RSS
 

Witam wszystkich na moim blogu!

06 paź

1Urodziłem się, mieszkam i pracuję w Bytomiu. Historia to moja pasja, która towarzyszy mi od kilkunastu lat. Studiowałem historię o specjalności Archiwistyka na Uniwersytecie Śląskim, zdobywając w 2007 roku tytuł zawodowy: magistra. Mimo, że obecnie nie pracuje w swoim zawodzie, pasji nie porzuciłem. Wciąż zgłębiam tajemnice i ciekawostki historii. Bloga zacząłem pisać, chcąc się podzielić z Wami moimi przemyśleniami na tematy historyczne, wśród których dominować będą te związane z dziejami Polski oraz Europy.

Na blogu prezentuję również zapowiedzi i recenzje książek oraz ciekawe publikacje innych historyków. Zawsze podaje w moich artykułach oraz wpisach źródło z którego pochodzą informacje, które udaje mi się zebrać do pisania tekstów. Dzięki temu każdy z was może sięgnąć do tych prac i skorzystać z nich w razie potrzeby.

Mam nadzieje, że blog się Państwu spodoba. Zachęcam do lektury. Artykuły publikowane są w każdy poniedziałek. Jest to stały termin ukazywania się materiałów na blogu.

Tomasz Sanecki

6 października 2012 r.

Kontakt: tsanecki3006@gmail.com

Zapraszam również na Facebook

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii O mnie

 

Bitwa, która uratowała Paryż i Francję – Marna 1914 rok

15 wrz

Helmut Karl Bernhard von Moltke starszy, Źródło – Albumin-Foto Autor – Kunstverlag der Photographischen Gesellschaft Berlin, za Wikimedia Commons

Ta trwająca cztery dni bitwa nie tylko uratowała Francję przed klęską, ale przesądziła o dalszych losach wojny. Przekreśliła ona niemieckie plany wojny błyskawicznej i szybkiego pokonania Francji, zanim Wielka Brytania i Rosja będą na tyle silne, aby realnie zagrozić Niemcom. To właśnie nad Marną doszło do przełomowego starcia armii francuskiej z niemiecką. Nad jej wynikiem zaważył błąd niemieckiego sztabu generalnego. Błąd, który być może kosztował Niemcy przegraną wojnę!

Zabójstwo Franciszka Ferdynanda, następcy tronu austriackiego, 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie przez Gawriło Principa było iskrą zapalającą lont. Miesiąc później największe mocarstwa europejskie: Niemcy, Austro-Węgry, Francja, Wielka Brytania i Rosja były w stanie wojny. Niemiecki Sztab Generalny już po wojnie z Francją w 1871 roku wiedział, że jeśli dojdzie do kolejnego konfliktu ze swym zachodnim sąsiadem, również na wschodzie do wojny po stronie Francji włączy się carska Rosja. Plany obronne i ofensywne opracowane zostały przez generała Helmuta von Moltke starszego. Przewidywały one działania defensywne na zachodzie i ofensywne na wschodzie przeciw Rosji. Zostały one jednak całkowicie zmienione przez generała Alfreda von Schlieffena, który uznał, że to Francja będzie głównym wrogiem Niemiec. Z tego względu uznano, że na zachodzie należy jak najszybciej pokonać armię francuską, zanim Anglia i Rosja na tyle się zmobilizują, że będą mogły z powodzeniem zaatakować Niemcy. Ponadto wywnioskowano, że armia rosyjska nawet pokonana będzie mogła wycofywać się w głąb Rosji, a tym samym wciągać wojska niemieckie, osłabiając je i jednocześnie nie doprowadzając do rozstrzygnięcia. Dlatego też gen. Alfred Schlieffen opracował plan, w którym główne siły niemieckie powinny najpierw pokonać wojska francuskie, a następnie rozstrzygnąć losy wojny na wschodzie. Plan Schlieffena przewidywał także, że prawe skrzydło armii niemieckiej, będzie kluczowym miejscem zgrupowania wojsk i tam też rozstrzygnie się decydująca o losach wojny bitwa.

