ukrycia, znajdujące się na podwórku nieczynnej już w Miechowicach szkoły. Budynek to również perełka wśród obiektów pamiętających czasy II wojny światowej. Widoczne są na nim ślady walk ze stycznia 1945. Wiadomości te postanowili sprawdzić miłośnicy historii Bytomia: Ireneusz Okoń, Jan Hodor, dr Adam Kubacz, Andrzej Habraszka, Mariusz Tazbir, Marek Kaczorkiewicz, Jerzy Lipka oraz członkowie Stowarzyszenia „Pro Fortalicium” – Tomasz Wojdyła oraz Dariusz Pietrucha. Już pierwsze prace ręczne potwierdziły relacje świadków – na podwórku nieczynnej szkoły istniał przeciwlotniczy schron z czasów II wojny światowej.

Czytaj dalej

Jeden z symboli Bytomia – kościół pw. Świętej Trójcy

Archiwalne zdjęcie kościoła pw. Świętej Trójcy /lata 90. XX wieku/, źródło www.kuria.gliwice.pl

Rozwój przemysłowy Bytomia pod koniec XIX wieku oraz idący za tym gwałtowny wzrost liczby ludności w mieście spowodował, że coraz częściej zaczęły pojawiać się propozycje, aby wybudować nowy kościół. Wprawdzie istniał dość duży kościół w centrum miasta pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, a także cmentarna kaplica Świętej Małgorzaty oraz pozostały po szpitalu bożogrobowców kościół Świętego Ducha, jednak w rozrastającym się Bytomiu, gdzie stale wzrastała liczba wiernych to nie wystarczało. Władze kościelne widząc ten problem rozpoczęły starania o budowę nowego kościoła, który miał stanąć w miejscu zlikwidowanej kaplicy pod wezwaniem Świętej Trójcy.

Decyzja o budowie nowej świątyni zapadła w 1871 roku. II połowa XIX wieku była w Niemczech okresem walki państwa z kościołem w ramach tzw. Kulturkampfu, co znacznie utrudniło starania władz kościelnych o uzyskanie pozwolenia na budowę kościoła. Do pierwszych prac budowlanych przy nowej świątyni przystąpiono dopiero w 1880 roku, zaś wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę kościoła nastąpiło 21 maja 1883 roku. W rok później stały już mury nowego kościoła, a w 1885 roku zakończono prace przy sklepieniach oraz powstała plebania. Budowę kościoła ostatecznie ukończono na początku 1886 roku, zaś 20 czerwca 1886 roku ksiądz biskup sufragan wrocławski Hermann Gleich dokonał uroczystej konsekracji kościoła pw. Świętej Trójcy.

Czytaj dalej

Miała być w Radzionkowie, powstała w Bytomiu – parafia św. Stanisława biskupa i męczennika

Parafia św. Stanisława biskupa i męczennika w Bytomiu, źródło: https://www.facebook.com/Parafia-pw-%C5%9Bw-Stanis%C5%82awa-bpa-i-m-w-Bytomiu-358300554230348/

Należy do jednej z najmłodszych parafii w Bytomiu. Jej historia początkowo związana była z Radzionkowem, bowiem to właśnie w granicach radzionkowskiej parafii Świętego Wojciecha w latach osiemdziesiątych XX wieku zaczęto rozbudowywać osiedle, zwane dzisiaj Osiedlem im. Generała Jerzego Ziętka. Powstające nowe bloki, co wiązało się ze wzrostem liczby mieszkańców nowobudowanego osiedla, a tym samym parafian spowodowało, że ksiądz biskup Henryk Bednorz podjął decyzję o wybudowaniu nowego kościoła. Pierwsze starania rozpoczął na początku lat osiemdziesiątych XX wieku ksiądz Karol Nawa, proboszcz Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Radzionkowie – Rojcy. Lokalizacja kościoła na Rojcy nie znalazła jednak uznania zarówno w oczach kapłanów, jak również wiernych, dlatego też rozpoczęto długo trwające negocjacje z władzami Bytomia.

