RSS
 

Witam wszystkich na moim blogu!

06 paź

1Urodziłem się, mieszkam i pracuję w Bytomiu. Historia to moja pasja, która towarzyszy mi od kilkunastu lat. Studiowałem historię o specjalności Archiwistyka na Uniwersytecie Śląskim, zdobywając w 2007 roku tytuł zawodowy: magistra. Mimo, że obecnie nie pracuje w swoim zawodzie, pasji nie porzuciłem. Wciąż zgłębiam tajemnice i ciekawostki historii. Bloga zacząłem pisać, chcąc się podzielić z Wami moimi przemyśleniami na tematy historyczne, wśród których dominować będą te związane z dziejami Polski oraz Europy.

Na blogu prezentuję również zapowiedzi i recenzje książek oraz ciekawe publikacje innych historyków. Zawsze podaje w moich artykułach oraz wpisach źródło z którego pochodzą informacje, które udaje mi się zebrać do pisania tekstów. Dzięki temu każdy z was może sięgnąć do tych prac i skorzystać z nich w razie potrzeby.

Mam nadzieje, że blog się Państwu spodoba. Zachęcam do lektury. Artykuły publikowane są w każdy poniedziałek. Jest to stały termin ukazywania się materiałów na blogu.

Tomasz Sanecki

6 października 2012 r.

Kontakt: tsanecki3006@gmail.com

Zapraszam również na Facebook

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii O mnie

 

Dlaczego Stalin zwlekał z ratunkiem dla Warszawy?

28 lip

Rząd Stanisława Mikołajczyka. Rok 1944 – Źródło Eugeniusz Duraczyński „Polski rząd na uchodźstwie” Warszawa 1993, za Wikimedia Commons

1 sierpnia 2014 roku będziemy obchodzić 70. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach Polski. W „Godzinę W” punktualnie o 17.00, 1 sierpnia 1944 roku warszawiacy rozpoczęli powstanie mające przynieść nie tylko wyzwolenie Warszawy, ale będące także symbolem walki z okupantem. W razie powodzenia Polacy wyzwalając Warszawę z rąk hitlerowców przywitaliby zbliżające się do stolicy Polski wojska radzieckie. Dlaczego więc Józef Stalin nie zdecydował się na daleko idącą pomoc dla powstańców? Dlaczego zwlekał z ofensywą, która mogła uratować Warszawę przed zniszczeniem? I wreszcie czym kierował się Stalin dopuszczając do rzezi, jakiej Niemcy dokonali topiąc powstanie we krwi? Odpowiedź jest dość prosta. Chłodne polityczne kalkulacje Stalina przesłoniły jego decyzję o braku wsparcia dla powstańców. Kiedy pod naciskiem swoich zachodnich sojuszników Rosjanie wreszcie zdecydowali się interweniować, powstanie warszawskie dogorywało. Po raz kolejny dano nam dowód, jak traktowali nas sojusznicy. Powstanie nie było na rękę Stalinowi, a kiedy doszło do jego wybuchu, ten czekał aż wojska niemieckie zdławią je, przy okazji niszcząc tych, którzy mogli przeszkodzić w budowaniu komunistycznego rządu w nowej Polsce.

Józef Stalin – Źródło: zasoby Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych, oddziału Prints and Photographs division, za Wikimedia Commons

Kiedy 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie wybuchło powstanie, delegacja polskiego rządu na czele z premierem Stanisławem Mikołajczykiem już od dwóch dni przebywała w Moskwie, a jej głównym celem było przedyskutowanie ze Stalinem i Mołotowem kwestię uznania rządu polskiego przez Związek Radziecki. Premier Mikołajczyk zwlekał nawet z rozmowami, gdyż według Wandy Wasilewskiej oczekiwał na wiadomość o powstaniu w Warszawie, co miało mieć znaczący wpływ na rozmowy z Stalinem. Tymczasem z powodu awarii radiostacji Armii Krajowej, dopiero 2 sierpnia radio Londyn podało oficjalny komunikat rządu polskiego stwierdzający, że w Warszawie toczą się walki Armii Krajowej z Niemcami. Wkrótce Mikołajczyk spotkał się z Wasilewską, informując ją o wybuchu powstania w Warszawie, a ta natychmiast przekazała tą informację Mołotowowi i Stalinowi, który stwierdził jednoznacznie:

„My nie mamy żadnych takich wiadomości, a musielibyśmy przecież je mieć. To jest z jego (Mikołajczyk) strony jakiś głupi manewr”

3 sierpnia Stalin spotkał się z Mikołajczykiem, który poinformował już oficjalnie o tym, że w Warszawie od 1 sierpnia podziemne siły zbrojne Polski toczą walki i opanowały już szereg ważnych dzielnic. Zaraz potem polski premier ku zaskoczeniu Stalina powiedział:

„Mam teraz prośbę do Pana Marszałka o wydanie polecenia, by okazano pomoc naszym oddziałom walczącym w Warszawie”

W odpowiedzi Mikołajczyk otrzymał dość zaskakującą i jednoznacznie wymijającą odpowiedź Stalina:

„Dam polecenie”, po czym skrytykował Mikołajczyka, że „całkowicie pomija PKWN i czy robi to specjalnie”

Józef Stalin i Wiaczesław Mołotow, Jałta, luty 1945 – źródło: za Wikimedia Commons

Jak widać już z pierwszych słów i reakcji Stalina wynikało, że zrozumiał on polityczną istotę akcji zbrojnej AK w Warszawie, której celem była eliminacja PKWN. Ze słów Mikołajczyka wynikało, że Armia Krajowa już wkrótce sama wyzwoli Warszawę, a więc chodziło nie tyle o rzeczywistą pomoc dla powstania, co o jego polityczną akceptację, na co całkowicie nie chciał się zgodzić Stalin. Przywódca ZSRR od początku, kiedy otrzymał pierwsze sygnały o wybuchu powstania w Warszawie, próbował je zbagatelizować, a w rozmowie z Mikołajczykiem utwierdził swe negatywne stanowisko wobec powstania, które nie było po jego myśli.

W związku z powstaniem Stalin prowadził również ożywioną korespondencję z Winstonem Churchillem. Już 4 sierpnia Stalin otrzymał pismo od Churchilla, w którym ten komunikował, iż w związku z powstaniem Polaków w Warszawie lotnictwo brytyjskie dokona zrzutów uzbrojenia dla powstańców. Churchill sugerował także, aby Stalin również udzielił pomocy zbrojnej powstańcom, na co 5 sierpnia Stalin zdecydowanie odpowiedział, że wiadomości o powstaniu są przesadzone i nie budzą zaufania. Władze radzieckie za wszelką cenę chciały zbagatelizować powstanie, czekając na rozwój wypadków i mając nadzieję, że powstanie w Warszawie nie zdoła się rozwinąć i szybko upadnie.

Premier Mikołajczyk nie tylko prowadził rozmowy z rządem radzieckim i Stalinem, ale również próbował przekonać generała Żymierskiego, aby i delegacja PKWN przyłączyła się do starań o udzielenie przez Armię Czerwoną pomocy powstańcom, którym brakowało nie tylko broni, amunicji, ale również lekarstw. PKWN zostało postawione w niezręcznej sytuacji, ponadto Wanda Wasilewska prowadząc rozmowy z delegacją polską, podważała sam fakt wybuchu powstania, prowadząc do ich zaostrzenia. Sytuacja zmieniła się kiedy 5 sierpnia przewodnictwo nad rozmowami objął Bolesław Bierut. Już 6 sierpnia władze radzieckie oficjalnie przyznały, że w Warszawie toczone są walki, jednak w Moskwie nie zdecydowano się na żaden oficjalny komunikat. W tym samym dniu ze Stalinem spotkał się generał Żymierski, choć dokładnej relacji z niej nie mamy, to z powojennych relacji Żymierskiego wynika, że PKWN przychyliło się do udzielenia pomocy Warszawie, a także sam Stalin obiecał udzielić pomocy powstańcom, ale wyraźnie zaznaczył, że zajęcie stolicy w najbliższym czasie ze względu na niekorzystna sytuację wokół Warszawy nie jest możliwe.