Alfred von Schlieffen, Źródło – Deutsch: Seite von „Deutsche Geschichte in Dokumenten und Bildern” (GHDI), autor: Autor – E. Bieber Link back to Creator infobox template Photo is in the Archives of the Prussia Cultural Heritage (Bildarchiv Preußischer Kulturbesitz), za Wikimedia Commons

Ten doskonały plan, jaki się okazało nie został jednak zrealizowany. Jeszcze przed wojną, w 1906 roku Schlieffena zastąpił Helmut von Moltke młodszy. Ten jednak wydatnie osłabił prawe skrzydło armii niemieckiej. Schlieffen bowiem proponował, aby stosunek sił prawego skrzydła do lewego wynosił 7:1, zaś Moltke zaledwie 3:1. Schlieffen wprowadzając taką taktykę miał na celu ściganie i okrążenie armii francuskiej przez prawe skrzydło, zaś lewe miało wiązać większe siły francuskie. Wraz z wybuchem wojny dowództwo niemieckie podjęło decyzję o głównym uderzeniu na Francję. 2 sierpnia wojska niemieckie wkroczyły do Luksemburga, z 3 na 4 sierpnia do Belgii, przez którą uderzyli na Francję. Dowództwo francuskie zostało całkowicie zaskoczone. Podjęty przez Francuzów działania w Lotaryngii i Alzacji okazały się nieskuteczne, zaś niemieckie wojska parły naprzód zagrażając coraz bardziej Paryżowi. W końcu sierpnia 1914 roku niemieckie wojska wyszły nad rzekę Marnę. 3 września rząd francuski ewakuował się z Paryża do Bordeaux, zaś w całej Francji zaczęły nasilać się nastroje defetystyczne, wciąż bowiem pamiętano klęskę z 1870 roku. Cała Francja wobec naporu wojsk niemieckich stanęła na krawędzi klęski.

Wówczas nieoczekiwany zwrot nastąpił na froncie wschodnim. Tam w połowie sierpnia wojska rosyjskie rozpoczęły ofensywę. Rosjanie uderzyli najpierw na austriacki Lwów, dość szybko go zajmując, a następnie drugie uderzenie pod dowództwem generała Rennenkampfa od strony Wilna i pod dowództwem generała Samsonowa od strony Narwi skierowano na Prusy Wschodnie. Ofensywę rosyjską rozpoczęto kiedy na zachodzie wojska niemieckie parły na Paryż, co miała kluczowe znaczenie dla przebiegu wojny. Generał von Moltke kiedy dowiedział się, że Rosjanie rozpoczęli atak, a dowodzący na froncie wschodnim generał Max von Prittwitz und Gaffron nie zamierza nie tylko podjąć kontrofensywy, ale wycofać się za Wisłę, natychmiast go zdymisjonował i wysłał z zachodu, gdzie trwały główne walki dwa korpusy, aby wzmocnić siłę wojsk niemieckich na wschodzie. Jak pisze Janusz Pajewski w publikacji „Historia Powszechna 1871-1918”:

„Rzadko kto rozumiał wówczas, że działania wojsk rosyjskich w Prusach Wschodnich przyczyniły się do zatrzymania ofensywy niemieckiej we Francji”

Helmuth Johannes Ludwik von Moltke młodszy, Źródło: Originally scanned from: GW – The Great World War: A History edited by Frank A. Mumby (Gresham Publishing Company, five volumes 1915-1917), Autor – Nicola Perscheid (1864–1930) Link do szablonu twórcy, za Wikimedia Commons

Na wschodzie Niemcy pod dowództwem Ericha Ludendorffa i Paula von Hindenburga odnieśli spektakularne zwycięstwa pod Tannenbergiem i nad Jeziorami Mazurskimi. Mimo sukcesów na zachodzie, Niemcy popełnili błąd osłabiając w czasie najważniejszej operacji militarnej w 1914 swoje wojska we Francji. Kolejnym fatalnym w skutkach błędem dowództwa niemieckiego była rezygnacja z koncepcji planu Schlieffena, który przewidywał oskrzydlenie Paryża. W zamian podjęto decyzję o zaatakowaniu wojsk francuskich przed Paryżem, na południe od rzeki Marny. Francuzi z kolei dzięki między innymi raportom lotniczym wywnioskowali, że Niemcy nie mają zamiaru atakować Paryża, lecz skręcili w kierunku południowo-wschodnim. To umożliwiło dowództwu francuskiemu przygotowanie nie tylko linii obrony, ale możliwość przejścia do kontrofensywy.