Dzięki osobistym staraniom biskupa Henryka Bednorza władze Bytomia wyraziły 4 marca 1985 roku zgodę na lokalizację nowego kościoła na terenie powstającego osiedla. Dwa miesiące później, 17 czerwca biskup Bednorz mianował księdza Dominika Szaforza budowniczym kościoła, który już w styczniu 1986 roku rozpoczął ogradzanie terenu przeznaczonego na nowy kościół. Z kolei 2 kwietnia 1986 roku podczas pielgrzymki kapłańskiej do Rzymu, Ojciec Święty Jan Paweł II poświęcił kamień węgielny pod budowę kościoła i udzielił błogosławieństwa dla budującej się nowej parafii.

Czytaj dalej

Na patronkę wybrali Świętą Barbarę

image-2

Źródło: Parafia pw. Świętej Barbary w Bytomiu, www.barbarabytom.asn.pl

Przełom XIX i XX wieku to gwałtowny rozwój Bytomia. Powstające kopalnie węgla kamiennego, rozwój przemysłu ciężkiego przyczynił się także do wzrostu liczby mieszkańców naszego miasta. Jeszcze na początku XX wieku Bytom i jego okoliczne wioski należał terytorialnie do parafii Najświętszej Marii Panny, gdzie liczba wiernych z każdym rokiem rosła, osiągając w latach dwudziestych XX wieku ponad 27 tysięcy osób. To spowodowało, że rada parafialna Najświętszej Maryi Panny podjęła 30 kwietnia 1926 roku decyzję o budowie nowego kościoła, który przejąłby część wiernych. Projekt zyskał poparcie kardynała Adolfa Bertrama, który zobowiązał się ofiarować główny ołtarz do nowej świątyni.

Podczas kolejnych obrad podjęto także decyzję, że patronką nowobudowanego kościoła będzie patronka górników – Święta Barbara. Z kolei w maju 1928 roku wyłoniona została komisja budowy nowego kościoła na czele której stanął ksiądz proboszcz Józef Niestrój. On również rozpoczął zbiórkę pieniędzy na budowę świątyni, które pochodziły od władz Bytomia, mieszkańców miasta oraz bytomskich parafii. Dzięki temu władze kościelne zleciły śląskiemu architektowi Teodorowi Ehlowi zaprojektowanie i budowę nowego kościoła, która rozpoczęła się już jesienią 1928 roku. Teodor Ehl to jeden z najwybitniejszych śląskich architektów, który miał na swoim koncie blisko trzydzieści obiektów budowlanych w tym nie tylko kościoły, ale także hale fabryczne czy budynki użyteczności publicznej.

Budowa kościoła postępowała bardzo szybko. Rozpoczęto ją w październiku 1928 roku, a zakończono już w listopadzie 1929 roku. 24 listopada 1929 roku poświęcono kamień pamiątkowy, a także zakończono prace nad dachem nowej świątyni. Zanim jednak odprawiono pierwszą mszę w kościele pw. Świętej Barbary /msze zgodnie z decyzją księdza Niestrója miały się odbywać po niemiecku i polsku/ musiały zakończyć się prace wewnątrz świątyni. W lipcu 1930 roku zmarł prowadzący prace budowlane ksiądz Józef Niestrój, którego zastąpił ksiądz wikary Maruska. Jak się okazało prace wewnątrz budynku trwały dłużej niż budowa samego kościoła i zakończyły się dopiero w pierwszej połowie 1931 roku. 10 maja 1931 odbyła się konsekracja kościoła pw. Świętej Barbary. W uroczystościach połączonych z obchodami 700-lecia istnienia kościoła Najświętszej Marii Panny wziął udział arcybiskup wrocławski Adolf Bertram, który poświęcił nie tylko nową świątynię, ale także umieszczone w głównym ołtarzu relikwie św. męczenników Fidelisa i Jukundy.

Niestety czas konsekracji nowej świątyni w Bytomiu przypadł na okres wielkiego kryzysu gospodarczego na świecie. Udało się zbudować i wykończyć nowy kościół, ale zabrakło już środków finansowych na budowę plebani. Proboszcz kościoła Świętej Barbary Alfred Hrabowsky oraz wikariusze mieszkali w wynajętych mieszkaniach, dlatego też już po konsekracji świątyni rozpoczęto starania o nowe środki pieniężne na budowę plebani. Trudna sytuacja gospodarcza w Niemczech i idący za tym brak środków finansowych spowodowały jednak, że nowa plebania powstała dopiero w 1937 roku. Tym samym została oficjalnie zakończona cała budowa wszystkich obiektów należących do parafii pw. Świętej Barbary. Liczba parafian w 1931 roku wynosiła około 10 tysięcy wiernych, zaś pod koniec wojny wyniosła prawie 12 tysięcy.

