Recenzja książki Jerzego Rostkowskiego „Podziemia III Rzeszy. Tajemnice Książa, Wałbrzycha i Szczawna – Zdroju”

coverbigTajemnice Dolnego Śląska to w 2015 roku temat, który nie schodzi z czołówek gazet. Co rusz pojawiają się informacje o złotym pociągu czy odkryciu kolejnych sztolni. Wątkiem podziemi III Rzeszy, a także tajemnic, jakie ukryte są w Wałbrzychu, pod zamkiem Książ oraz w innych miejscach Dolnego Śląska zajął się Jerzy Rostkowski – poszukiwacz tajemnic II wojny światowej i III Rzeszy Niemieckiej. Podejmując ten temat autor książki przez lata zbierał materiały do jej napisania. Relacje świadków, dokumenty archiwalne, wycinki z gazet, dostępne publikacje dotyczące tajemnic Dolnego Śląska pozwoliły mu na stworzenie pracy obejmując najważniejsze kwestie dotyczące zagadek, jakie kryje Dolny Śląsk.

Autor nie zraził się nawet ostrzeżeniami od rzekomych „strażników” skarbów oraz osób mających coś do ukrycia, a chcących, aby Rostkowski zachował milczenie i nigdy nie opublikował swoich odkryć. Uważny czytelnik bowiem zauważy, jak wiele cennych informacji zawartych zostało w pracy Jerzego Rostkowskiego. Nie tylko są w nich wskazówki, gdzie mogą znajdować się największe tajemnice, a wraz z nimi skarby III Rzeszy Niemieckiej, ale także opisane zostały miejsce i osoby, o których historia przez wiele lat milczała.

Rostkowski przedstawiając tajemnice Dolnego Śląska podjął się także opisania innych zagadnień ściśle związanych z tym regionem Polski. Przypomnijmy, że do 1945 roku Dolny Śląska wchodził w skład Niemiec i nawet po wkroczeniu tutaj w 1945 roku wojsk radzieckich, Niemcy liczyli, że mimo przegranej wojny, region ten, zasobny w węgiel kamienny, brunatny, rudę miedzi i inne surowce mineralne wróci do nich. Tak się jednak nie stało. Cały region został przyłączony do odrodzonej Polski. Dopiero jednak kilkadziesiąt lat po upadku III Rzeszy Niemieckiej zaczęły wychodzić na jaw kolejne tajemnice nazistów. Autor oprócz znanych nam miejscowości, jak Wałbrzych, zamek Książ oraz Szczawno – Zdrój przytacza także historię osób związanych z tym regionem jak: Werner von Braun – twórca V1 i V2, Hubertus Strughold – nazywany w Stanach Zjednoczonych ojcem medycyny kosmicznej, zaś w czasie wojny był zbrodniarzem wojennym czy Hans Kammler – nadzorujący powstawanie tajnych broni nazistowskich Niemiec.

Autor książki na początku opisuje dokładne losy zamku Fürstenstein, czyli zamku Książ, jego historię, właścicieli i powolny upadek wielkiego rodu Hochbergów, ostatnich właścicieli tego wspaniałego obiektu. Kiedy przejęli go naziści w czasie II wojny światowej zamek Książ stał się miejscem pełnym tajemnic. Wizytowali go najwięksi dostojnicy nazistowscy z Hitlerem i Speerem na czele. To tutaj prawdopodobnie miała być jedna z kwater głównych Adolfa Hitlera. Największe zagadki wiążące się jednak z zamkiem Książ, a także Wałbrzychem to sprawa tajnych, podziemnych fabryk zbrojeniowych, które miały istnieć w tym rejonie. Rostowski przytacza relacje świadków, którzy mówią, że w wyrobiskach starych, już nieczynnych dzisiaj kopalń, wciąż są ukryte chodniki i tajne pomieszczenia, gdzie produkowano broń na potrzeby Wehrmachtu.

Ciekawostek, jakie przytacza Jerzy Rostowski w swojej publikacji jest bez liku. Są nimi nie tylko kulisy powstania Werwolfu, tajnych podziemi, skrytek, produkowanej na Dolnym Śląsku broni, która miała odmienić losy III Rzeszy Niemieckiej, a także dziwne zachowanie wielu instytucji państwowych tak skrycie broniących się przed wydaniem decyzji pozwalających na rozpoczęcie prac i odkrycie tajemnic, jakie kryją podziemia Dolnego Śląska. Kto i dlaczego broni do nich dostępu, komu zależy, aby nie odkrywać tajnych pomieszczeń, co mogą one kryć, czy jest tam ukryte złoto, dzieła sztuki, a może tajna broń? Na te pytania szuka odpowiedzi autor i na część tych pytań znajdujemy odpowiedź w jego publikacji.