4 września nad rzeką Marną doszło do jednej z najważniejszych i przełomowych bitew I wojny światowej. Przerzucenie dwóch korpusów na front wschodni, a także brak koordynacji wśród dowódców niemieckich przesądził o ich porażce. I armia niemiecka pod dowództwem generała Klucka wysunęła swoje pozycje na prawym skrzydle tak daleko, że utraciła bezpośredni kontakt z II armią niemiecką. To spowodowało powstanie prawie 50 km luki pomiędzy I i II armią, którą mogli wykorzystać Francuzi, co z kolei groziłoby zniszczeniem armii Klucka. Bitwa dla wojsk niemieckich układała się niepomyślnie. Przewaga wojsk francusko-angielskich, ryzyko wejścia w lukę pomiędzy armiami niemieckimi spowodowało, że 9 września dowódca II armia wydał rozkaz odwrotu. Kilka godzin później na ten sam krok zdecydował się gen. Klucke, jego prawe skrzydło cofało się w kierunku rzeki Aisne. Dzień później, 10 września wojska niemieckie na froncie środkowym przeszły do odwrotu, zaś 11 września rozkaz wycofania otrzymało całe lewe skrzydło wojsk niemieckich. Te decyzje dowództwa niemieckiego zaważyły na losach bitwy.

Niemieccy żołnierze na granicy z Belgią, Źródło Wikimedia Commons – I wojna światowa

Bitwa nad Marną zakończyła się dla wojsk niemieckich „klęską”. Słowa tego użyłem nie przypadkowo. I nie chodzi tutaj o straty ludzkie Niemców, ale przede wszystkim załamanie się wojny błyskawicznej. Francuzi zaskoczyli Niemców, dla których plan złamania wojsk nieprzyjacielskich na zachodzie spełzł na niczym. Dowództwo niemieckie chcą rozgromić armię francuską, dawało sobie tym samym czas na uzupełnienie sił, zanim Wielka Brytania i Rosja rozwinęłyby swoje siły i zasoby do stanu realnie zagrażającego Niemcom. Porażka nad Marną, mimo, że wojskom francuskim nie udało się wyprzeć z terytorium swojego kraju Niemców (Niemcy zatrzymali się na linii rzeki Aisne) oznaczała kres tych planów. Prasa francuska jak pisze Antoni Czubiński w „Historii Powszechnej XX wieku” nazwała to wydarzenie „cudem nad Marną”. Odtąd żadna ze stron nie potrafiła uzyskać realnej przewagi, dzięki której zdołałaby wyprzeć siły napastnika i przełamać front na tyle, aby rozstrzygnąć losy wojny na swoją korzyść. Ponadto już zimą 1914/1915 roku rozwinęła się na froncie zachodnim tzw. wojna pozycyjna, która przeistoczyła się w krwawe bitwy nie przynoszące żadnych rezultatów.

Paul von Hindenburg i Erich Ludendorff, Źródło: z zasobów Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych, oddziału Prints and Photographs division jest dostępny pod numerem ggbain.20468, Autor: Bain News Service, za Wikimedia Commons

Bitwa nad Marną we wrześniu 1914 roku była starciem, które przesądziło o dalszych losach I wojny światowej. W razie całkowitego zwycięstwa wojsk niemieckich, stolica Francji – Paryż stałaby otworem dla Niemców. Porażka Francji oznaczałaby fatalną sytuację dla carskiej Rosji. Wówczas wojska rosyjskie wobec zdecydowanej przewagi sił niemieckich i austro-węgierskich nie miałyby żadnych szans. Rosja zostałaby rzucona na kolana, a jej porażka byłaby już tylko kwestią czasu.

