Recenzja książki Leszka Adamczewskiego „Burza nad Provinz Pommern”

416Za każdym razem kiedy biorę do ręki książkę poznańskiego dziennikarza i pisarza Leszka Adamczewskiego wiem, że nie będę mógł się od niej oderwać. Nie inaczej było teraz. Recenzuję już kolejną, chyba ósmą publikację tego pasjonata historii i znowu nie tylko poszerzyłem swoją wiedzę z okresu II wojny światowej, ale jestem pełen podziwu dla kunsztu języka i sposobu, w jaki Adamczewski przekazuje swoją wiedzę i informacje czytelnikom.

Tym razem poznański pisarz skupił się na losach Prowincji Pomorskiej, w której Niemcy prowadzili badania nad tajną bronią – V2, ale także być może dokonali pierwszej próby jądrowej na Rugii oraz ukryli największe skarby III Rzeszy Niemieckiej. Autor opisuje także między innymi: kwestię podróży Adolfa Hitlera w pierwszych dniach wojny 1939 roku pociągiem pancernym na front, tajemnice dział Swinemünde, a także sukcesy Wernera von Brauna, który w Peenemünde prowadził badania nad bronią V-2, która według Hitlera miała mieć zbawcze działanie i zakończyć pomyślnie dla Niemiec II wojnę światową. Tak się jednak nie stało, o czym wspomina w publikacji także Adamczewski, twierdząc słusznie, że V-2 nie mogła zmienić losów wojny, tym bardziej, że w 1944 roku Niemcy przegrywały już na wszystkich frontach. Sprawa budowy rakiet, które miały dać zwycięstwo III Rzeszy Niemieckiej jest poruszana kilkakrotnie przez autora. Wspomina on także o dość tajemniczej osobie, jaką był Gruppenführer SS i generał porucznik Waffen SS – Hans Kammler. To on miał być odpowiedzialny za produkcję V-2 oraz innych rakiet, co prowadziło nie tylko do śmierci tysięcy przymusowych robotników, ale zamieniło w koszmar życie mieszkańców Londyna, na które spadały rakiety V-2.

Czytaj dalej

Recenzja książki Hansa Georga Eismanna „Pod dowództwem Himmlera”

5431„…Himmler chciał osobiście kierować bitwą. Wydawał na oślep rozkazy pojedynczym batalionom, dopóki nie udało się położyć kresu tej praktyce. Pamiętam w szczególności, że Himmler, który najwyraźniej nie wiedział, jak się mierzy odległości na mapie i bezustannie mylił skale używane na zwykłych mapach sztabu generalnego, wysłał z Piły całkowicie osamotniony batalion z prostym i jasnym zadaniem natarcia na nieprzyjaciela…”

Hans Georg Eismann – pierwszy oficer sztabu generalnego Herresgruppe „Weichsel” – Grupy Armii Wisła w swoich wspomnieniach z końca II wojny światowej od stycznia do maja 1945 roku ukazuje nam nie tylko, jak wyglądała ostatnia próba uratowania III Rzeszy Niemieckiej, ale także jak nieudolnie prowadzono walkę w ostatnich dniach II wojny światowej w Europie. Negatywną postacią we wspomnieniach autora jest oczywiście Heinrich Himmler, szef SS, który zostając dowódcą Grupy Armii Wisła nie miał żadnego pojęcia ani doświadczenia w dowodzeniu wojskami lądowymi, co miało dla armii niemieckiej katastrofalne skutki w starciu z Armią Czerwoną.

Czytaj dalej

Recenzja książki Pierre de Villemaresta „Bormann i Gestapo Müller na usługach Stalina“

BormannMartin Bormann i Heinrich Müller to dwaj wysoko postawieni członkowie zbrodniczego aparatu III Rzeszy Niemieckiej. Do dziś ich powojenne losy nie zostały wyjaśnione i wciąż wzbudzają sensację i wiele domysłów, jakoby mieli oboje przeżyć upadek nazistowskich Niemiec i ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości. Jedną z osób, która zażarcie całe życie próbowała odpowiedzieć na pytania: Co się stało po wojnie z Bormannem i Müllerem oraz czy faktycznie oboje byli na usługach wywiadu radzieckiego był członek ruchu oporu, francuski dziennikarz i były agent Pierre de Villemaresta.

