Recenzja książki Richarda Hargreavesa „Ostatnia twierdza Hitlera. Breslau 1945”

„Niegdyś w tym mieście szalała straszliwa bitwa. Oblężenie Breslau – jak wtedy nazywało się to miasto bronione przez Niemców w 1945 roku. To miasto znajdowało się w okrążeniu dłużej niż Berlin (dziesięć dni), Budapeszt (sześćdziesiąt dni), a nawet Stalingrad (siedemdziesiąt trzy dni). W tej bitwie wysiłek obrońców poszedł jednak na marne. Nie osiągnęli bowiem niczego poza tym, że miasto, które jeszcze na początku 1945 roku było niemal nietknięte przez wojnę, do czasu kapitulacji w dniu 6 maja zamieniło się w morze ruin”

Tak wyglądała sytuacja Wrocławia /niemieckie Breslau/, który w czasie II wojny światowej był jednym z niewielu miast III Rzeszy Niemieckiej, które do końca broniło się przed Armią Czerwoną. Skutki tej obrony były opłakane, miasto zostało zamienione w ruinę, a jego mieszkańcy przeżyli w nim gehennę. Zanim jednak brytyjski dziennikarz przeszedł do opisu wydarzeń, jakie rozgrywały się w Festung Breslau, opisał pokrótce historię tego wspaniałego miasta. Z opisu czytelnik dowie się jak prężnie się rozwijało, stając się chlubą Niemiec, a później III Rzeszy Niemieckiej, gdzie nie brakowało prominentnych polityków reżimu nazistowskiego. Autor jednak głównie skupia się w swojej publikacji na mieszkańcach Wrocławia, którzy żyjąc w tym mieście z jednej strony świętowali wielkie zdobycze Rzeszy Niemieckiej, zaś z drugiej byli świadkami przerażających wydarzeń, jakie rozgrywały się na ulicach tego dolnośląskiego miasta.

Poznamy historię losów piętnastoletniego Petera Bannerta, członka Hitlerjugend, Joachima Konrada, pastora ewangelickiego kościoła św. Elżbiety, czternastoletniego Ulricha Frodiena i jego rodziny, porucznika Hansa Jürgena Hartmanna, Hugo Hartunga, w cywilu dyrektora artystycznego Teatru Miejskiego w Breslau, policjanta Otto Rogalla, pułkownika Paula Arnholda, ochotniczki Czerwonego Krzyża Leny Aschner, Volkssturmisty Hermanna Krätziga, plutonowego Hansa Gottwalda oraz działacza związkowego Otto Rothkugela. Ich losy to losy Wrocławia, gdzie każdy z nich przeżył osobistą tragedię.

Wrocławiowi, podobnie jak innym miastom III Rzeszy nie pomogło także pospolite ruszenie, czyli Volkssturm. Hargreaves przytacza wspomnienia Rosjan, którzy wyśmiewali tą organizację, mającą zatrzymać nacierającą Armię Czerwoną. Autor pokazuje także przykłady, że wśród wielu działaczy nazistowskiej machiny nie brakowało ludzi, którzy pod koniec wojny wątpili w zwycięstwo. Brytyjski dziennikarz analizując treść listów szefa nazistowskiej propagandy w Breslau dr Schulza z Ministrem Propagandy Goebbelsem wskazuje, że nie tylko zwykli mieszkańcy miasta, ale także działacze nazistowscy tracili wiarę w ostateczne zwycięstwo.

Wrocławianie łudzeni przez nazistowską propagandę nie zdawali sobie sprawy z tego, co ich czeka. Armia Czerwona, o czym pisze autor, zbliżała się coraz szybciej, a informacje o posuwających się wojskach radzieckich docierały ukradkiem do mieszkańców Breslau. Już w styczniu /14 stycznia/ 1945 roku mieszkańcy musieli w tzw. „ofiarną niedzielę” przekazać na rzecz wojska wszelką odzież, jaką udało się wygospodarować – mundury, buty, bielizna i inne ubrania. Rozpoczął się także kolejny nabór do Volkssturmu, a informacje z frontu były coraz gorsze. Autor przytacza fakty, jak ewakuację okupowanych miast polskich – Poznania, Łodzi, Krakowa, Warszawy, a także zajęcie Górnego Śląska – co wiązało się ze strumieniem uchodźców. Prawdziwa tragedia miała nastąpi jednak w drugiej połowie stycznia. Zarządzona przez Gaulaitera Karla Hankego ewakuacja tysięcy kobiet i dzieci z Wrocławia była jedną z największych tragedii tego miasta. Opisy przytoczone przez brytyjskiego dziennikarza są przerażające:

„Policjanci zatrzymywali pojazdy wojskowe i prosili ich pasażerów o zabranie kobiet i dzieci. Matki zaklinały żołnierzy: Zabierz je, zabierz moje dziecko. Dzieci płakały, żony rolników błagały każdego napotkanego, żeby udzielił schronienia na noc ich dzieciom i koniom”

„…Jeśli ktoś przewrócił się na drodze, był po prostu tratowany przez tłum, zadeptywany przez ludzi i rozjeżdżany kołami wozów…”

„…W tym ścisku matki często gubiły swoje potomstwo. Kobiety pchały przed sobą wózki dziecięce i były zachwycone, gdy ich maleństwa w końcu ucichły, nie wiedziały jednak, że zamarzły na śmierć…”

Tak wyglądała ewakuacja ludności cywilnej. Dziesiątki tysięcy ludzi, głównie kobiet i małych dzieci zamarzło. Przy kilkunastostopniowym mrozie nawet najbardziej zahartowani ludzie nie wytrzymywali, a co dopiero powiedzieć o dzieciach, kobietach i starcach. Marsz śmierci do Kątów Wrocławskich kosztował życie blisko 20 tysięcy ludzi. Przerażające dane są prawdziwe i ukazują nam, jak wyglądała wojna oczami cywilów. Z drugiej jednak strony, mimo że przytoczone fakty są makabryczne, ci sami ludzie popierali Adolfa Hitlera i jego reżim. Trudno dziś oceniać te wydarzenia, ponad 70. lat od zakończenia drugiej wojny światowej.

W rozdziale „Nastał dzień odpłaty” Richard Hargreaves wyjaśnia czytelnikowi, że Wrocław jako miasto ogłoszone twierdzą, w rzeczywistości nim nie był. Mimo przygotowań do jego obrony, ściąganiu zapasów żywności, broni i amunicji, a także kopaniu rowów przeciwczołgowych, Wrocław nie nadawał się do długotrwałej obrony. Hargreaves opisuje również gwałty, rabunki oraz morderstwa popełniane przez żołnierzy sowieckich na ludności cywilnej w niemieckich miastach. Przykłady Kluczborka, Oleśnicy, Kątów Wrocławskich są przerażające. To samo czekało również Wrocław, który 15 lutego został okrążony przez wojska radzieckie. Dla żołnierzy i mieszkańców rozpoczęło się piekło na ziemi. Autorowi zawdzięczamy dokładne dane dotyczące ilości uwięzionych ludzi w twierdzy. 150 tysięcy ludzi, z czego co czwarty był uzbrojony, musiało stawić opór świetnie uzbrojonej Armii Czerwonej.

Kilkudziesięciodniowa obrona twierdzy Breslau okupiona została tysiącami ofiar po jednej i drugiej strony. Prezentując obronę miasta autor ukazuje ją oczami młodych chłopców, którzy niejednokrotnie z marną bronią bronili Wrocławia, ale także doświadczonych żołnierzy, pamiętających wielkie zwycięstwa odnoszone przez Wehrmacht. Wspomnienia mieszkańców widzących, jak ich ukochane miasto obraca się w kupę gruzu, jak rośnie liczba grobów, są najlepszym źródłem o tym, co działo się podczas oblężenia i walk we Wrocławiu. Działająca propaganda miała podtrzymywać obrońców, którzy zdawali sobie sprawę, że wiążą dość duże siły rosyjskie, które mogłyby uderzyć dalej na zachodznie ziemie niemieckie. Z każdym dniem miasto znikało z powierzchni ziemi, a mimo to, posługując się wspomnieniami i relacjami świadków, autor pisze, że obrona wciąż trwała. Klęska jednak była nieuchronna, a wraz nią koniec miasta, które jak się okazało przypadło w wyniku decyzji aliantów odradzającej się Polsce.