Porażka pod Marną oznaczała dla dowództwa niemieckiego kres planów wojny błyskawicznej. Po drugie Niemcy wobec klęski nad Marną zostały zmuszone na dłuższy czas walczyć na dwa fronty: zachodni i wschodni. To bez wątpienia pokrzyżowało plany Naczelnego Dowództwa Wojsk Niemieckich. Nie mogło ono przerzucić wszystkich sił na zachód obawiając się niespodziewanej ofensywy na wschodzie. Podział sił miał więc kluczowe znaczenie dla działań wojennych. Bitwa nad Marną była więc przełomowym wydarzeniem I wojny światowej. Uniemożliwiła Niemcom szybkie zakończenie wojny na zachodzie oraz wyeliminowanie Francji z wojny. Tym samym była początkiem końca dla Niemców, którzy nie realizując swojego najważniejszego celu – zwycięstwa nad Francją, zapędzili się w „kozi róg”. Wojna, która miała trwać kilka tygodni przerodziła się bowiem w długoletni, bo aż trwający cztery lata konflikt, który pochłonął miliony istnień ludzkich. Dla Niemiec i ich sojuszników, zwłaszcza Austro-Węgier konflikt ten oznaczała kres ich dominacji w Europie, a nawet, jak w przypadku Cesarstwa Austro-Węgierskiego, rozpad państwa. Bitwa nad Marną w 1914 roku bez wątpienia przyczyniła się do ostatecznego zwycięstwa aliantów. Mimo że jeszcze przez cztery lata w Europie toczono zażarte boje o każdy skrawek ziemi, to Marna przeszła do historii, jako miejsce, gdzie położono kres niemieckiej dominacji na frontach. Załamanie planów niemieckich oznaczało dla Naczelnego Dowództwa walkę na dwa fronty, czego od początku chciano uniknąć. To bez wątpienia przesądziło o losach I wojny światowej i w efekcie końcowego zwycięstwa aliantów.

Artykuł przygotowany w oparciu o następujące opracowania:
Batowski Henryk, Między dwiema wojnami 1919-1939, Kraków 2001;
Batowski Henryk, Rozpad Austro-Węgier 1914-1918, Wrocław1968;
Bazylow Ludwik, Historia Rosji, wyd. 3, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź 1985;
Czubiński Antoni , Historia Powszechna XX wieku, Poznań 2003;
Felczak Wacław, Historia Węgier, Wrocław 1966;
Grodziski Stanisław, Franciszek Józef I, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1983;
Jaszuński Grzegorz, Ostatni monarchowie, Warszawa 1975;
Krasuski Jerzy, Historia Rzeszy Niemieckiej 1871-1945, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1986;
Krasuski Jerzy, Historia Niemiec, Zakład Narodowy im. Ossolińskich 2008;
Łaptos Józef, Historia Belgii, Wrocław-Warszawa-Kraków 1995;
Pajewski Janusz, Historia Powszechna 1871-1918, wyd. 9, Warszawa 2002;
Wereszycki Henryk, Historia Austrii, wyd. 2, Warszawa 1986.

Tomasz Sanecki,

Bytom, 15 września 2014 r.

 

Bitwa, która uratowała Paryż i Francję – Marna 1914 rok

15 wrz
 

Recenzja książki Jeana-Paula Bleda „Bismarck. Żelazny kanclerz”

15 wrz

bismarck-zelazny-kanclerz„Postać Bismarcka zdominowała wiek XIX, kładąc się cieniem także na XX stuleciu. Na swe miejsce w historii zasłużył przede wszystkim jako ojciec zjednoczenia Niemiec oraz twórca Drugiej Rzeszy, która narodziła się 18 stycznia 1871 roku w Sali Lustrzanej pałacu w Wersalu”

Tak we wstępie pisze o Bismarcku autor świetnej publikacji poświęconej premierowi Prus i kanclerzowi Rzeszy Niemieckiej. Jean-Paul Bled w swojej pracy przedstawił postać Otto von Bismarcka, żelaznego kanclerza, człowieka, który w ciągu kilkudziesięciu lat zmienił oblicze Prus. To on wprowadził je do grona mocarstw europejskich. Poprzez swoją ambitną, żelazną politykę, w której nieuniknione były wojny ze sąsiadami – Danią, Austrią i Francją, osiągnął to co założył – zjednoczył Niemcy.