Losy Martina Bormanna – wszechwładnego szefa kancelarii NSDAP oraz Heinricha Müllera – Gruppenführera SS to jedna z największych zagadek końca II wojny światowej. Tą zagadkę próbuje na łamach swojej książki rozwikłać Pierre de Villemaresta, który nie tylko działał w ruchu oporu, ale także po zakończeniu II wojny światowej był agentem w Europie Środkowo – Wschodniej. W 1970 roku Villemaresta założył Europejskie Centrum Informacji zajmujące się analizami faktów często ignorowanych przez media. Jedną z takich spraw jest historia Bormanna i Müllera, którzy według autora książki nie tylko przeżyli II wojnę światową, ale jako agenci sowieccy bądź powiązani z wywiadem radzieckim spokojnie dożyli starości. Czy tak faktycznie było dowiemy się ze świetnej publikacji francuskiego dziennikarza i pisarza, który podjął temat do dziś niewygodny dla wielu państw, a mających największych udział w zwycięstwie nad III Rzeszą Niemiecką.

Czytaj dalej

Budowany w trudnych czasach – kościół pw. Świętego Michała Archanioła

przod

Kościół pw. Świętego Michała Archanioła w Bytomiu Suchej – Górze, źródło parafia pw. Świętego Michała Archanioła

Historia budowy kościoła pw. Świętego Michała Archanioła w Bytomiu Suchej – Górze związana jest z trudnym okresem lat pięćdziesiątych XX wieku. Wówczas w 1950 roku wikary parafii radzionkowskiej – ksiądz Paweł Jaskółka rozpoczął starania o budowę kościoła tymczasowego i zgodę władz na wyznaczenie terenu pod budowę nowej świątyni. Jeszcze w tym samym roku rodzina Bartoszków odstąpiła parafii swoją stodołę na zbiegu dzisiejszych ulic Strzelców Bytomskich i Partyzantów, celem zaadaptowania na tymczasowe pomieszczenie, w którym mogły odbywać się msze. Pierwsze nabożeństwo odprawiono już 1 listopada 1950 roku, jednak tymczasowa kaplica mogła pomieścić zaledwie 450 wiernych. Mimo to, dzięki ofiarności i pomocy mieszkańców udało się to pomieszczenie wyposażyć i wyremontować, dobudowując także między innymi przedsionek oraz wieżyczkę z dzwonem.

Starania o budowę nowego kościoła jednak nie ustały i mimo nieprzychylności władz udało się już w 1951 roku rozpocząć budowę nowej świątyni. Według przygotowanego projektu kościół miał mieć dwie wysokie wieże od strony wejścia głównego, a jego wysokość i wnętrza zdecydowanie większe od obecnego stanu. Z pierwotnych planów budowy nowego kościoła powstały jedynie fundamenty, co spowodowane było zakazem rozbudowy świątyni wydanym 13 sierpnia 1951 roku przez ówczesne władze państwowe. Przerwanie prac nie zniechęciło zarówno księdza Pawła Jaskółki, wiernych, ale także władz diecezji katowickiej. 30 września 1951 roku biskup katowicki Stanisław Adamski odprawił na placu kościelnym w Suchej – Górze mszę świętą polową, w czasie której poświęcił kamień węgielny pod budowę nowej świątyni. Z kolei 27 października kapituła katedralna diecezji katowickiej wyraziła zgodę na utworzenie samodzielnej placówki duszpasterskiej w Bytomiu Suchej – Górze. Następstwem tej decyzji było utworzenie 8 stycznia 1952 roku kuracji pw. Świętego Michała Archanioła. Czytaj dalej