Generał Michał Rola-Żymierski, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, autor: Władysław Miernicki, za Wikimedia Commons

Relacja generała Żymierskiego jest bardzo cenna. Stalin bowiem jeszcze przed spotkaniem z delegacją PKWN wydał odpowiednie rozkazy marszałkowi Rokossowskiemu, aby armia rosyjska na czele z 10 dywizjami uderzyła na Warszawę. Żymierski w tej sprawie zasugerował Stalinowi, aby w walce o Warszawę wzięła udział 1 armia Wojska Polskiego stacjonująca w rejonie Puław i Dęblina. Drugą sprawą, którą relacjonował generał Żymierski była sprawa zrzutów. Proponowano, aby były one dokonywane w rejonie Skierniewic i Sochaczewa, skąd miały być dostarczane do miasta. Można zadać pytanie dlaczego nie doszło do uderzenia na Warszawę, a także dlaczego nie dotrzymywano słowa w sprawie zrzutów broni i amunicji dla walczącej stolicy? Ta sytuacja ma związek z prowadzonymi między 5 a 9 sierpnia 1944 roku w dowództwie Armii Czerwonej rozmowach dotyczących ewentualnej pomocy Warszawie. Jednak po porażkach pod Radzyminem i Wołominem Stalin zażądał od Żukowa i Rokossowskiego, aby wypowiedzieli się, co do możliwości szybkiego podjęcia zaczepnych działań wojsk radzieckich w celu zdobycia stolicy. Sztab Armii Czerwonej jednoznacznie się wypowiedział w sprawie możliwości akcji zaczepnej w Warszawie stwierdzając, że siły 1 i 2 Frontu Białoruskiego nie są dostatecznie silne, aby rozpocząć jakąkolwiek akcję, narzekając na brak dostatecznych sił ludzkich i amunicji. Taką sytuacją Stalin skwitował wymownie, obarczając samych powstańców za zaistniałą sytuację, zarzucając im, że podjęta przez nich przedwczesna walka spowodowała, że wojska niemieckie ściągnęły znaczne siły do Warszawy, w tym ściągniętą z Włoch dywizję „Hermann Göring”. Takie stwierdzenie Stalina zawiera wyraźną krytykę powstania jako operacji przedwczesnej i pod względem militarnym chybionej.

Stalin wyczerpawszy kwestię niemożności szybkiego zajęcia Warszawy przez wojska radzieckie, wyraził również swą wątpliwość, co do możliwości podjęcia przez lotnictwo radzieckie skutecznej pomocy dla powstania w formie zrzutów uzbrojenia, obawiając się, że może ona trafić w ręce niemieckie. Stalin żądał od Mikołajczyka, aby doprowadził do ułatwienia nawiązania bezpośredniej łączności z dowództwem AK w Warszawie. Właśnie od takiego stanowiska rządu londyńskiego Stalin uzależniał pomoc dla Warszawy wysuwając projekt, aby łącznikiem został oficer radziecki, co dla Rosjan byłoby korzystne, gdyż mogłyby on ocenić realne siły Armii Krajowej.

Nalot Ju-87 Stuka na zabudowania w rejonie placu Napoleona na Śródmieściu. Dymy płonących domów przesłaniają gmach Prudential, źródło: Jerzy Piorkowski (1957) Miasto Nieujarzmione, Warszawa: Iskry, Autor: Sylwester Braun (1909–1996), za Wikimedia Commons