Francuski historyk swoją publikację rozpoczął od początków wspaniałej kariery Bismarcka. Dowiemy się skąd wywodził się twórca zjednoczonych Niemiec, jaka była jego droga do kariery polityka i pierwszego człowieka po królu pruskim, a później cesarzu oraz jak dopisywało mu przez całe życie szczęście i nieoczekiwany splot wydarzeń, który sprzyjał jego decyzjom.

Poznamy także osobowość Bismarcka, fakt, że okazywał niechęć wobec swojej matki, nieugiętość wobec króla Prus – Wilhelma I, jawny sprzeciw wobec decyzji monarchy, a także spryt, który pozwalał mu wprowadzać w życie jego idee. Za życia dorobił się stanowisk: premiera Prus, ministra spraw zagranicznych, kanclerza Rzeszy Niemieckiej oraz tytułu książęcego. Jego wizja zjednoczonych Niemiec prowadziła przez twardą politykę wewnętrzną i nieuniknione wojny z Austrią i Francją. Zwycięstwa pod Sadową i Sedanem przypieczętowały potęgę Prus i dały początek II Rzeszy Niemieckiej. Autor książki postarał się, aby krok po kroku omówić wszystkie, najważniejsze aspekty z dziejów Prus i działalności Bismarcka, które prowadziły do jednego celu – zjednoczenia Niemiec.

Jak pisze Jean-Paul Bled Bismarck słusznie uważał się za ojca zjednoczenia Niemiec. Francuski historyk szczegółowo przedstawia czytelnikowi jak do tego doszło. Jak Bismarck lawirował między konserwatystami a liberałami, jak wciągnął Austrię w swoją grę o zjednoczenie Niemiec, a później ją upokorzył i wreszcie, jak na prawie pięćdziesiąt lat upokorzył wielką Francję.

Autor w swojej publikacji podejmuje także kwestię Kulturkampfu, wrogości wobec Polaków, ale także docenia Bismarcka za wprowadzenie pierwszych ustaw społecznych, a w tym między innymi: ubezpieczenia chorobowego czy ubezpieczenia z tytułu starości i inwalidztwa. Jak pisze Jean-Paul Bled – kanclerz Rzeszy był człowiekiem myślącym dalekosiężnie. W rozdziale „Niemcy. Mocarstwo nasycone” francuski historyk zwrócił szczególną uwagę na geniusz Bismarcka. Kanclerz nie poszedł za ciosem i nie dokonywał kolejnych aneksji terytorialnych, lecz kiedy uzyskał to, co planował, starał się za wszelką cenę to utrzymać. I taką politykę przedstawia nam autor pracy, który ukazuje nam Bismarcka walczącego o unormowanie stosunków z Austrią i względny spokój na Wschodzie, a więc utrzymanie dobrych stosunków z carską Rosją.

W książce Jean-Paul Bled ujawnia także charakter Bismarcka. Jego wojna polityczna z następcą tronu – Wilhelmem II trwała aż do śmierci. Historyk w podsumowaniu próbuje porównać także kilku najważniejszych polityków niemieckich pierwszej połowy XX wieku do Bismarcka. Wśród nich skupił się na postaciach: Paula von Hindenburga, Hansa von Seeckta oraz Adolfa Hitlera. W tym ostatnim przypadku autor pisze:

„Wielu Niemców patrzyło na Hitlera jak na drugiego Bismarcka, na którego tak długo czekali”

Czy tak faktycznie było i czy Bismarck swoją polityką stworzył podwaliny pod III Rzeszę Niemiecką. Odpowiedź tkwi w publikacji francuskiego historyka, którą oceniam bardzo wysoką. Ta kapitalna biografia Otto von Bismarcka to perełka wśród biografii najsłynniejszych polityków w dziejach świata. Mogę ją polecić każdemu, z pewnością po jej przeczytaniu czytelnik zmieni swój obraz wobec postaci Bismarcka i polityki Prus w drugiej połowie XIX wieku.