Recenzja książki Andrzeja Toczewskiego „Festung Küstrin 1945”

indeks„Bitwy i walki toczone przez wojska radzieckie o wyzwolenie Ziemi Lubuskiej i zdobycie środkowej Odry były wyjątkowo zacięte i krwawe. Należały do najcięższych jakie armia radziecka stoczyła na ziemiach polskich. Dowództwo wroga zamierzało w walkach nad Odrą wyczerpać i osłabić nacierające wojska radzieckie, by zapewnić sobie czas na przegrupowanie nowych sił i stworzenie warunków do wykonania przeciwuderzenia. Hitlerowcy jasno zdawali sobie sprawę z tego, że jeżeli wojska radzieckie przełamią linię Odry, stworzą sobie dogodne warunki do sprawnej realizacji końcowego celu wojny, jakim było uzyskanie powodzenia na kierunku berlińskim i zdobycie stolicy III Rzeszy”

Szczególnie ważnym miastem, które miało zatrzymać nacierające wojska radzieckie był właśnie Kostrzyn. Ta twierdza, jak się okazało strzegła strategicznych dróg prowadzących do Berlina, dlatego też jak pisze autor publikacji dowództwo nad twierdzą powierzono osławionemu katowi Warszawy – Gruppenführerowi SS Heinzowi Reinefarthowi. Dla nazistów, którzy przygotowywali się do obrony stolicy III Rzeszy /Niemcy mieli świadomość, że wojska radzieckie wkrótce przełamią linię Odry i ruszą na Berlin/ walki o twierdzę miały nie tylko wykrwawić Rosjan, ale dać Wehrmachtowi czas na przygotowanie i przegrupowanie wojsk do obrony stolicy. Takie też było zamierzenie dowództwa niemieckiego oraz propagandy goebbelsowskiej, która próbowała wymóc w ten sposób jeszcze większą wolę walki wśród obrońców tego miasta.

Czytaj dalej

Recenzja książki Antony Beevora „Berlin 1945. Upadek”

Beevor_Berlin_wyd-2015_500pcxWydarzenia, jaki rozegrały się w pierwszych miesiącach 1945 roku w III Rzeszy Niemieckiej do dziś budzą emocje nie tylko wśród historyków. Okres, w którym alianci okrążyli wojska niemieckie i zbliżał się koniec „tysiącletniej Rzeszy” miał nastąpić lada dzień. Mimo docierających wiadomości z frontu, nękających nalotów na niemieckie miasta, większość Niemców wciąż wierzyła w Adolfa Hitlera. Ten z bunkra pod kancelarią Rzeszy dowodził rzeczywistymi i fikcyjnymi armiami niemieckimi. Większość z nich była tylko na papierze, a te które walczyły nie miały żadnych już szans na uratowanie nazistowskich Niemiec przed upadkiem.

Wydarzenia, jakie rozgrywały się w ostatnich dniach III Rzeszy Niemieckiej, głównie w Berlinie, opisuje wybitny brytyjski historyk w swojej publikacji „Berlin 1945. Upadek”. Książka to nie tylko zestawienie najważniejszych wydarzeń końca wojny w Europie, ale także przebieg najważniejszych operacji wojskowych, warunki żołnierzy oraz cywilów, zdanych na łaskę wroga. Antony Beevor ukazuje nam sytuację niemieckich kobiet i dzieci, które pozostawione same sobie musiały stawić czoła mszczącym się żołnierzom Armii Czerwonej.

Czytaj dalej

Recenzja książki Jerzego Besali „Alkoholowe dzieje Polski. Czasy Piastów i Rzeczpospolitej Szlacheckiej”