Wszystkie niekorzystne decyzje rządu radzieckiego wobec walczących powstańców, związane były z tym, że Stalin oczekiwał na szybki upadek powstania warszawskiego. Zupełnie inaczej widzieli to dowódcy Armii Krajowej. Ustalając datę wybuchu powstania na 1 sierpnia 1944 roku sądzili, że zbliżające się wojska radzieckie w ciągu kilku dni zajmą Warszawę. Tak się jednak nie stało, ponadto Stalin zaczął się wycofywać z przyrzeczeń danych Mikołajczykowi, co było głównym powodem, że polska prasa emigracyjna zaczęła upowszechniać tezę o zatrzymaniu Armii Czerwonej na przedpolach Warszawy sugerując, że to właśnie za wiedzą dowódców Armii Czerwonej doszło do wybuchu powstania. Kampania prasowa przeciwko decyzjom rządu radzieckiego została bez najmniejszych skrupułów wykorzystana przez Stalina, który zdecydowanie odrzucił teraz możliwość jakiejkolwiek pomocy powstaniu. Od 13 sierpnia premier Mikołajczyk prowadził intensywną korespondencję z Stalinem, proszą go za każdym razem o rozpoczęcie zrzutów sprzętu wojskowego, bombardowania lotnisk, linii kolejowych i ciężkiej artylerii niemieckiej. Te prośby pozostały jednak bez odpowiedzi, ponadto Stalin określił samo powstanie jako „nieodpowiedzialną awanturę”, przedstawiając takie samo stanowisko w depeszy do Churchilla, informując go, że:

„Armia Czerwona nie weźmie ani bezpośredniej, ani pośredniej odpowiedzialności za wybuch warszawskiej awantury”

Premier Mikołajczyk jednak nie rezygnował, doprowadził nawet do ożywienia korespondencji nie tylko ze Stalinem czy Churchillem, ale także z Roosveltem. Rząd polski w Londynie domagał się przede wszystkim dopuszczenia samolotów amerykańskich do lotnisk rosyjskich, aby te bez przeszkód mogły dokonywać zrzutów nad Warszawą. Także 20 sierpnia przywódcy mocarstw zachodnich wystosowali do rządu radzieckiego apel, prosząc o zrzuty broni i amunicji dla walczących Polaków. Stalin w odpowiedzi z 22 sierpnia twierdząco przekonywał, że Armia Czerwona robi wszystko co jest możliwe, aby udzielić pomocy walczącym powstańcom. Jednak w późniejszych wspomnieniach generała Sztemienko Stalin uważał, że możliwość zrzutu uzbrojenia dla powstańców przy braku łączności z nimi, za złudną i zupełnie nieefektywną pomoc. W dodatku zrzuty miały być dokonywane dla Armii Krajowej, która ujawniła w kampanii prasowej swą wrogość do rządu radzieckiego i nie należało wzmacniać tego dowództwa dostawami broni radzieckiej.

Stanowisko rządu radzieckiego było cały czas nieustępliwe, nawet kiedy ambasador Stanów Zjednoczonych Averel Harriman zwrócił się po raz kolejny w sprawie udostępnienia lotnisk do Mołotowa, ten mu odpowiedział, że:

„Rząd radziecki nie tylko na to się nie zgadza, ale dodatkowo uprzedza, że nawet uszkodzone samoloty alianckie dokonujące lotów nad Warszawą nie będą mogły lądować na radzieckich lotniskach”

Te słowa stanowczo potwierdzają, że władze radzieckie były wrogo nastawione do powstania warszawskiego. Dodatkowo Warszawa nie otrzymała także radzieckiej osłony lotniczej, co pozwoliło Niemcom do 13 września na bezkarne bombardowanie miasta z powietrza.

Przywódcy „Wielkiej Trójki”. Od lewej: Stalin, Roosevelt, Churchill, źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a8/Tehran_Conference_%2C_1943.png, za Wikimedia Commons