Autor: Jean-Paul Bled;
Tytuł: „Bismarck. Żelazny kanclerz”;
Wydawca: Wydawnictwo MUZA;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013;
Liczba stron: 256;
Cena: 39,99 zł;
Więcej tutaj

Wyjątkowo Polecam!!!

Tomasz Sanecki,
Bytom, 15 września 2014 r.

 

Recenzja książki Jeana-Paula Bleda „Bismarck. Żelazny kanclerz”

15 wrz
 

Recenzja książki Dennisa Deletanta „Rumunia. Zapomniany sojusznik Hitlera”

15 wrz

rumuniaRumunia w czasie II wojny światowej była jednym z najzagorzalszych sojuszników Adolfa Hitlera i III Rzeszy Niemieckiej. Przywódca Rumunii Ion Antonescu bez wahania wykonywał rozkazy z Berlina. Przystępując do sojuszu z Niemcami, przywódca Rumunii liczył, że jego kraj uniknie losu Polski i innych państw pod ścisłą okupacją Rzeszy Niemieckiej. Antonescu, antysemita, swoimi decyzjami i uległością wobec nazistowskich dostojników przyczynił się do zagłady prawie 300 tysięcy Żydów i około 20 tysięcy Romów z Besarabii i Bukowiny. Ten człowiek nie zważając na losy bezbronnych ludzi nie zapobiegł tworzeniu gett, masakry ludności żydowskiej i romskiej oraz wszechobecnej grabieży dóbr Rumunii, w tym między innymi złóż naturalnych.

Książka Deletanta to nie tylko opis postaci Iona Antonescu i jego rządów w Rumunii, ale przede wszystkim ukazanie obrazu państwa i jego rządzących, którzy jako sojusznik wiernie wypełniali polecenia Hitlera, w tym między innymi zagładę Żydów. „Rumunia. Zapomniany sojusznik Hitlera” to bardzo ważna na rynku książkowym pozycja. Dzisiaj wciąż mało się mówi o sojusznikach Hitlera, jak: Rumunia, Węgry, Bułgaria czy francuski rząd w Vichy, które aktywnie uczestniczyły w nazistowskiej machinie wojennej i nie tylko. Dzisiaj należy głośno mówić o tych krajach, które stanęły po stronie nazistowskich Niemiec. Na ich rękach bowiem była krew niewinnych ludzi.

Tytuł publikacji „Rumunia. Zapomniany sojusznik Hitlera” może nieco zmylić czytelnika. Nie jest to bowiem polityczna monografia poświęcona Rumunii w czasie II wojny światowej, choć pojawiają się tutaj także kwestie dotyczące tego aspektu, a w głównej mierze dotyczy losów Żydów i Romów zamieszkujących tereny Rumunii oraz stosunku władz rumuńskich, w tym Iona Antonescu do sprawy ich eksterminacji.

Deletant podzielił książkę na dwanaście rozdziałów, przedstawiając w nich po kolei, jak doszło do zawiązania sojuszu niemiecko-rumuńskiego, poprzez dojście do władzy Antonescu, jego dyktaturę i rządy absolutne aż po stosunek wodza Rumunii do Żydów i Holocaustu, a także jego wpływu na zagładę i „ocalenie” Żydów!
Autor poświęcił także wiele kwestii „Żelaznej Gwardii”, zamachowi stanu z 23 sierpnia 1944 oraz procesowi Iona Antonescu w Bukareszcie, który zakończył się dla tego zbrodniarza wyrokiem śmierci.

Dzięki sięgnięciu po literaturę angielską, niemiecką, francuską oraz rumuńską, a także materiały archiwalne, publikacja Deletanta jest szczególnie wartościową pozycją książkową. Dla czytelnika, który niewiele wiedział wcześniej o udziale Rumunii po stronie nazistowskich Niemiec, ta praca z pewnością wprowadzi go w najważniejsze kwestie dotyczące udziału tego państwa w polityce, mającej na celu podbicie Europy.