978-83-7785-285-9„Picie i upijanie się to dwie różne czynności i dwa stany świadomości. Pierwsze służy poprawianiu nastroju, zabawie, podkreślaniu smaku potraw, a nawet w niewielkich ilościach zdrowiu. Natomiast drugie, czyli upijanie się, jest siłą destrukcyjną, niszczącą. Uważa się, że w Polsce upijanie się ma długą tradycję. W potocznej opinii utrwalił się osąd, że pijana szlachta doprowadziła do kryzysu państwa w XVIII wieku i że jednym z czynników decydujących o wymazaniu Rzeczypospolitej z mapy Europy było szlacheckie biesiadowanie i nadużywanie trunków, stosowanych także jako oręż w walce politycznej o kreski, czyli głosy herbowej gołoty. Istnieje też przekonanie, że polskie i litewskie armie były szczególnie podatne na nadużywanie alkoholu”

Czy faktycznie było tak jak pisze jeden z najwybitniejszych polskich historyków Jerzy Besala? Czy pijaństwo zgubiło Rzeczpospolitą Obojga Narodów? A może jest to tylko właśnie osąd, niesprawiedliwy, który rzuca złe światło na ówczesną polską szlachtę i nie tylko? Te właśnie tematy poruszył w swojej publikacji Jerzy Besala. Ilekroć biorę do ręki książkę Besali jestem pewien, że warto było poświęcić ogrom czasu na przeczytanie jego publikacji, które bądź co bądź do krótkich nie należą. Nie inaczej było przy lekturze „Alkoholowych dziejów Polski”. Już sam tytuł fascynuje, bowiem czytelnik ma szansę na zapoznanie się z tematem, którego próżno szukać w podręcznikach czy publikacjach poświęconym dziejom Polski.

Czytaj dalej

Książka Piotra Łopuszańskiego „Warszawa literacka w PRL” już w sprzedaży

unnamed„Warszawa literacka w PRL” to opowieść o mieście, ludziach i historii. Autor przedstawia znanych pisarzy od strony prywatnej, a także ich postawy w przełomowych latach. Pokazuje, jak literaci zareagowali na widok ruin stolicy, jak odnosili się do nowego ustroju i jak żyli w Warszawie. W książce podane zostały także fakty mało znane i anegdoty.

Książka pod patronatem Mojego Historycznego Bloga!!!

Czytaj dalej

Recenzja książki Paula Hama „1914. Rok końca świata”

1914Rok 1914 to znamienna data w historii ludzkości. Ponad 100 lat temu wybuchła I wojna światowa, która pochłonęła miliony ofiar w ludziach. Rok 1914 zachwiał największymi imperiami europejskimi. Był początkiem ich rozpadu, bowiem żadne z trzech mocarstw – Niemcy, Austro – Węgry, Rosja, ale także Francja i Wielka Brytania nie były już takie same, jak przed wojną. Europa po 1914 zmieniła się diametralnie. Co było przyczyną tego konfliktu? Dlaczego największe potęgi europejskie rzuciły się na siebie nawzajem? Czy była to zaplanowane przez mocarstwa wojna, czy też zbieg okoliczności, a może przez lata narastały antagonizmy, które przyczyniły się do wybuchu I wojny światowej? Temat ten podjął w swojej książce australijski historyk Paul Ham, który analizuje nie tylko wszystkie przyczyny „Wielkiej Wojny”, ale wprowadza także czytelnika w wir wydarzeń pierwszych dni konfliktu.

Publikacja została podzielona na cztery części, w których australijski historyk analizuje sytuację polityczną po 1870 roku w Europie, tworzenie się bloków politycznych, sojuszy, wyścig zbrojeń, a także narastających konfliktów na Starym Kontynencie, które przyczyniły się do wybuchu jednego z największych konfliktów zbrojnych na świecie.