Sytuacja nieznacznie zmieniła się na korzyść dopiero w pierwszej połowie września, po ostrej interwencji Churchilla domagającego się natychmiastowych zrzutów i krytykującego Stalina za nie wypełnianie sojuszniczych zobowiązań w sprawie pomocy dla Polaków. Prawdopodobnie interwencja Churchilla skłoniła Stalina do zmiany decyzji, wtedy dowództwo Armii Czerwonej powróciło do sprawy pomocy dla powstania, co jest widoczne w specjalnej nocie z 10 września 1944 roku Mołotowa do Churchilla, w której rząd radziecki zgadzał się na udostępnienie lotnisk dla samolotów amerykańskich i brytyjskich. Ostateczną decyzję o okazaniu pomocy powstańcom w zrzutach, osłonie lotniczej i wsparcia artyleryjskim rząd radziecki podjął 13 września 1944 roku. Należy jednak zauważyć, że decyzję rząd radziecki podjął dopiero wtedy, kiedy powstanie w Warszawie chyliło się ku upadkowi, już od 7 września dowództwo Armii Krajowej prowadziło rozmowy kapitulacyjne z Niemcami. Pomoc okazana przez rząd radziecki powstaniu sprowadzała się głównie do akcji zrzutów zaopatrzenia i osłony lotniczej (zwalczaniu samolotów wroga, bombardowania i ostrzeliwania z powietrza jego stanowisk w obrębie miasta i na peryferiach). Bardzo istotną sprawą dla dowództwa Armii Krajowej, była także sprawa nawiązania kontaktu z dowództwem Armii Czerwonej. Łączność między Armią Czerwoną a AK związana była tylko w sprawach uzgadniania zrzutów broni i bombardowań pozycji niemieckich. Jednak dowództwo radzieckie uchyliło się od nawiązania łączności operacyjnej, do czego nie dopuścił sam Stalin, o czym zadecydował nie tylko fakt, że planowano operacje wyzwolenia Warszawy, o czym nie poinformowano AK, ale także ze względów politycznych, gdyż Stalin zdawał sobie sprawę, że dowództwo AK liczy na zaczepne działania Armii Czerwonej, chcąc wykorzystać je do swoich celów.

Ruiny Warszawy w styczniu 1945. Widok na Kanonię i Rynek na Starym Mieście, Źródło: Stanisław Jankowski, Adolf Ciborowski „Warszawa 1945 i dziś” Wydawnictwo Interpress, Warszawa, 1971, Wiesław Głębocki; Karol Mórawski (1985) Kultura Walcząca 1939-1945, Antoni Przygoński (1980) Powstanie Warszawskie w sierpniu 1944 r.; Tom 1, Autor: M. Swierczynski, za Wikimedia Commons

Reasumując radziecką pomoc dla powstania warszawskiego od 13 września do 2 października 1944 roku dokonano ponad 2400 zrzutów, głownie broni, amunicji, lekarstw i żywności. Duża część tych zrzutów trafiła albo w ręce niemieckie, albo ulegał zniszczeniu, gdyż część zrzutów broni maszynowej nie miała spadochronów. Uderzenie o ziemie powodowało natychmiastowe ich zniszczenie, poza tym duża część dostaw była obciążana workami z piaskiem, co także przyczyniało się do niszczenia sprzętu wojennego. Pomoc radziecka nie na wiele się jednak zdała, gdyż między 27 a 30 września niemieckie wojska rozbiły oddziały powstańcze na Mokotowie, Żoliborzu, a 2 października przedstawiciele dowództwa Armii Krajowej podpisali w Ożarowie pod Warszawą układ kapitulacyjny.
Z możliwością upadku powstania warszawskiego Stalin liczył się od samego początku, jest także wielce prawdopodobne, że na taki koniec liczył, przede wszystkim uznawał on dowódców i żołnierzy Armii Krajowej za swych wrogów. Już 12 października zarządził przeprowadzenie akcji represyjnej wobec żołnierzy AK na terenach Polski zajętych przez wojska radzieckie, a uczynił to w obecności działaczy PKWN, tłumacząc to doniesieniami o planowanych przez AK nowym powstaniu powiązanym z likwidacja PKWN.