Sytuacja parafii zmieniła się wraz z zakończeniem II wojny światowej. Bytom został przyłączony do odrodzonej Polski, a parafia znalazła się w granicach Opolskiej Administracji Apostolskiej. Liczba wiernych wraz z rozwojem miasta wzrastała i już w 1948 roku wynosiła 12 500 mieszkańców, a w połowie lat 60-tych XX wieku wzrosła do 13 tysięcy. Obecnie ze względu na spadek liczby mieszkańców miasta, liczba wiernych wynosi zaledwie około 6 tysięcy osób.

Tomasz Sanecki

Bytom, 30 listopada 2015 r.

Góruje nad Rozbarkiem – Kościół pw. Świętego Jacka

Kościół pw. Świętego Jacka w Bytomiu - Rozbarku, fot. UM Bytom

Kościół pw. Świętego Jacka w Bytomiu – Rozbarku, fot. UM Bytom

Parafia pw. Świętego Jacka nieodzownie łączy się z średniowieczną legendą głoszącego tutaj kazania Jacka Odrowąża. Jedna z nich głosi, że Świętemu Jackowi rozwiązał się różaniec, a spadające paciorki różańca „Perełki” wpadły do miejscowego źródełka. Od tamtej pory wokół świątyni rozbarskiej można było znaleźć niewielkie kolorowe kamyczki, nazywane „Perełkami św. Jacka”. Legenda o żyjącym na przełomie XII i XIII Świętym przetrwała aż do dziś. Jednak już w XVIII wieku na jego cześć powstała w 1740 roku drewniana kaplica, na miejscu której w 1801 roku wybudowano murowany kościołek wraz z przylegającą dzwonnicą. Kościół przynależał wówczas do parafii Najświętszej Maryi Panny i przetrwał do 1868 roku, kiedy to doszło do pożaru, w wyniku którego rozbarski kościołek uległ poważnemu zniszczeniu. Kilka lat po pożarze podjęto decyzję o budowie nowego kościoła wykorzystując ruiny spalonego na Wzgórzu Jackowym. Brak zgody Gromady Rozbarskiej spowodował jednak odstąpienia od tych planów, ale już w 1873 roku rozpoczęto odbudowę spalonego kościółka, który służył mieszkańcom Rozbarku do 1910 roku.

Czytaj dalej

Budowany w trudnych czasach – kościół pw. Świętego Michała Archanioła

przod

Kościół pw. Świętego Michała Archanioła w Bytomiu Suchej – Górze, źródło parafia pw. Świętego Michała Archanioła

Historia budowy kościoła pw. Świętego Michała Archanioła w Bytomiu Suchej – Górze związana jest z trudnym okresem lat pięćdziesiątych XX wieku. Wówczas w 1950 roku wikary parafii radzionkowskiej – ksiądz Paweł Jaskółka rozpoczął starania o budowę kościoła tymczasowego i zgodę władz na wyznaczenie terenu pod budowę nowej świątyni. Jeszcze w tym samym roku rodzina Bartoszków odstąpiła parafii swoją stodołę na zbiegu dzisiejszych ulic Strzelców Bytomskich i Partyzantów, celem zaadaptowania na tymczasowe pomieszczenie, w którym mogły odbywać się msze. Pierwsze nabożeństwo odprawiono już 1 listopada 1950 roku, jednak tymczasowa kaplica mogła pomieścić zaledwie 450 wiernych. Mimo to, dzięki ofiarności i pomocy mieszkańców udało się to pomieszczenie wyposażyć i wyremontować, dobudowując także między innymi przedsionek oraz wieżyczkę z dzwonem.