Historyk swoją publikację rozpoczyna od przypomnienia sytuacji międzynarodowej Rumunii w końcu lat trzydziestych XX wieku. Rumunia będąca krajem pod wpływem dwóch mocarstw europejskich – Niemiec i Związku Radzieckiego musiała opowiedzieć się za jednym z nich. Autor pracy wyjaśnia szczegółowo powody opowiedzenie się po stronie nazistowskich Niemiec. Nie zapomniał jednak wspomnieć o wpływach radzieckich, francuskich i brytyjskich.

Wprowadzając czytelnika w wir wydarzeń związanych z kwestią Holocaustu oraz eksterminacji Romów, Dennis Deletant opisuje najpierw przystąpienie Rumunii do sojuszu z III Rzeszą, drogę Iona Antonescu do władzy, ale także skupia się na wewnętrznych sprawach tego państwa, próbując przybliżyć skomplikowaną sytuację polityczną w przededniu II wojny światowej i już w trakcie jej trwania.

Publikacja to jednak w głównej mierze opis postępowania władz rumuńskich wobec Żydów i Romów. Autor podejmuje temat stosunku Antonescu do Żydów i Holocaustu oraz deportacje zarówno ludności żydowskiej, jak i romskiej z Besarabii i Bukowiny. O tym, że odbywało się to na skalę masową potwierdza poniższy cytat autora:

„Masowy charakter deportacji, obejmujących dzieci, kobiety, starszych i chorych, pokazuje wyraźnie, że Antonescu miał zamiar dokonania czystek etnicznych”

Tworzenie obozów dla Żydów w Besarabii i Bukowinie, gdzie stłoczono ok. 50 tysięcy Żydów mówi samo za siebie. Choroby, brak zimowej odzieży, żywności, fatalne warunki sanitarne spowodowały gwałtowną śmiertelność wśród przetrzymywanych. Antonescy dążący do osiedlenia w Transistrii ludności rumuńskiej mieszkającej za Bohem i nie tylko, prowadził aktywną politykę wysiedleń Żydów z tych terenów. Z drugiej zaś strony autor publikacji wskazuje na ważny fakt, że Antonescu odmówił uczestniczenia w tzw. „Ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej” według koncepcji opracowanej pod berlińskim Wansee 20 stycznia 1942 roku. Antonescu nie tylko nie przystąpił do totalnej eksterminacji Żydów, ale wstrzymał w lecie 1942 roku wywózki do Transistrii. Dlaczego Antonescu podjął takie decyzje, co stało za nimi i jak nazistowskie Niemcy odniosły się do podjętych działań rumuńskiego dyktatora? Na te pytania znajdziemy odpowiedź w książce Dennisa Deletanta.

Mimo takiej postawy Iona Antonescu, faktem bezspornym jest, że rumuński dyktator miał krew na rękach. To nie uchroniło od procesu Antonescu, który najpierw obalony w zamachu stanu z 23 sierpnia 1944 roku został aresztowany i przekazany Sowietom. Proces w Bukareszcie był ostatnim epizodem z jego życia. Skazany na karę śmierci został rozstrzelany. Te kwestie także podejmuje w swojej pracy autor publikacji.

„Rumunia. Zapomniany sojusznik Hitlera” to nie tylko pozycja książkowa dla historyków. Powinien sięgnąć po nią każdy, kto interesuje się dziejami Rumunii. Warto bowiem wiedzieć, że ten kraj aktywnie uczestniczył po stronie nazistowskich Niemiec w II wojnie światowej, brał udział w wojnie przeciwko ZSRR, a także miał swój niechlubny wkład w eksterminację Żydów i Romów. Książka Dennisa Deletanta zasługuje na bardzo dobrą ocenę. Jedynym mankamentem jest brak zdjęć i map (prócz jednej).

Denis Deletant – profesor wydziału filologii rumuńskiej w School of Slavonic and East European Studies w University College w Londynie.

Autor: Dennis Deletant;
Tytuł: „Rumunia. Zapomniany sojusznik Hitlera”;
Wydawca: Wydawnictwo Bellona;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010;
Liczba stron: 424;
Cena: 45,60 zł;
Więcej tutaj

Wyjątkowo Polecam!!!

Tomasz Sanecki
Bytom, 15 września 2014 r.

 
 

  • RSS