Recenzja książki Iwony Kienzler „Mroczne karty historii Polski”

Wielu z nas przekonanych jest o wyjątkowości naszej ojczyzny. Polska jawi się nam jako kraj tolerancji religijnej, umiłowania wolności i demokracji. Zapewne wyróżniało to nasz kraj w porównaniu z takimi krajami jak: Rosja, Turcja czy kraje zachodniej Europy. To właśnie tam panowali szaleni królowie, płonęły stosy z innowiercami, prowadzono wojny religijne czy umierano za swoje poglądy. Publikacja Iwony Kienzler ma nam przybliżyć inny obraz dawnej Polski. Kraju w którym nie brakowało spisków, zdrady, prób zamachu na życie królów czy krwawych walk politycznych.

W publikacji znajdziemy zupełnie inny obraz władców Polski, którego próżno szukać w podręcznikach szkolnych i biografiach. W książce poznamy losy Jeremiego Wiśniowieckiego, Lisowczyków czy polskich szpiegów na dworach całej Europy. Autorka praktycznie z każdego stulecia wybrała po jednej z najbardziej znaczących, ale i kontrowersyjnych postaci, przedstawiając czytelnikowi najciekawsze epizody z ich życia. Dowiemy się między innymi: o Bolesławie Chrobrym będącym okrutnikiem i gwałcicielem, książętach Piastowskich wykorzystując wszem i wobec trucizny, grzechach Władysława Łokietka czy losach księcia Henryka XI Legnickiego, który „zbójował”. Poznamy także losy rodziny Zborowskich i próby zamachu na życie króla Stefana Batorego, historię „pierwszych polskich oddziałów specjalnych” czyli Lisowczyków oraz sprawę kradzieży insygniów koronacyjnych związaną z koronacją Augusta II Mocnego.

Książka powinna zainteresować nie tylko historyków, ale także laików, chcących poznać największe sekrety polskich władców i najmożniejszych magnatów Rzeczypospolitej. Autorka wybierając tematykę publikacji próbuje także zachęcić czytelnika do sięgnięcia głębiej do źródeł oraz poszukiwania odpowiedzi na wciąż nurtujące nas pytania, a dotyczące zagadkowych zgonów polskich władców, intryg i zdrad na dworach książęcych czy tajemniczego życia polskich magnatów.

W publikacji jedynie czego zabrakło to przede wszystkim brak opisu tak barwnej i fascynującej postaci jaką była Bona Sforza, żony Zygmunta Starego. Mimo, że pojawia się ona na kartach niniejszej książki, są jednak tylko sporadyczne epizody. Czytelnika z pewnością zainteresowałoby także prywatne życie Augusta II Mocnego i jego najbardziej znanej metresy – Hrabiny Cosel, która miała ogromny wpływ na polskiego monarchę.

Pomimo tych braków, publikacja jest bardzo interesująca i godna polecenia każdemu czytelnikowi. Warto ją mieć w swojej biblioteczce, bowiem stanowi świetną lekturę, uzupełniającą wiedzę na temat dawnej historii Polski.

Autor: Iwona Kienzler
Tytuł: Mroczne karty historii Polski
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 288 stron
Cena internetowa: 28 zł
Więcej tutaj

Gorąco Polecam!

Tomasz Sanecki

Bytom, 12 sierpnia 2013 r.

4 Komentarze

  1. pierwszy będzie ostatnim..A ostatni pierwszym. Trudno sie z tym niezgodzić.,Kiedys bylismy krajem tolerancyjnym i otwartym co wyjatkowo trudno powiedzieć o czasach współczesnych,IV RP

    • Oczywiście . Polska była krajem wolności i swobody – to duch historii , który nad nią wiekami szybował i warto przypomnieć choćby Pawła Włodkowica …reszta to są “detale “ … np. Bogusław X , czy Dymitr Samozwaniec …
      To jest bardzo interesujący blog.
      Serdeczne pozdrowienia

  2. Oczywiście . Polska była krajem wolności i swobody – to duch historii , który nad nią wiekami szybował i warto przypomnieć choćby Pawła Włodkowica …reszta to są “detale “ … np. Bogusław X , czy Dymitr Samozwaniec …
    To jest bardzo interesujący blog.
    Serdeczne pozdrowienia

  3. „Pomimo tych braków, publikacja jest bardzo interesująca i godna polecenia każdemu czytelnikowi. Warto ją mieć w swojej biblioteczce, bowiem stanowi świetną lekturę, uzupełniającą wiedzę na temat dawnej historii Polski.”

    Przykro mi Panie Tomaszu, ale niestety nie mogę się zgodzić z pańskim zdaniem. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być piękne – bibliografia, przypisy. Niestety jest to mylne wrażenie. Książka nie posiada żadnej wartości merytorycznej, a większość informacji jest niepotwierdzona źródłowo. Pani Iwona przytacza argumenty, które mają tylko na celu potwierdzić jej tezy. Ponadto, autorka nie opiera się na żadnej sensownej bibliografii. Przytaczanie książki Pawła Jasienicy w każdym rozdziale to trochę za mało jak na publikacje Bellony. Niestety ale czas nie stoi w miejscu, a tym bardziej nauka, która dostarcza nam coraz to nowsze informacje dotyczące przeszłości. Opieranie się przede wszystkim na badaniach z lat 60. w publikacji z 2013 roku jest niestosowne. Bardzo irytujący jest zwrot „według niektórych historyków”. Jakich zatem historyków? Wymyślonych? Warto byłoby zaprezentować owych „niektórych historyków”. Ponadto Autorka cytuje rożne opinie lub fragmenty książek, nie podając w przypisie skąd pochodzą [a jak już przypis jest, to prawie każdy pochodzi ze strony internetowej, o zgrozo!]. Niestety, ale pieniądze wydane na tę książkę są źle wydanymi pieniędzmi, a osobom, które choć troszkę mają coś do czynienia z historią, krew gotuje się w żyłach.