Czytaj dalej

Recenzja książki Hala Golda „Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków”

2496„Przeprowadził wiwisekcję sześciu żywych kobiet. Przeżycie, o którym nie chciał rozmawiać, wiązało się z pewną Chinką…
…Mężczyzna powiedział mi, że akurat Chinka została uśpiona chloroformem, ale odzyskała świadomość na stole sekcyjnym. Zaczęła się podnosić, krzycząc:
Możesz mnie zabić, ale proszę, nie zabijaj mojego dziecka”

„Zarzucono metodę zarażania chorobą weneryczną poprzez zastrzyk, a badacze zaczęli zmuszać więźniów, by odbywali między sobą stosunki seksualne…
…Gdy doszło do zarażanie zdrowego partnera lub partnerki, obserwowano dokładnie rozwój choroby, aby ustalić na przykład stopień jej zaawansowania po pierwszym, drugim i kolejnych tygodniach. Zamiast samych oględzin zewnętrznych oznak choroby, takich jak stan organów płciowych, badacze byli zdolni stosować wiwisekcję, aby sprawdzić, w jakim stopniu choroba wpłynęła na poszczególne organy wewnętrzne na różnych etapach jej zaawansowania”

„Był tam dół, obok którego na ziemi siedzieli dwaj Chińczycy z zasłoniętymi oczami. Dwaj Japońscy żołnierze ścieli im głowy. Krew z arterii szyjnej strzeliła dwa metry w górę, jakby trysnęła z węża. Głowy stoczyły się do dołu, a ciała dysekowano na miejscu”

Takich opisów w książce Hala Golda „Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków” nie brakuje. Po jej przeczytaniu czytelnik będzie w głębokim szoku! Recenzując świetną publikację Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego niedowierzałem w to co czytałem. Japończycy popełniali jeszcze gorsze zbrodnie niż niemieccy lekarze w Auschwitz i innych obozach koncentracyjnych. To czego dokonywali na ludziach japońscy lekarze nie mieści się w głowie. Wiwisekcje /zabieg operacyjny wykonywany na żywym zwierzęciu lub człowieku w celach badawczych/, tworzenie broni biologicznej, zarażanie więźniów i zwykłych ludzi /w miastach i na wsi/ chorobami takimi jak: tyfus, dżuma, kiła i inne, nieludzkie eksperymenty badawcze, a także zwykłe morderstwa popełniane na ludziach spowodowały, że Jednostka 731 stała się synonimem nieludzkiego traktowania i bestialstwa wobec drugiego człowieka. W swojej publikacji Hal Gold ukazuje nam cały proces powstania, trwania i niszczenia Jednostki 731, a także jej twórcę – Shirō Ishiiego oraz eksperymenty jakie w niej dokonywano z wykorzystaniem ludzi.

Czytaj dalej

Dni, w których Hiroszima i Nagasaki zamilkły! Czy Stany Zjednoczone musiały użyć bomby atomowej w 1945 roku?

Zdjęcie ukazujące zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę, 6 sierpnia 1945 roku, źródło: National Archives and Records Administration, numer: ARC 542192, autor: Enola Gay Tail Gunner S/Sgt. George R. (Bob) Caron, za wikimedia commons

6 sierpnia 2015 roku mija 70 lat od zrzucenia pierwszej bomby atomowej na świecie. Jej ofiarą było japońskie miasto Hiroszima, które zostało zmiecione z powierzchni ziemi, a większość jego mieszkańców zginęła. Wydarzenie to do dziś budzi kontrowersje na całym świecie. Z jednej strony przyczyniło się niewątpliwie do szybszego zakończenia wojny na Pacyfiku, zaś z drugiej pociągnęło za sobą tysiące ofiar. Czy Amerykanie rzeczywiście musieli użyć broni atomowej przeciwko Japonii?

Kiedy Cesarstwo Japonii zaatakowało bez wypowiedzenia wojny /formalnie wypowiedzenie wojny nastąpiło godzinę po ataku na Pearl Harbor/ bazę marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych w Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku, badania nad bombą atomową najbardziej zaawansowane były w III Rzeszy Niemieckiej. W 1942 roku Amerykanie rozpoczęli jednak pracę przy tzw. Projekcie Manhattan, którego celem było zebranie najlepszych światowej sławy fizyków, mających za zadanie budowę amerykańskiej bomby atomowej. Pracę nad jej stworzeniem trwały ponad trzy lata aż do 1945 roku, kiedy Amerykanie zdetonowali pierwszą bombę atomową, uzyskując tym samym broń, która mogła zmieniać losy świata. Jej pierwszą ofiarą mieli okazać się Japończycy, głównie ludność cywilna, która na własnej skórze przekonała się o miażdżącej sile tej przerażającej broni masowej zagłady. Czy jednak Amerykanie musieli jej użyć w sierpniu 1945 roku? To pytanie do dziś jest przedmiotem sporów nie tylko historyków. Jednak każdy, kto zna dobrze historię konfliktu japońsko-amerykańskiego w latach 1941 – 1945 i ofiary, jakie ponosili Amerykanie oraz nieustępliwość i fanatyzm Japończyków nie powinien mieć problemy z odpowiedzią na to pytanie.