Starania o budowę nowego kościoła jednak nie ustały i mimo nieprzychylności władz udało się już w 1951 roku rozpocząć budowę nowej świątyni. Według przygotowanego projektu kościół miał mieć dwie wysokie wieże od strony wejścia głównego, a jego wysokość i wnętrza zdecydowanie większe od obecnego stanu. Z pierwotnych planów budowy nowego kościoła powstały jedynie fundamenty, co spowodowane było zakazem rozbudowy świątyni wydanym 13 sierpnia 1951 roku przez ówczesne władze państwowe. Przerwanie prac nie zniechęciło zarówno księdza Pawła Jaskółki, wiernych, ale także władz diecezji katowickiej. 30 września 1951 roku biskup katowicki Stanisław Adamski odprawił na placu kościelnym w Suchej – Górze mszę świętą polową, w czasie której poświęcił kamień węgielny pod budowę nowej świątyni. Z kolei 27 października kapituła katedralna diecezji katowickiej wyraziła zgodę na utworzenie samodzielnej placówki duszpasterskiej w Bytomiu Suchej – Górze. Następstwem tej decyzji było utworzenie 8 stycznia 1952 roku kuracji pw. Świętego Michała Archanioła. Czytaj dalej

Kościół Świętej Anny – jedna z najmłodszych parafii w Bytomiu

bytom_sw_anny

Kościół pw. Świętej Anny w Bytomiu – Rozbarku, fot. źródło: www.kuria.gliwice.pl

Historia kościoła Świętej Anny w Bytomiu – Rozbarku nierozerwalnie łączy się z dwiema osobami – księdzem Wacławem Szenkiem i pierwszym, wieloletnim proboszczem parafii – księdzem Antonim Żelasko. Kiedy powstawał nowy kościół przy ul. Chorzowskiej oboje pełnili posługę kapłańską w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bytomiu. Schenk był tam proboszczem, zaś Antoni Żelasko wikariuszem. To właśnie z parafii Wniebowzięcia NMP wydzielono osiedle mieszkaniowe w południowo – wschodniej części Bytomia, gdzie powstała nowa parafia pw. Świętej Anny.

Powstające w latach siedemdziesiątych XX wieku nowe osiedle, zwane dzisiaj potocznie „Arki Bożka” leżało w granicach parafii Najświętszej Maryi Panny w Bytomiu. Według Rocznika Diecezji Opolskiej z 1974 roku liczba wiernych tej parafii wynosiła prawie 18 tysięcy osób i w związku z powstaniem nowego osiedla stale wzrastała. Wówczas w 1980 proboszcz parafii NMP ksiądz Szenk wraz z księdzem Antonim Żelazko podjęli starania o uzyskanie zgody na budowę nowej parafii tuż przy osiedlu „Arki Bożka”. Jej uzyskanie nie było łatwe, bowiem musiały ją wydać zarówno władze wojewódzkie, jak również miejskie. Trwało to aż do wiosny 1981 roku, kiedy bytomski magistrat ustalił warunki lokalizacji nowego kościoła przy ul. Chorzowskiej.

Czytaj dalej

Recenzja książki Leszka Adamczewskiego „Skarby w cieniu swastyki”

461„…Erich Koch z pewnością wie, gdzie została ukryta Komnata Bursztynowa, jednakże nie chce tego powiedzieć…”

”…Toplitz. To jezioro było przedmiotem zainteresowania nazistów, którzy prowadzili na nim próby z tajną bronią, a w końcu wojny zatopili kilkadziesiąt tajemniczych skrzyń”

„Jezu Chryste – wyrwało się jednemu z siedmiu oficerów amerykańskich, którzy 7 kwietnia 1945 roku zjechali 630 metrów pod ziemię do wyrobisk górniczych kopalni Kaiseroda. Gdy wysadzono w powietrze drzwi do podziemnej komory, w świetle latarek elektrycznych ukazał im się widok, którego później nie mieli już nigdy zapomnieć…”

Kiedy Wehrmacht w 1945 roku ponosił klęski na wszystkich frontach i koniec III Rzeszy Niemieckiej był już bliski, naziści rozpoczęli gorączkowe poszukiwania miejsce, gdzie mogli ukryć rabowane przez sześć lat wojny dzieła sztuki, złoto, pieniądze i dobra kultury w całej Europie. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem książki Leszka Adamczewskiego. Poznański pisarz i dziennikarz rewelacyjnie przedstawił poszukiwania skarbów nazistów, z których większość wciąż gdzieś spoczywa bądź jest ukrywana przed opinią publiczną. Autor powołując się na dokumenty archiwalne, zdjęcia, a także wspomnienia osób, które przeżyły wojenną tragedię i były świadkami próby ukrycia zrabowanych kosztowności, opisał największe tajemnicze II wojny światowej. A były nimi próby ukrycia zrabowanych kosztowności, dzieł sztuki i złota przez nazistów.

