Recenzja książki Mariusza Bechty „Pogrom czy odwet”

978-83-7785-281-1„Najazd na Parczew to odwet za kolaborację z komuną, a nie żaden antysemicki pogrom – argumentuje Mariusz Bechta. Naukowiec ten napisał najbardziej wyczerpujące, dogłębne, pełne niuansów, wnikliwie mikrostudium najazdu niepodległościowych partyzantów antykomunistycznych ze Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość na podlaski Parczew 5 lutego 1946 r.”

Tak w przedmowie do publikacji Mariusza Bechty pisze Marek Jan Chodkiewicz. Z kolei we wstępie czytamy:

„Niniejsze studium poświęcone zostało konkretnej akcji zbrojnej polskiego podziemia antykomunistycznego przeprowadzonej w Parczewie w województwie lubelskim 5 lutego 1946 r. Zyskała ona w XX-wiecznej historiografii stosunków polsko-żydowskich status jednego z najgłośniejszych pogromów Żydów w Polsce”

Jak więc było faktycznie. Czy rzeczywiście w Parczewie doszło do antysemickiego pogromu? Czy była to przede wszystkim akcji polskiego podziemia, w której nie tylko chciano ukarać polskich komunistów wspierających nową władzę, ale przede wszystkim pokazać Polakom, że są wśród nich tacy, którzy nigdy nie pogodzą się z narzuconym nam siłą ustrojowi. Z tym problemem zmierzył się Mariusz Bechta w publikacji „Pogrom czy odwet”.

Zanim autor przeszedł jednak do głównych wydarzeń dotyczących akcji Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” w Parczewie, nakreślił cały obraz sytuacji politycznej i wojskowej w tym miasteczku od czasów przedwojennych po 1945 rok. Nie zabrakło w książce także odwołań do stosunków polsko-żydowskich, a także postawy Żydów wobec władzy sowieckiej. Już bowiem w pierwszym rozdziale Bechta nakreślił obraz tworzących się struktur komunistycznych w Parczewie jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Autor wszakże wskazuje, że ruch komunistyczny w mieście był przez polskie państwo skutecznie zwalczany, jednak jego powstanie i udział w nim społeczności żydowskiej odbiło się echem na stosunkach polsko-żydowskich, który przybrał na sile po 1939 roku. Autor pisze:

„Miejscowy ruch komunistyczny został w dużym stopniu sparaliżowany dzięki skutecznym uderzeniom Policji Państwowej w latach 1933 i 1934 i do czasu rozwiązania KPP przez Komintern w połowie 1938 r. nie odzyskał wcześniejszego wigoru. Ponadto warto pamiętać, że mniejszościowy (żydowsko-rusiński/ukraiński) rys kompartii w rejonie Parczewa nadawał lokalnemu konfliktowi politycznemu silny akcent etniczny, który z całą intensywnością powrócił w czasie II wojny światowej”

Wybuch II wojny światowej i agresja Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku oraz wkroczenie 17 września oddziałów sowieckich na tereny ziem polskich poprzedził układ Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku. Zbrodnie, jakie popełniali zarówno Niemcy, jak i Sowieci nie ominęły także Parczewa, o czym wspomina autor. Mariusz Bechta porusza także w swojej publikacji tematy dotyczące ratowania ludności żydowskiej przez Polaków, terroru NKWD w rejonie Parczewa oraz przechodząc do meritum sprawy – relacjonuje krok po kroku co działo się w rejonie Parczewa po tym, jak wojska niemieckie zostają z tego terenu, w wyniku sowieckiej ofensywy, odrzucone. I w tym miejscu pojawia się najważniejsza kwestia, która doprowadziła do wypadków z 5 lutego 1946 roku. A jest nim niewątpliwie podjęta przez Żydów współpraca z komunistami, Urzędem Bezpieczeństwa i Milicją.

Żydzi jak wskazuje Bechta aktywnie włączyli się w umacnianie nowego reżimu na ziemiach polskich, w tym właśnie w Parczewie. Żydowscy bojówkarze niejednokrotnie dobrze uzbrojeni i działający w zorganizowanych grupach odznaczali się brutalizmem wobec ludności polskiej. Takie działanie, niczym nieograniczone, musiało doprowadzić do konfrontacji z polską ludnością, o czy pisze Mariusz Bechta:

„Istniejąca w Parczewie, de facto od sierpnia 1944 roku autonomiczna siła zbrojna ludności żydowskiej pod kuratelą Sowietów i komunistycznej policji politycznej kładła się cieniem na napiętych stosunkach obu społeczności. Butę i arogancję uzbrojonych Żydów odbierali Polacy jako problem, z którym nie mogli sobie poradzić, stosując metody adekwatne do odczuwanego poczucia zgnębienia”

Narastające z dnia na dzień napięcie między polską ludnością a Żydami doprowadziło do wydarzenia, które przez wiele lat było uznawane za akcję celowo wymierzoną przeciwko Żydom i nazwaną z pełną premedytacją – pogromem. Jeśli jednak przypatrzymy się faktom ustalonym przez polskiego historyka, okaże się, że wydarzenie z 5 lutego 1946 roku nie było wymierzone przeciwko ludności żydowskiej, a komunistycznym organom, z którymi aktywnie współdziałali Żydzi.