Czytaj dalej

Recenzja książki Henryka Wereszyckiego „Sojusz trzech cesarzy. Walka o pokój europejski 1872 – 1878”

1„Sojusz trzech cesarzy. Walka o pokój europejski 1872 – 1878” to druga część trylogii Henryka Wereszyckiego, znakomitego polskiego historyka, który w trzech publikacjach skupił się na stosunkach niemiecko-rosyjsko-austriackich, które w II połowie XIX wieku odgrywały kluczową rolę w Europie. Tym razem w drugiej części autor podejmuje temat polityki międzynarodowej lat 70-tych XIX wieku, gdzie trzy wielkie mocarstwa zawierając sojusz, próbowały zdominować Stary Kontynent. Czy im się to udało i jak reagowały inne potęgi ówczesnej Europy na poczynania Niemiec, Rosji i Austrii dowiemy się z kolejnej części poświęconej Sojuszowi Trzech Cesarzy.

Jak pisze Wereszycki mimo zawarcia sojuszu, każdy z władców tak naprawdę nie ufał swojemu koalicjantowi:

„Owi pomazańcy Boży, złączeni sojuszem, w skrytości ducha nie mieli do siebie zaufania. Franciszek Józef w 1870 r. mówił o królu pruskim, że ze swoją pychą, swoją próżnością i obłudą ma bezczelne szczęście, natomiast Aleksander II uważał Franciszka Józefa za przewrotnego i nieszczęsnego wychowanka jezuitów, Franciszek Józef miał zaś chyba wobec cara pewien kompleks, po pierwsze dlatego, że w jakimś stopniu sam sprzeniewierzył się zasadom monarchii z bożej łaski, którą wśród monarchów ówczesnych car reprezentował najdoskonalej, a ponadto widział w nim monarchę potężniejszego imperium, dybiącego na zgubę Austrii”

Jak widać każdy z władców obawiał się swojego sojusznika. Zawierając układ z pewnością chcieli zabezpieczyć swoje interesy, jednak z drugiej strony trzymali „rękę na pulsie” zdając sobie sprawę i wiedząc czym i jaką siłą dysponuje ich sprzymierzeniec. W układzie trzech mocarstw najsłabszym ogniwem było Cesarstwo Austrii, które w 1866 roku przegrało wojnę z Prusami. Po tej klęsce Imperium Habsburgów straciło raz na zawsze prym wśród państw niemieckich i musiało się pogodzić z rolą kraju, tuż za plecami swojego silniejszego sąsiada – Niemiec. Mimo to Austriacy próbowali ratować swojego interesy, głównie na Bałkanach. Tam jednak również mieli rywala, a była nim carska Rosja. Zarówno Romanowowie, jak również Habsburgowie próbowali uzyskać wpływ na bieżące sprawy, jakie rozgrywały się na Bałkanach. To niewątpliwie prowadziło jednak do kolejnych konfliktów i nieporozumień wśród sojuszników.

Za Austrią oczywiście stały Niemcy, jednak nie mogły one jawnie przeciwstawić się polityce rosyjskiej, nie chcą zrazić do siebie cara. W Europie swoją grę rozgrywał przede wszystkim kanclerz Otto von Bismarck, który lawirował między sojusznikami, próbował wykorzystać ich do swoich interesów. Wereszycki skrupulatnie krok po kroku opisuje działania prowadzone głównie przez Niemcy. Z publikacji dowiemy się kto zyskał na kryzysie międzynarodowym w 1875 roku oraz jakie skutki miało powstanie w Hercegowinie dla Austrii, Turcji, Rosji i innych mocarstw europejskich.