Można śmiało powiedzieć, że na powstaniu warszawskim Stalin zrealizował jeden ważny cel, pozbył się przywódców i działaczy Armii Krajowej, poza tym żołnierze AK uczestniczący w powstaniu nie stanowili już siły zdolnej do jakichkolwiek działań wrogich wobec Armii Czerwonej. Stanowisko Stalina wobec powstania warszawskiego była od samego początku wrogie, uważał on wybuch powstania nie za cel wojskowy, ale za cel polityczny AK wymierzony przeciwko polityce Związku Radzieckiego. Dlatego jak widać z wyżej przytoczonych argumentów Stalin zwlekał z pomocą dla powstania, czekając na rozwój wypadków w Warszawie. Dopiero kiedy powstanie chyliło się ku upadkowi, Stalin nieoczekiwanie zdecydował się na udzielenie pomocy w postaci zrzutów broni, amunicji i udostępnienia lotnisk radzieckich samolotom państw zachodnich. Jest jednak wielce prawdopodobne, że Stalin chciał ukryć zarówno przed światem, jak i przed społeczeństwem polskim fakt, że nie miał zamiaru udzielić skutecznej pomocy Warszawie, a podejmowane przez niego działania w tym kierunku były w gruncie rzeczy działaniami pozorowanymi, mającymi na celu uspokojenie swych sojuszników na zachodzie.

Artykuł powstał na podstawie poniższych opracowań:
Bartelski Lesław, Powstanie warszawskie, Warszawa 1988;
Czubiński Antoni, Historia Polski 1864 – 2001, wyd. 2, Wrocław – Warszawa – Kraków 2002.
Ciechanowski Jan; Powstanie Warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego. Pułtusk-Warszawa 2009;
Davies Norman, Powstanie 44, Kraków 2006;
Kastory Andrzej– Winston Spencer Churchill, Wrocław – Warszawa – Kraków 2004;
Kirchmayer Jerzy, Powstanie warszawskie, Warszawa 1989;
Korbal Rafał, Powstanie warszawskie, Wrocław 2000;
Przygoński Antoni, Stalin i Powstanie Warszawskie, Warszawa 1994;
Zawodny Janusz Kazimierz, Powstanie Warszawskie w walce i dyplomacji, Warszawa 1994.

Tomasz Sanecki;
Bytom, 28 lipca 2014 r.

 

Dlaczego Stalin zwlekał z ratunkiem dla Warszawy?

28 lip
 

Recenzja książki Zygmunta Kubiaka „Dzieje Greków i Rzymian”

28 lip

Kubiak_DziejeGrekowiRzymian500pxGrecja i Rzym. Dzisiaj średniej wielkości państwa Europy, jeszcze kilka tysięcy lat temu odgrywały główną rolę w ówczesnym świecie. Ich granice obejmowały tereny, o których późniejsi władcy mogli tylko pomarzyć. Pod rządami cezarów znalazła się niemal cała Europa, część Azji i Afryki. Jak doszły do swojej potęgi Grecja i Rzym i w jaki sposób ją utraciły. Na te pytania w pasjonujący sposób próbuje odpowiedzieć jeden z najwybitniejszych znawców świata antycznego – Zygmunt Kubiak.

Swoją podróż do przeszłości autor rozpoczyna przypominając czytelnikowi skąd wywodzi się człowiek pisząc:

„Badając przeszłość. Antropologowie, jak sądzą, dostrzegają wyłonienie się, może czterdzieści tysięcy lat temu, istoty ludzkiej określanej mianem homo sapiens”

Kubiak ze szczegółami wprowadza nas w świat dawnych dziejów. Historia człowieka w neolicie, pierwsze miasta-państwa w Mezopotamii, początki Egiptu, jego rozrastająca się potęga i nieoczekiwany upadek. Autor przypomina nam o rządzących dynastiach w Egipcie, ich polityce wewnętrznej i zagranicznej, odwoływania się do bóstw, a także do fenomenu cywilizacji egipskiej i tego co pozostawiła, pisząc:

„Chyba nigdzie indziej na ziemi nie odczuwa się tego tak przemożnie, trwałości budowli, które wzniesiono po to, by trwały. I to się udało…”

