Recenzja książki Annie Jacobsen „Operacja Paperclip”

operacja-paperclip„To jest książka o nazistowskich naukowcach i tajemnicach amerykańskiego rządu. O tym, jak urzędnicy państwowi potrafią ukrywać przed opinią publiczną mroczną prawdę w imię bezpieczeństwa narodowego, oraz o nieprzewidywalnych, często przypadkowych okolicznościach, dzięki którym ta prawda wyszła na jaw. Operacja Paperclip była przedsięwzięciem amerykańskiego wywiadu, który po wojnie sprowadził do Ameryki niemieckich naukowców i zawarł z nimi tajne umowy”

Ten powyższy fragment prologu już na samym początku publikacji uzmysławia czytelnikowi czego może spodziewać się po książce Annie Jacobsen, amerykańskiej dziennikarce. Autorka wprowadza nas w świat tajemnic i tajnych operacji, jakie wywiad amerykański prowadził jeszcze zanim zakończyła się II wojna światowa w Niemczech. Specjalne grupy wywiadu poszukiwały nie tylko zbrodniarzy wojennych, ale przede wszystkim nazistowskich niemieckich naukowców, którzy w czasie wojny tworzyli dla Hitlera tajną broń V-2, odrzutowe samoloty, superczołgi oraz innego rodzaju maszyny, które miały dać zwycięstwo III Rzeszy Niemieckiej.

Wielu z naukowców, techników, badaczy było zbrodniarzami wojennymi. Amerykanie doskonale zdawali sobie z tego sprawę, jednak narastająca już w końcu wojny rywalizacja amerykańsko-sowiecka spowodowała, że tysiące niemieckich naukowców trafiło z nową tożsamością do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracowali dla nowych „Panów”. Wśród nich byli także wojskowi, jak generał Reinhard Gehlen – pracował po wojnie dla wywiadu amerykańskiego, zbierając informacje o szpiegach sowieckich, ale głównie naukowcy, w tym:

  • Friedrich Hoffman chemik, zajmujący się po 1945 roku tajnymi badaniami nad syntezą tabunu,
  • Dieter Huzel – asystent Wernhera von Brauna, który po wojnie pracował razem z nim nad rakietami batalistycznymi,
  • Richard Kuhn – chemik, wynalazca somanu, pracował po 1945 roku nad produkcją sarinu dla Amerykanów,
  • Arthur Rudolph – zajmował się w czasie wojny montażem V2, a po wojnie został w Stanach Zjednoczonych kierownikiem programu rakiety kosmicznej Saturn V,
  • Wernher von Braun – w czasie wojny dyrektor techniczny, odpowiedzialny za produkcję broni V, w 1945 oddał się wraz z większością swojego zespołu do niewoli amerykańskiej i pracował dla NASA, jako główny projektant rakiety Saturn V, dzięki której Amerykanie dotarli na Księżyc,
  • Jürgen von Klenck – chemik, w czasie wojny pracował w zakładach IG Farben, po 1945 roku dla Amerykanów prowadził produkcję sarinu;
  • Herbert Wagner – szef zespołu projektantów w firmie Henschel, twórca pocisku rakietowego HS-293. W ramach Operacji Paperclip pracował dla amerykańskiej marynarki wojennej.

Powyżej przytoczone nazwiska naukowców, badaczy czy wojskowych to tylko niewielka część spisu osób, które po zakończeniu wojny i upadku III Rzeszy Niemieckiej, nie chcąc trafić przed Międzynarodowy Trybunał w Norymberdze, chętnie oddawały swoje usługi na rzecz Amerykanów. Rząd Stanów Zjednoczonych doskonale zdawał sobie sprawę, że wielu naukowców niemieckich było zbrodniarzami, a mimo to nie wzgardzili ich wiedzą i w bezpiecznych miejscach, z nowymi dokumentami, nazwiskami umożliwili im pracę i przeżycie.

Annie Jacobsen zwraca uwagę, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Związek Radziecki mimo iż były jeszcze sojusznikami, już toczyły rywalizację o dominację w powojennym świecie. Obydwa kraje korzystały z dorobku naukowego nazistowskich Niemiec. Bądź to wywożąc maszyny fabryczne /głównie Związek Radziecki/ lub też angażując naukowców pracujących dotąd dla gospodarki III Rzeszy Niemieckiej /Stany Zjednoczone/. Amerykanie przechwytując większość naukowców mieli szansę w dość szybkim czasie wyprzedzić pod względem zbrojeń Związek Radziecki, tym samym osiągając przewagę militarną nad Rosjanami.

Mimo nieocenionego wkładu w naukę dokonanego przez byłych nazistowskich naukowców, do dziś ich ochrona zarówno przez rząd amerykański, jak i sowiecki budzi wątpliwości i sprzeciw wielu organizacji na świecie. Podstawowym pytaniem zadawanym przez ofiary niemieckiego nazistowskiego reżimu jest: Dlaczego mimo wiedzy o ich zbrodniach, pozwolono im żyć w spokoju, a zbrodniarze nigdy nie odpowiedzieli przed sądem za swoje czyny? Dopiero w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku pojawiały się pierwsze informacje i doniesienia o życiu nazistowskich naukowców, którzy pod parasolem ochronnym służb specjalnych pracowali w Stanach Zjednoczonych. Wiele dokumentów i faktów, jak zauważa autorka książki, wciąż nie została odkryta, wiele zostało utajnionych na dziesiątki lat i być może prawdopodobnie nigdy nie ujrzą światła dziennego ze względu na bezpieczeństwo narodowe Stanów Zjednoczonych. Zapewne wiele tych informacji jest tak przerażająca, że amerykański rząd boi się nie tylko potępienia ze strony żyjących wciąż ofiar nazistowskiego reżimu, ale także odszkodowań, które być może musiałby płacić ofiarom Holocaustu.

Publikację Annie Jacobsen polecam każdemu historykowi, ale także tym osobom, które interesują się teoriami spiskowymi i niewyjaśnionymi zagadkami II wojny światowej. Utrzymująca w napięciu książka odsłania wstydliwe przemilczane tajemnice historii oraz odkrywa przed czytelnikiem największe tajemnice rządu amerykańskiego, który po wojnie korzystał z pomocy i usług nazistowskich zbrodniarzy. Publikacja wieloma czytelnikami wstrząśnie, jednak lepiej poznać bolesną prawdę, niż jej nie znać wcale. Ta pasjonująca książka zmusza czytelnika do zastanowienia się, czy aby na pewno cel zawsze uświęca środki.

Annie Jacobsen – amerykańska dziennikarka, autorka wielu książek poruszający tematy historyczne, wojskowe i amerykańskich tajemnic rządowych.

Autor: Annie Jacobsen;
Tytuł: „Operacja Paperclip”;
Wydawnictwo: Akurat;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2015;
Stron: 590;
Cena: 32,44
Więcej: tutaj

Wyjątkowo Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 7 września 2015 r.

Możliwość komentowania jest wyłączona.