Recenzja książki Bartosza Rdułtowskiego i Łukasza Orlickiego „Zaginiony konwój do Riese”

RieseProjekt „Riese” czyli Olbrzym wzbudza zarówno wśród poszukiwaczy skarbów III Rzeszy, a także historyków dreszczyk emocji. Do dziś bowiem nie mamy stuprocentowej pewności czemu miał on służyć. Krążące legendy, opowieści, relacje świadków, a także odkryte po wojnie ogromne podziemne kompleksy są dowodem na to, że kompleks „Riese” był priorytetowym zadaniem w III Rzeszy Niemieckiej. Coraz częściej pojawiają się informacje, że kompleks „Riese” miał nie tylko służyć przeniesieniu zakładów przemysłowych pod ziemię, celem uniknięcia bombardowań alianckich, ale także był miejscem, które doskonale nadawało się do ukrycia przedmiotów, mających dla nazistów ogromną wartość.

Ich ukrycie w sztolniach wydrążonych w Górach Sowich, dobrze zamaskowanych, z dala od budynków mieszkalnych, miało dać gwarancję Niemcom, że będą mogli je nie tylko łatwo odzyskać, ale przede wszystkim nikt ich nie znajdzie. Koniec II wojny światowej, a także zmiany na mapie politycznej Europy spowodowały, że Dolny Śląsk wraz z Górami Sowimi znalazł się w granicach odrodzonej Polski. Tereny te spenetrowane najpierw przez Armię Czerwoną były następnie miejscem zainteresowania nie tylko napływającej ludności ze Wschodu, ale także polskiego wojska i aparatu bezpieczeństwa. Jedną z takich historii opisali w najnowszej książce Wydawnictwa Technol – Bartosz Rdułtowski oraz Łukasz Orlicki. Dwaj poszukiwacze skarbów, podziemnych fabryk, sztolni, a także specjaliści od drugowojennych zagadek rozpoczęli własne śledztwo mające na celu wyjaśnić tajemnicę zaginionego konwoju Riese, który Niemcy w końcu wojny mieli przewieźć w Góry Sowie, a dokładnie w rejon Gontowej

Historia zaginionego konwoju do Riese rozpoczęła się w ostatnich dniach II wojny światowej, w 1945 roku. Depozyt miał zostać ukryty i dobrze zabezpieczony w jednej z wydrążonych w Gontowej sztolni, w jej bocznej odnodze. Sprawa zaginionego ładunku, być może nigdy by nie wyszłaby na jaw, gdyby nie opowieść tajemniczego inżyniera Moschnera, który całą sprawę opowiedział wojskowemu komendantowi Bogdanowi Grabowskiemu. Ten rozpoczął z pomocą niemieckich górników pracę w sztolni, próbując dojść do ukrytego depozytu. Niestety brak środków finansowych spowodował, że prace Grabowski musiał przerwać. Terenem tym interesowało się także wojsko polskie, ale także zwykli szabrownicy, którzy szukali tutaj przede wszystkim złomu. Sztolnie na Gontowej, których według świadków miało być cztery, a nawet pięć były także miejscem zainteresowania przybyłych tutaj mieszkańców. Sytuacja, zwłaszcza sztolni nr 3 na Gontowej, gdzie miał być ukryty depozyt przywieziony przez Niemców w końcu wojny, zmieniła się diametralnie, kiedy doszło do jej wysadzenia przez niezidentyfikowaną osobę lub osoby. Od tego momentu rozpoczyna się trzymająca w napięciu historia nie tylko sztolni na Gontowej, ale także tajemnicy Bogdana Grabowskiego, tajemniczego inżyniera Moschnera oraz sprawy depozytu niemieckiego, który być może wciąż gdzieś jest ukryty w sztolni na Gontowej.

Publikacja Bartosza Rdułtowskiego i Łukasza Orlickiego „Zaginiony konwój do Riese” to nie tylko śledztwo dot. tajemniczego depozytu, ale historia ludzi, którzy przybyli w rejon Ludwikowic Kłodzkich, Sokolca oraz Sowiny. Dwaj poszukiwacze tajemnic „Riese” i zagadek III Rzeszy Niemieckiej idąc tropem Bogdana Grabowskiego, braci Groń oraz innych świadków, mających wiedzę na temat sztolni na Gontowej, próbują dociec prawdy na temat powodów jej budowy oraz tego, co zostało tam ukryte.