Niewątpliwie publikacja Kubiaka jest zupełnie inna niż podręczniki, opisujące suche fakty. Jest niczym zaproszenie do podróży w czasie do korzeni naszej kultury i historii rodzaju ludzkiego, jego wzlotów i upadków. W kolejnych rozdziałach autor poszedł jeszcze dalej. Opisując świat grecki i rzymski Zygmunt Kubiak opiera się nie tylko na wiedzy historycznej, ale również – co jest bardzo ważne i istotne dla pracy – odwołuje się do największych filozofów, pisarzy i twórców tamtego świata – Homera, Hezjoda, Juliusza Cezara, Marka Aureliusza czy wielu innych wybitnych osobistości.

W dalszej części pracy Kubiak skupia się głównie na dziejach Grecji i Rzymu. W jaki sposób Grecy doszli do doskonałości, jak udało się im stworzyć państwo, nie zachwiane – mimo konfliktów – i trwające przez wieki. Postacie takie jak Filip Macedoński, Aleksander Wielki, Perykles, czy Militiades każdemu z nas są znane. To oni tworzyli potęgę Grecji. Kim byli, w jaki sposób zapisali się w historii Grecji i świata, czego dokonali? Na pytanie znajdziemy odpowiedź w książce Kubiaka.

Ogromną zaletą pracy jest także odwoływanie się przez autora do tekstów antycznych oraz liczne komentarze, wyjaśniające najbardziej zawiłe problemy historyczne. Zygmunt Kubiak krok po kroku próbuje odtworzyć najmniejsze szczegóły z dziejów Grecji i Rzymu. Z książki zaczerpniemy wiedzę o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w dziejach dwóch ówczesnych, światowych potęg. Bitwy, dowódcy, kampanie wojenne, ale także życie wewnętrzne, sprawy polityczne i polityka zagraniczna. Książka jest niczym podręcznik, ale z drugiej strony jej forma, jaką autor zaprezentował czytelnikowi, zupełnie nie pasuje do tego typu publikacji.

Kubiak opisując dzieje jednego państwa, tj. Grecji potrafi świetnie przejść do opisu kolejnego mocarstwa, które na setki lat zmieniło obraz ówczesnego świata. Mowa tutaj oczywiście o Rzymie, jego początkach, potędze i upadkowi, który dał początek nowym państwom w Europie. Podobnie jak dzieje Grecji, tak samo opisuje autor książki historię Rzymu. Począwszy od Republiki Rzymskiej, poprzez Cesarstwo i jego podział Zygmunt Kubiak ukazuje nam jak zmieniało się państwo, które do dziś stawiane jest za wzór ideału. Tutaj również autor przypomina nam najważniejsze postacie z dziejów Rzymu, między innymi: Juliusza Cezara, Pompejusza, Nerona, Marka Aureliusza, Klaudiusza, Konstantyna I Wielkiego czy Dioklecjana.

Co ważne oprócz historii starożytnej, dziejów Mezopotamii, Egiptu, Grecji i Rzymu autor wielokrotnie odwołuje się do najwybitniejszych liryków greckich, twórców dramatu, poetów, dziejopisarzy i filozofów. Dzięki temu czytelnik styka się nie tylko z historią, ale również literaturą i filozofią. To świadczy o kunszcie pisarskim Zygmunta Kubiaka, który poprzez publikację „Dzieje Greków i Rzymian” zstępuje w przeszłość, w głąb cywilizacji europejskiej, żeby szukać sensu współczesnych wydarzeń, tego, czym obecnie żyjemy, pisząc w zakończeniu:

„Wielkie ułomności Europy są ułomnościami człowieczeństwa, ludzkiej historii. Wspaniała osobliwość tradycji zachodniej polega na tym, że ona widzi swoje skazy ostrzej niż jakakolwiek inna cywilizacja. I, jak ufamy, ona się nigdy z tymi skazami nie pogodzi”

Zygmunt Kubiak – (1929-2004), pisarz, eseista, tłumacz, propagator kultury antycznej, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Twórca tak wybitnych dzieł, jak: Mitologia Greków i Rzymian, Literatury Greków i Rzymian czy Brewiarz Europejczyka. Przełożył między innymi: Eneidę Wergiliusza.