Adamczewski stara się także odnaleźć odpowiedź na pytanie: co działo się z przejętymi przez aliantów skarbami? Niestety, jak pisze poznański historyk większość z nich została zarekwirowana. Najcenniejsze zbiory kulturalne trafiały w ręce Amerykanów bądź Rosjan, którzy dodatkowo organizując tzw. „Brygady Trofiejne” dokonywali kradzieży również sprzętu przemysłowego. Szczególnie ten proceder odczuły największe miasta i Górny Śląsk, gdzie z Bytomia, Katowic, Zdzieszowic czy Kędzierzyna Koźla specjalne oddziały radzieckie wywoziły cały sprzęt przemysłowy, ogałacając przyznane Polsce tereny, które miały pomóc w odbudowie naszego państwa.

W książce Adamczewski przytacza także ciekawe epizody dotyczące Ericha Kocha, między innymi dziwne ubytki w jego pamięci, polowanie Niemców na obrazy Jana Matejki, a zwłaszcza Bitwę pod Grunwaldem, która przez nazistów była znienawidzona czy kwestię poszukiwań przez służby PRL-u zrabowanych przez nazistów skarbów i dzieł sztuki. Autor jednoznacznie podkreśla, jak wiele ukrywają przed nami Amerykanie, Brytyjczycy, Rosjanie i Niemcy. Do dziś, jak sugeruje Adamczewski, są osoby, który pilnują, aby niewygodne dokumenty i fakty pozostały na zawsze tajemnicą. Dlaczego to robią, kto za nimi stoi, czego się boją? Na te pytania stara się odpowiedzieć autor publikacji, która otwiera wiele zamkniętych rozdziałów z dziejów II wojny światowej.

Najciekawszym epizodem opisanym przez Adamczewskiego jest sprawa Bursztynowej Komnaty. W tej kwestii autor podaje wiele ciekawostek, począwszy od zainteresowania nią Służby Bezpieczeństwa po zniszczenie jej przez Rosjan. Do dziś jednak autor jednoznacznie wskazuje, że:

„Przez długie lata powojenne Bursztynowa Komnata była (podejrzewam, że dla wielu osób nie tylko w Polsce nadal jest) swoistym symbolem zaginionych podczas drugiej wojny światowej skarbów kultury”

„…Powtórzę to jeszcze raz. Bursztynowa Komnata nie zaginęła. Pozostawiono ją na pastwę losu”

Czyżby autor miał rację i Bursztynowej Komnaty nigdy nie ukryto? Czym potwierdza tą tezę Leszek Adamczewski? Dla takich sensacji warto przeczytać „Skarby w cieniu swastyki”. Szczególnie Polecam!!!

Leszek Adamczewski – poznański pisarz, dziennikarz, urodzony w 1948 roku w Szczecinie. Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, w latach 1972-2008 pracował w redakcjach „Expressu Poznańskiego”, magazynu „Tydzień” i „Głosu Wielkopolskiego” Autor bestsellerowego „Zmierzchu bogów w Posen”, a także takich książek jak: „Pierwszy błysk”, „Skarby w cieniu swastyki” czy „Podziemny skarbiec Rzeszy”.

Autor: Leszek Adamczewski;
Tytuł: „Skarby w cieniu swastyki”;
Wydawca: Wydawnictwo Replika;
Miejsce i rok wydania: Wydania II, Zakrzewo 2013;
Liczba stron: 308:
Cena: 34,90;
Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki,
Bytom, 21 lipca 2014 r.