Czytaj dalej

Recenzja książki Jacka El-Hai „Göring i Psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów”

GORING.I.PSYCHIATRAHermann Göring – Marszałek Rzeszy, druga osoba w III Rzeszy Niemieckiej po Adolfie Hitlerze, będący jedną z osób odpowiedzialnych za Holocaust, uszedł sprawiedliwości popełniając w Norymberdze samobójstwo. Do dziś jego postać owiana jest tajemnicą. Kiedy oddał się w ręce Amerykanów był zdumiony, że znajduje się na liście osób poszukiwanych za zbrodnie wojenne. A to przecież właśnie Hermann Göring był twórcą pierwszych obozów koncentracyjnych. Jak człowiek, który w czasie I wojny światowej był asem lotnictwa wojskowego, znany i ceniony nie tylko w Niemczech, mógł dopuścić się później takich zbrodni. Na to szukał odpowiedzi psychiatra wojskowy, który miał dostęp do nazistowskich zbrodniarzy wojennych, którzy czekali na wyroki w Norymberdze. Wśród nich był Hermann Göring.

Tym lekarzem był Douglas M. Kelley. Podczas rozmowów nie tylko z Göringiem próbował wyjaśnić, co skłoniło przywódców nazistowskich Niemiec, którzy przeżyli po upadku Rzeszy Niemieckiej, do zbrodni ludobójstwa. Po wielu rozmowach Kelley`a z Göringiem, Hessem, Frankiem oraz innymi wysoko postawionymi dostojnikami III Rzeszy prawda okazała się dla samego psychiatry niesamowita i zaskakująca. Okazało się bowiem, że nazistowskich przywódców do popełnianych zbrodni nie pchały żadne cechy osobowości lecz czas i okoliczność w których żyli. Próbując dojść do władzy całą winę za kryzys gospodarczy zrzucili na efekty Traktatu Wersalskiego i Żydów, którzy razem z zachodnimi potęgami mieli wbić Niemcom nóż w plecy. Na bazie tych pomówień stworzyli sobie podstawę do osiągnięcia najważniejszego celu – zdobycia w demokratyczny sposób władzy. Udało im się to w latach trzydziestych XX wieku. Już wówczas przystąpili do rozprawy z Żydami w Niemczech, lecz takie działania uznawano w Europie za wewnętrzną sprawę Niemiec. Dopiero wybuch II wojny światowej w 1939 roku uwidocznił ogrom zbrodni, jakich dokonali Niemcy w całej Europie, głównie w Polsce, Rosji i na Bałkanach.

Czytaj dalej

Recenzja książki Iwony Kienzler „Mąż wszystkich żon. Stanisław August”

5535„Ostatni król Polski jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w dziejach naszego kraju. Już po wstąpieniu na tron spotkał się z ostrą krytyką, zwłaszcza ze strony magnaterii, którą drażniło jego pochodzenie, oraz zadufanej w sobie polskiej szlachty. Która nie znosiła jego zamiłowania do zachodniej mody, jak również nie tolerowała jego przynależności do loży masońskiej”

Tak postrzegała Stanisława Augusta Poniatowskiego współczesna mu magnateria i szlachta. Elekcja ostatniego króla Polski pod dyktandto carycy Katarzyny II była już niewątpliwym dowodem na upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jej sytuacja na arenie międzynarodowej była w drugiej połowie XVIII wieku beznadziejna. Polska otoczona zewsząd wrogami – Rosją, Prusami i Austrią nie była w stanie sama sobie pomóc. W takiej sytuacji Stanisław August Poniatowski nic nie mógł zrobić, tym bardziej, że skłócona, przekupna szlachta i magnateria w Rzeczypospolitej była mu niechętna.

Czytaj dalej