Dla mnie jako historyka bardzo ważną kwestią poruszoną przez autora jest sprawa prawdomówności. Autor nie stara się usprawiedliwiać takich naukowców jak: Werner von Braun czy Hubertus Strughold. Zgadzam się, że obaj byli wielkimi naukowcami, ale z drugiej strony byli również zbrodniarzami wojennymi, wykorzystującymi pracę więźniów obozów koncentracyjnych nie tylko przy produkcji tajnych broni, ale także do eksperymentów medycznych i wytrzymałościowych. Amerykanie zarówno von Brauna, jak i Strugholda wywieźli do Stanów Zjednoczonych, gdzie bez przeszkód, mimo swej brudnej przeszłości, mogli kontynuować swoje doświadczenia. Jerzy Rostowski nie boi się jednak powiedzieć o nich prawdy, że kreśląc nowe możliwości nauki wykorzystywali do niej więźniów obozów koncentracyjnych, z których wielu nie przeżyło ich eksperymentów.

Do dzisiaj także nie wiemy co radzieccy żołnierzy robili na Dolnym Śląsku po jego zajęciu. Czy odkryli tajne laboratoria i zakłady wojskowe? Czy to prawda, że Służba Bezpieczeństwa PRL-u również posiadała tą wiedzę? Gdzie są dokumenty, archiwalia, dokumentacja techniczna tych obiektów? Jerzy Rostowski zadaje sobie także pytanie: Czy kompleks „Riese” faktycznie był sam w sobie wielkim obiektem zbrojeniowym, czy też wchodził w skład potężnego, rozrośniętego na całe nazistowskie Niemcy kompleksu wojennego, gdzie Niemcy w tajemnicy przed aliantami chcieli kontynuować wojnę? Odpowiedź znajdziemy właśnie w pracy Rostowskiego.

Inne ważne kwestie poruszone przez autora tej świetnej publikacji to sprawa zakładów chemicznych na Dolnym Śląsku. Produkowano w nich przecież sarin i tabun. Gdzie podziały się po wojnie pojemniki z tymi trującymi gazami? Dlaczego nic o nich nie wiemy? Kolejnym tropem, którym podąża autor jest sprawa budowy bomby atomowej przez nazistowskich naukowców. Jak twierdzi Rostowski Niemcy byli bardzo blisko wyprodukowania bomby atomowej, a alianci nawet nie zdawali sobie z tego sprawy. Innym ciekawym wątkiem poruszonym przez poszukiwacza tajemnic III Rzeszy jest sprawa obiektu „Rüdiger”, w którym naziści mieli prowadzić tajne badania i tworzyć zręby podziemnego przemysłu niemieckiego. Autor stara się rozwikłać zagadkę czy Góra Parkowa w samym centrum Wałbrzycha kryje pod sobą ten tajemniczy obiekt?

Rostowski próbuje także odnaleźć ukryte depozyty dzieł sztuki z osławionego klasztoru na Monte Cassino, a także przybliżyć sylwetki tzw. „strażników”, którzy rzekomo do dziś mają strzec skarbów III Rzeszy – jest to dla mnie sprawa chyba troszkę na wyrost przejaskrawiona – tym bardziej, że jak twierdzi autor, „strażnikami” mają być nawet ludzie związani z dawną Służbą Bezpieczeństwa. Może się mylę, ale należy zadać sobie pytanie, jeśli strzegą wciąż tajemnic Dolnego Śląska, skarbów, dzieł sztuki, tajnych planów, odkryć naukowych – to dlaczego ich nie wydobędą. Autor pisze, że potrzebne są pozwolenia władz państwowych, specjalistyczny sprzęt, a także środki finansowe na wydobycie tych skarbów. Jednak należy się zastanowić, czy mając taką wiedzę, zarówno wywiad radziecki, jak i SB oraz inne służby specjalne działające w Polsce nie odkryły tych tajemnic i dzisiaj żyjemy tylko mitem rzekomych skarbów? To pytanie jest otwarte. Czy znajdziemy na nie kiedyś odpowiedź. Być może uda się to kiedy zostaną otwarte archiwalia. Ale czy jeszcze znajdziemy coś tam interesującego? Czy aby to co było cenne, prowadziło do źródła nie zostało zniszczone? Takich pytań możemy stawiać wiele. Odpowiedzi wciąż na te pytania nie znamy.

Publikacja Jerzego Rostkowskiego „Podziemia III Rzeszy. Tajemnice Książa, Wałbrzycha i Szczawna – Zdroju” to książka, którą każdy poszukiwacz zagadek i miłośnik tajemnic III Rzeszy Niemieckiej musi mieć w swojej biblioteczce. O zaletach tej pracy można mówić i pisać wiele. Tą publikację po prostu trzeba przeczytać!

Autor: Jerzy Rostkowski;
Tytuł: „Podziemia III Rzeszy. Tajemnice Książa, Wałbrzycha i Szczawna – Zdroju”;
Wydawca: Wydawnictwo Rebis;
Rok i miejsce wydania: Poznań 2015;
Liczba stron: 294;
Cena: 36,72 zł;
Więcej tutaj

Wyjątkowo Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 16 listopada 2015 r.

Możliwość komentowania jest wyłączona.