Wraz z postępem prac w sztolni nr 3 na Gontowej, a także prowadzonym śledztwem, autorzy książki odkrywają skrupulatnie tajemnice sztolni i osób z nią związanych. Dowiadujemy się nie tylko o aresztowaniu komendanta Grabowskiego, który jak się okazało służył w Armii Krajowej, ale także o bandzie Kajdy, która grasowała w rejonie Gór Sowich po II wojnie światowej. Jest także bardzo ważna wzmianka o braciach Janie i Antonim Groniach, którzy jako mali chłopcy zwiedzali sztolnie na Gontowej. Relacje świadków, których dość dużo zamieścili autorzy publikacji, są bardzo cennymi informacjami, dzięki którym wiemy, że sztolnie na Gontowej tuż po wojnie były w części przynajmniej drożne. To również dzięki świadkom, ich relacjom, archiwalnym zdjęciom, dokumentom Rdułtowski i Orlicki z każdym dniem, miesiącem, rokiem śledztwa odkrywali nowe tajemnice Gontowej.

Efekt śledztwa prowadzonego przez dwóch poszukiwaczy zagadek II wojny światowej prowadzi do nieoczekiwanych wniosków. Nie będą ich tutaj zdradzał, aby nie odbierać czytelnikom przyjemności, jednak warto wspomnieć, że autorom książki udało się nie tylko ustalić kim był tajemniczy inżynier Moschner, ale także dlaczego Bogdan Grabowski został aresztowany i skazany na długoletnie więzienie oraz jaka prawdopodobnie była przyczyna tajemniczego nocnego wybuchu w sztolni nr 3 na Gontowej. Kto dokonał wysadzenia sztolni, dlaczego to zrobił oraz, co chciał w ten sposób ukryć przed poszukiwaczami skarbów i tajemnic III Rzeszy Niemieckiej dowiemy się z rewelacyjnej publikacji Bartosza Rdułtowskiego i Łukasza Orlickiego. Można nawet powiedzieć, że ich książka mogłaby posłużyć za dobry scenariusz filmu, który podobnie jak publikacja z pewnością trzymałby w napięciu do samego końca. Na uwagę zasługuje także bardzo duża ilość zdjęć, map oraz szkiców, które ukazują nie tylko postęp prac przy odgruzowywaniu sztolni, ale także pokazują najważniejsza miejsca związane z akcją książki. To duży plus tej pracy, który być może wielu czytelników zachęci do odwiedzenia tych miejsc.

Bartosz Rdułtowski – urodzony w 1973 roku w Krakowie. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta i dokumentalista. Twórca oraz właściciel wydawnictwa Technol, lidera wśród polskich wydawnictw książkowych zajmujących się wojennymi zagadkami, ukrytymi skarbami i innymi tajemnicami historii. Twórca m.in. takich serii wydawniczych, jak: „Militarne sekrety”, „Zapomniana historia”, „Nieznana historia”. Od ponad dwudziestu lat tropi i wyjaśnia zagadki historii, zwłaszcza te dotyczące tajnych projektów i operacji wojskowych. Jego ulubionymi tematami są zagadka projektu „Riese” oraz tajemnice niemieckiej Wunderwaffe. Jest autorem kilkudziesięciu książek oraz licznych artykułów. Do jego najgłośniejszych publikacji należą: Syndrom V-7 (2003), dwie trylogie: Podziemne tajemnice Gór Sowich (2007–2011) oraz Ostatni sekret Wunderwaffe (2007–2011), a także Tajne operacje. PRL i UFO (2013) – książka ukazująca nieznane kulisy największej polskiej mistyfikacji związanej z UFO, czyli zdarzenia w Emilcinie. Jest również współautorem scenariusza do filmu Tajemnica „Riese”. Jako jeden z nielicznych publicystów zajmujących się w Polsce różnymi zagadkami i legendami do zagadnień tych podchodzi z dystansem i krytycyzmem.

Łukasz Orlicki – urodzony w 1976 roku w Radomsku. Historyk – absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Od ponad dziesięciu lat pracuje w „Odkrywcy”. Obecnie kieruje działem badawczym miesięcznika znanym jako Grupa Eksploracyjna Miesięcznika „Odkrywca” GEMO. Koordynował wiele projektów archeologicznych i eksploracyjnych na lądzie, pod ziemią i pod wodą. Uczestniczył m.in. w odnalezieniu krypty Wielkich Mistrzów Zakonu Krzyżackiego w Kwidzynie (badanie to nominowano w 2007 roku do nagrody „National Geographic” w kategorii Naukowe Odkrycie Roku), poszukiwaniach archiwum KG AK i odkryciu depozytu broni, zakończonych sukcesem badaniach pobojowisk lotniczych z lat 1939–1945, a przede wszystkim w tropieniu śladów podziemnych fabryk, tajemniczych tuneli i skarbów. Autor kilkuset artykułów z dziedziny historii, w większości opublikowanych na łamach „Odkrywcy” i „Gazety Rycerskiej”.

Autorzy: Bartosz Rdułtowski i Łukasz Orlicki;
Tytuł: „Zaginiony konwój do Riese”;
Wydawca: Wydawnictwo Technol;
Miejsce i rok wydania: Kraków 2015;
Liczba stron: 638;
Cena: 55,12 zł;
Więcej tutaj

Wyjątkowo Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 2 listopada 2015 r.

Możliwość komentowania jest wyłączona.