Recenzja książki Leszka Adamczewskiego „Na dno szybu. Od Oberschlesien do Górnego Śląska”

488Co kryje tajemnica Szybu Południowego kopalni Miechowice w Bytomiu? Czy w Polsce znajduje się Bursztynowa Komnata? Dlaczego Niemcom nie udało się zbudować bomby atomowej? Jaką rolę odegrał Śląsk w planach Stalina? Na te i inne ciekawe i tajemnicze pytania stara się odpowiedzieć autor publikacji Leszek Adamczewski. Poznański dziennikarz dzięki rewelacyjnemu kunsztowi pisarskiemu wciąga czytelnika w wir wydarzeń, jakie miały miejsce podczas II wojny światowej i tuż po niej na śląskiej ziemi. W książce nie brakuje historycznych opisów i ciekawostek dotyczących Śląska, a zwłaszcza Bytomia, który autor wielokrotnie w pracy ukazał czytelnikowi na fotografiach starych i nowych. Przykładem mogą być przytoczone poniżej cytaty:

„Tuż obok rosło w siłę niemieckie trójmiasto, wymienione wyżej Gleiwitz, Beuthen i Hindenburg. W ciągu dwudziestu lat miały one stać się przemysłową, naukową i kulturalną metropolią. Zapraszano tam najwybitniejszych niemieckich architektów i urbanistów, którzy mieli zmienić oblicze tej ziemi. W dużej mierze im się to udało, a resztki międzywojennej świetności Gliwic, Bytomia i Zabrza znajdziemy jeszcze dziś, spacerując ulicami tych miast”

„Przywiezione windą szybą pod koniec 1944 roku skrzynie zwieziono gdzieś do podszybi i tam pozostawiono lub wręcz ukryto. Gdy do Beuthen (Bytomia) zbliżała się Armia Czerwona, urządzenia szybu zostały wysadzone w powietrze…”

„…Szyb południowy KWK Miechowice przykryto żelbetową płytą; przykryto jednak nie na tyle szczelnie, by poszukiwacze skarbów nie znaleźli pod nią wejścia przez zagruzowany korytarzyk do komory nadszybowej i dalej do wnętrza szybu”

Ale nie tylko o Bytomiu i miastach Górnego Śląska pisze Adamczewski. W jego książce pojawią się ciekawe historii dotyczące zakładów przemysłowych, podporządkowanych niemieckiej machinie wojennej w Zdzieszowicach, Kędzierzynie – Koźlu, Blachowni Śląskiej czy Monowicach, a także tajemnicach, jakie skrywają zakamarki Nysy, Podlesia, Strzelec Opolskich i Góry Świętej Anny.

Jakie jeszcze tajemnice kryją śląskie miasta. Co do ukrycia mieli Niemcy wycofujący się zimą 1945 roku ze Śląska? Dlaczego czekano do ostatniej chwili na ewakuację ludności cywilnej? Co próbowali ukryć Rosjanie i Polacy zajmujący ziemie wchodzie III Rzeszy Niemieckiej? Na wiele tych pytań nigdy nie poznamy odpowiedzi, jednak Leszek Adamczewski przytaczając anegdoty, wspomnienia świadków, dokumenty archiwalne próbuje przybliżyć czytelnikowi prawdę.

Publikacja poznańskiego dziennikarza opatrzona zdjęciami, szkicami i archiwalnymi kopiami dokumentów jest niewątpliwie godną polecenia lekturą. Dla poszukiwaczy skarbów i niewyjaśnionych tajemnic, a także historyków książka Adamczewskiego to prawdziwa perełka.

Leszek Adamczewski – poznański pisarz, dziennikarz, urodzony w 1948 roku w Szczecinie. Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, w latach 1972-2008 pracował w redakcjach „Expressu Poznańskiego”, magazynu „Tydzień” i „Głosu Wielkopolskiego” Autor bestsellerowego „Zmierzchu bogów w Posen”, a także takich książek jak: „Pierwszy błysk”, „Skarby w cieniu swastyki” czy „Podziemny skarbiec Rzeszy”.

Autor: Leszek Adamczewski;

Tytuł: „Na dno szybu. Od Oberschlesien do Górnego Śląska”;

Wydawca: Wydawnictwo Replika;

Miejsce i rok wydania: Zakrzewo 2013;

Liczba stron: 332 strony;

Cena: 34,90;

Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki,

Bytom, 7 lipca 2014 r.