Wydarzenia w Parczewie są tematem drugiej części pracy Mariusza Bechty „Pogrom czy odwet”. W niej właśnie polski historyk skrupulatnie opisał to, co wydarzyło się 5 lutego 1946 roku w tym miasteczku. Fakty przedstawione przez autora jednoznacznie wskazują, że o żadnym pogromie nie mogło być tam mowy. Mimo to, nawet dzisiaj pojawiają się informacje, że był to celowy pogrom ludności żydowskiej.

Mariusz Bechta wskazuje jednak, że wydarzenie to sprowokowało bezkarne działanie komunistycznych żydowskich bojówkarzy z Parczewa. Na łamach niniejszej książki wyraźnie autor podkreśla, że konflikt polsko-żydowski wisiał na ostrzu noża, a akcja oddziału WiN /Wolność i Niezawisłość/ porucznika Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” w Parczewie 5 lutego 1946 roku miała na celu tylko i wyłącznie ukaranie żydowskich bojówkarzy i komunistycznych działaczy. W książce czytamy:

„Odwet podziemia dotyczył osób bez rozróżniania ich pochodzenia etnicznego. Prócz trzech Żydów zginął także Polak plut. Wacław Rydzewski. Wszystkich traktowano jako komunistów, którzy świadomie zerwali z lojalnością wobec państwa polskiego, wybierając kolaborację polityczną z okupantem sowieckim. To na nich skupiła się – po niepowodzeniu ataku na siedzibę MO i UB – uwaga antykomunistów”

W powyższym cytacie jakże ważne są liczby ofiar żydowskich, które ucierpiały podczas akcji w Parczewie. Śmierć trzech Żydów, który współpracowali z komunistami jednoznacznie wskazuje nam, że nie miało tam miejsce żadne antyżydowskie wystąpienie, a jedynie odwet za działania skierowane przeciwko ludności polskiej. Ponadto podziemnie antykomunistyczne pokazało, że nadal trwa i jest aktywne, dając do zrozumienia nowym władzom, że nie godzą się na narzucony siłą reżim i ustrój.

Efektem dostrzegalnym w Parczewie po wydarzeniach z lutego 1946 był wyjazd pozostałych tam Żydów z tego miasteczka. Konflikt polityczny, w który zostali wmieszani zarówno polscy mieszkańcy Parczewa, ale także i żydowscy nie mający nic wspólnego z komunistami, zakończył się dramatem. Współistniejąca w jednym mieście ludność polska i żydowska w wyniku rozgrywek politycznych nie tylko się poróżniła, ale także doprowadziło to do niepotrzebnych uprzedzeń i insynuacji dotyczących akcji w Parczewie z 5 lutego 1946 roku.

Czytelnik po zakończeniu lektury książki Mariusza Bechty z pewnością odrzuci fałszywe oskarżenia Polaków o pogrom na Żydach w Parczewie. Autor tej świetnej publikacji przywraca szacunek porucznikowi Leonowi Taraszkiewiczowi i raz na zawsze przekreśla zarzuty, jakie stawiane były Polakom i oddziałom Taraszkiewicza, który w historiografii sterowanej przez komunistów dopuścił się pogromu Żydów w Parczewie.

Dla historyków to książka obowiązkowa, przede wszystkim ze względu na pamięć Żołnierzy Wyklętych, którym cześć jest przywracana dopiero teraz, prawie siedemdziesiąt lat po zakończeniu II wojny światowej.

Książkę uzupełniają aneksy, zdjęcia, mapy i ilustracje, tabele i skany dokumentów. Polecam ją każdemu historykowi i nie tylko. Naprawdę warto ją mieć w swojej bibliotece!

Mariusz Bechta – historyk, wydawca, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii, pracownik naukowy Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie. Zajmuje się historią polityczną Polski w XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem tożsamości historycznej Podlasia.

Autor: Mariusz Bechta;
Tytuł: Pogrom czy Odwet?;
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka;
Miejsce i rok wydania: Poznań 2014;
Liczba stron: 511;
Cena: 43,50 zł
Więcej tutaj

Wyjątkowo Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 30 marca 2015 r.

Możliwość komentowania jest wyłączona.