Tytuł: „Dzieje Greków i Rzymian”
Autor: Zygmunt Kubiak,
Wydawca: Wydawnictwo Znak;
Data i miejsce wydania: Kraków 2014;
Liczba stron: 527;
Cena: 47,92;
Więcej: tutaj

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki;
Bytom, 28 lipca 2014 r.

 

Recenzja książki Zygmunta Kubiaka „Dzieje Greków i Rzymian”

28 lip
 

Kronika Powstania Warszawskiego wznowiona!

28 lip

kronika 500W związku z 70-tą rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego Wydawnictwo Zysk i S-ka wznowiło publikację „Kroniki Powstania Warszawskiego” doktora Andrzeja Krzysztofa Kunerta. Publikacja ta po raz pierwszy ujrzała światło dzienne 10 lat temu, a jej ponowne wydanie świadczy o tym, że Polakom zależy na tym, aby pamięć o Powstaniu Warszawskim oraz jego uczestnikach była wciąż żywa.

Pierwsze wydanie stanowiło swoisty zbiór notatek prasowych, fragmentów dzienników czy też listów dotyczących Powstania Warszawskiego okraszonych archiwalnymi zdjęciami (niektóre z nich wcześniej niepublikowane). Wartościowym elementem treści były także przytaczane doniesienia na temat Powstania widziane oczami zagranicznych państw, w tym między innymi Anglii czy też Niemiec.

Nowa „Kronika…” inaczej niż poprzednie przypominające bardziej album aniżeli dziennik wydanie to zredagowana od nowa i zawierająca nieco okrojoną ikonografię publikacja, która zachwyca dbałością o przejrzystość treści, umiejętnym doborem tekstów oraz mniejszym formatem. Książka zyskała nową jakość, a i wstęp uległ aktualizacji, gdyż autor napisał go w czerwcu 2014 roku.

Kronika stworzona przez doktora Kunerta jest publikacją ważną nie tylko przez wzgląd na zbliżające się obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, ale przede wszystkim na fakt tego, że ostatni z powstańców powoli odchodzą i coraz mniej mamy okazji aby obcować z autentycznymi światkami tamtego wydarzenia.

Kronika Powstania Warszawskiego to dokumentalny zapis walk i wydarzeń powstańczych – 66 dni powstania, dzień po dniu. Autor zestawia w niej twarde fakty z fragmentami dzienników i trafnych komentarzy prasowych. Publikacja ta to bezcenny dowód polskiego potężnego zrywu niepodległościowego i świadectwo bezprzykładnego bohaterstwa i ofiarności tysięcy warszawiaków.

Andrzej Krzysztof Kunert – dr hab. prof. nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej (ur. 1952) – historyk, redaktor i zastępca kierownika redakcji historycznej Instytutu Wydawniczego PAX (1984-1990), pierwszy cywilny redaktor naczelny Wydawnictwa Bellona, dawnego wydawnictwa MON (1990-1991), prezes zarządu fundacji Archiwum Polski Podziemnej 1939-1956 (1992-2004), jednocześnie redaktor naczelny „Wielkiej ilustrowanej encyklopedii Powstania Warszawskiego” (1995-1999), doradca dyrektora Biblioteki Narodowej (1999-2010). Autor, współautor, redaktor naukowy i edytor przeszło 160 publikacji książkowych, od 2010 roku sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Kustosz Pamięci Narodowej, odznaczony w 2009 roku Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego za wybitne zasługi w dokumentowaniu i upamiętnianiu prawdy o najnowszej historii Polski, w szczególności dziejów Polskiego Państwa Podziemnego.

Szczególnie Polecam!!!

Tomasz Sanecki,
Bytom, 28 lipca 2014 r.

 
 

  • RSS

Polecamy

Nie masz jeszcze bloga? Załóż bloga

Polecamy