Brytyjski dziennikarz zwraca także uwagę na zachowanie Gaulaitera Karla Hankego, któremu sugerowano, aby popełnił w zaistniałej sytuacji samobójstwo. Autor zrelacjonował w swojej publikacji rozmowę gen. Hermanna Niehoffa, szefa obrony twierdzy Breslau z Karlem Hanke:

„Niehoff zasugerował, że Hanke powinien odebrać sobie życie. Nie mogę tego uczynić – upierał się gauleiter – Jestem jeszcze taki młody. Muszę żyć. Nawet gdybym miał się błąkać po świecie jak włóczęga… Urwał w pół zdania. Generale, niech mi pan pomoże!”

Autor przytacza także bardzo cenne informacje dotyczące kapitulacji miasta. Dowiadujemy się, że zostało bardziej zniszczone niż Drezno, ile legło w gruzach budynków, jakie zabytki udało się ocalić oraz co zastali w nim żołnierze radzieccy. Hargreaves nie kończy jednak swojej pracy na kapitulacji Wrocławia podpisanej przez wspomnianego już generała Hermanna Niehoffa. W dalszej części publikacji pokazuje, jak niemiecki Breslau zmieniał się w polski Wrocław, przybliża historię brutalnego „odniemczania” stolicy Dolnego Śląska, pokazując, że po koszmarze bitwy ludność cywilną czekał kolejny horror – gwałty, rabunki i wywożenie do Niemiec. Polskie władze, które przejęły z rąk radzieckich miasto bardzo aktywnie działały na rzecz nie tylko repatriacji wrocławskich Niemców, ale całkowitego odniemczania miasta – zmiana nazw ulic, niszczenie pomników, kultury niemieckiej, niemieckich inskrypcji na świątyniach, napisów na nagrobkach, a także tak prozaicznych przedmiotów jak: usunięcie niemieckich popielniczek z barów i restauracji czy podkładek pod piwo. Na koniec autor pokrótce opisał także losy tych, którym udało się przeżyć oblężenie Wrocławia.

Publikacja Richarda Hargreavesa „Ostatnia twierdza Hitlera. Breslau 1945” skłania przede wszystkim czytelnika do refleksji. Praca pokazuje tragiczne losy miasta, które nie miało żadnych szans w starciu z napierającą Armią Czerwoną. Katastrofalne losy ludności cywilnej, która wobec błędów decyzyjnych Karla Hankego uciekała z miasta w chwili, kiedy były największe mrozy, a także musiała stawić czoło żołnierzom radzieckim, żądnym odwetu za to, co Wehrmacht i SS robiło w Rosji. Z drugiej jednak strony należy zdać sobie sprawę, że wojna rozbudza w człowieku najgorsze żądze, instynkty i chęć zemsty na wrogu. Warto przeczytać pracę brytyjskiego dziennikarza, który ukazał całe zło, jakie towarzyszyło Wrocławiowi na przełomie 1944 i 1945 roku. Jego książka to obraz tysięcy tragedii ludzkich. Czy jednak dzisiejszy czytelnik, w XXI wieku będzie mógł zrozumieć to, co działo się ponad 70. lat temu we Wrocławiu? Polecam każdemu, nie tylko historykowi, publikację Richarda Hargreavesa. Warto ją przeczytać ze względu na ludzką tragedię, a zarazem głupotę tych, którzy nimi przewodzili.

Richard Hargreaves – absolwent Nottingham Trent University, dziennikarz „Navy News”. W 2003 roku był korespondentem wojennym „Portsmouth Evening News” podczas wojny w Iraku. Mieszka w Gosport koło Portsmouth.

Autor: Richard Hargreaves;
Tytuł: „Ostatnia twierdza Hitlera. Breslau 1945”;
Wydawca: Wydawnictwo Rebis;
Miejsce i rok wydania: Poznań 2016;
Liczba stron: 536;
Cena: 43,92 zł;
Więcej tutaj

Wyjątkowo Polecam! Rewelacyjna publikacja!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom; 28 marca 2016 r.

Możliwość komentowania jest wyłączona.